Dramat w Himalajach

To kataklizm na skalę niespotykaną dotąd w Himalajach, może nawet największa tragedia, jaka zdarzyła się w tych górach, od kiedy człowiek zaczął je odwiedzać.

20.10.2014

Czyta się kilka minut

Nie wydarzyła się wcale na stokach ośmiotysięcznika, lecz na popularnej i uważanej za raczej bezpieczną trasie trekkingowej, okrążającej tylko masyw Annapurny (skądinąd najbardziej niebezpiecznego i cieszącego się złowrogą sławą ośmiotysięcznika).

W burzach śnieżnych, które w minionym tygodniu nieoczekiwanie przetoczyły się właśnie przez ten region Nepalu, zginęło kilkudziesięciu zagranicznych turystów, w tym kilku Polaków, zaś kolejnych kilkudziesięciu nadal uważano za zaginionych; trwały poszukiwania. W miniony poniedziałek informowano o 60 zabitych.

Nepalski „Himalayan Times” donosił, że kilkanaście ciał turystów, z różnych krajów świata, odnaleziono na Thorung La – liczącej 5416 m n.p.m. przełęczy, której przejście stanowi kulminacyjny, najwyższy punkt na trasie wokół Annapurny. Przejście to, poza wysokością i wysiłkiem, jaki kosztuje jej osiągnięcie, nie nastręcza zwykle większych trudności. Co roku tę jedną z najpopularniejszych – obok trekkingu pod Everest – tras odwiedzają tysiące turystów górskich z całego świata. Jednak teraz załamanie pogody przyszło niespodziewanie i zaskoczyło ok. 500 osób (m.in. ze Słowacji, Izraela, Wietnamu, Kanady, Australii, Niemiec, Francji, Chile, Polski i rzecz jasna Nepalu, skąd często pochodzą przewodnicy).

Dzień przed katastrofą „Himalayan Post” informował o śmierci trzech pasterzy jaków w okolicy wioski Naar, których zaskoczyła lawina, oraz o problemach turystów uwięzionych w górach przez burze śnieżne. Turyści, którzy teraz wyszli cało, mówią o gęstniejącym śniegu, widoczności ograniczonej do dwóch metrów, przybierającym gwałtownie na sile wietrze, dudniących odgłosach lawin. A także o niemożności nawiązania kontaktu w celu szukania pomocy.

Przyczyną tak gwałtownego załamania pogody był cyklon Hudhud, który uderzył we wschodnie Indie, a także we wschodni i środkowy Nepal. W nizinnych rejonach Nepalu jego skutkiem były ulewne deszcze, zaś w górach spadło w ciągu doby aż 90 cm śniegu.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Dziennikarz od 2002 r. współpracujący z „Tygodnikiem Powszechnym”, autor reportaży, wywiadów, tekstów specjalistycznych o tematyce kulturalnej, społecznej, międzynarodowej, pisze zarówno o Krakowie, Podhalu, jak i Tybecie; szczególne miejsce w jego… więcej

Artykuł pochodzi z numeru TP 43/2014