Drugi obieg

Dla tych, którzy pamiętają lata 70. i 80. zeszłego wieku,...
Czyta się kilka minut

1

...„drugi obieg” jest terminem dobrze znanym i ściśle związanym z ówczesną sytuacją. Obejmowano nim wszelkie przedsięwzięcia kulturalne podejmowane poza zasięgiem państwowej cenzury, a więc przełamujące monopol władzy we wspomnianej dziedzinie. Bodaj najważniejszą postacią owego przełamywania były podziemne edycje książek i czasopism.



2

Przypominam tym, którzy zapomnieli: drugi obieg traktowany był w PRL-u jako działanie nielegalne; drukowanie i kolportowanie podziemnych książek było zajęciem niebezpiecznym; nawet kupowanie samizdatów budziło (przynajmniej początkowo) znaczne emocje. Pamiętam, jak byłem przejęty, gdy po raz pierwszy wszedłem w posiadanie wydanej w podziemiu książki (był nią pierwszy tom „Głównych nurtów marksizmu”), pamiętam, kto i gdzie mi ją sprzedał...



3

W artykule „Rozbijamy blokadę wolności” („Do Rzeczy”, nr 4/13) Joanna Lichocka nazywa samą siebie „praktykiem drugiego obiegu”; innymi praktykami, wymienionymi z nazwiska, mieliby być Anita Gargas, Ewa Stankiewicz, Grzegorz Braun i Robert Kaczmarek. Skądinąd: z wywodów Lichockiej można wyciągnąć wniosek, iż współtwórcami dzisiejszej wersji drugiego obiegu są właściwie wszyscy prawicowi publicyści (filmowcy, pisarze) działający poza mainstreamem i niedopuszczani do publicznej telewizji. Autorka artykułu oznajmia z dumą: „Drugi obieg – niezależne filmy, nowe pisma, (...) nowy rodzaj teatru domowego – dociera do milionów Polaków”. I pryncypialnie ocenia: „Już samo pojęcie drugiego obiegu, to, że on istnieje w demokratycznym teoretycznie kraju, ośmiesza i elity, i mainstream”.



4

Nazywając własną działalność (oraz działalność swych politycznych przyjaciół i sojuszników) „drugim obiegiem”, popełnia Joanna Lichocka semantyczne nadużycie. Nikt nie twierdzi, że wspomniana działalność jest nielegalna; nikt nie konfiskuje Lichockiej kamery i komputera; podobnie: nikt nie zamyka drukarni „Gazety Polskiej” i nie aresztuje jej drukarzy. Po prostu: Lichocka pracuje dla opozycji, jej polityczny idol Antoni Macierewicz zasiada w Sejmie, wspierana przez nią partia już kiedyś rządziła, jej słowa (jak sama mówi) docierają do milionów Polaków.

Nadużyciem jest także powiedzenie, że dzisiejsza Polska jest krajem „teoretycznie demokratycznym”. Jest inaczej: nie żyjemy w żadnym idealnym państwie, tylko w praktycznej demokracji ze wszystkimi jej wadami i ograniczeniami (do których należy także prawo właścicieli gazet do zwalniania dziennikarzy, dotkliwie odczuwane nie tylko przez zwolenników opozycji).



5

Nie posądzam Joanny Lichockiej o brak wiedzy na temat drugiego obiegu. Jej wypowiedź zamieszczoną w tygodniku Lisickiego traktuję tak samo jak wypowiedzi wcześniejsze: jako element sprawnie i świadomie prowadzonej kampanii na rzecz bliskiej jej formacji politycznej (i jej powrotu do władzy). Jeśli zaś ktoś wierzy, że ustami Lichockiej przemawia prawda absolutna, burząca blokady wolności – to jest to jego prywatna sprawa.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 09/2013