Znaleziony wiele lat temu w "TP" wiersz ks. Jana Twardowskiego "Zaufałem drodze" był absolutnym olśnieniem. My, wykształceni w PRL i wchłaniani przez zakłady pracy, gdzie rządziła podstawowa organizacja partyjna PZPR, czuliśmy się zagubieni; szukając własnej linii, byliśmy rozpychani przez upartyjnione łokcie i szliśmy taką drogą, jak z wiersza: "Wąską z dziurami po kolana". Wstydziliśmy się nieco, bo premie dla nas były niższe, nagrody rzadsze, a słowa przełożonych często słyszeliśmy "na dywaniku". A tu św. Agnieszka słowami ks. Jana, poety, mówi: "Martwiłam się już/ że poszedłeś inaczej/ prościej/ po asfalcie/ autostradą do nieba - z nagrodą od ministra/ i że Cię diabli wzięli".
To nie była tylko aprobata, ale uświadomienie piękna i wyższości w zmaganiu się, w trudach, w zrozumieniu hierarchii wartości spraw. Ten wiersz był takim pionem, bezpiecznym i pewnym. Kolejne tomiki wierszy ks. Jana były nam coraz bardziej potrzebne, choć tak trudne do zdobycia. Mówił w nich nie ksiądz-moralista, ale mądry przyjaciel, o wszystkim, co ważne.
J.B. (Ostrów Mazowiecki)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.














