Branża ważniejsza niż zdrowie. Dlaczego państwo nie jest w stanie zakazać sprzedaży nieletnim e-papierosów?

Niezależnie od tego, jak głośno politycy mówią o zdrowiu publicznym, państwo w tym kierunku robi niewiele.
Czyta się kilka minut
Fot. Atsurkan / Shutterstock
Fot. Atsurkan / Shutterstock

Pół roku temu huczne zapowiedzi zakazu, teraz – niepewność, czy uda się uchwalić przepisy blokujące sprzedaż nieletnim beznikotynowych jednorazówek. W maju ministra zdrowia Izabela Leszczyna planowała „do wakacji zabezpieczyć dzieci i młodzież”. Z planów nic nie wyszło

E-papierosy w Polsce

Od lipca w konsultacjach publicznych jest projekt nowelizacji ustawy wprowadzającej zakaz sprzedaży niepełnoletnim również produktów niezawierających nikotyny (także przez internet i w automatach). W ubiegłym tygodniu opublikowano raport z konsultacji, resort zdrowia pracuje nad ostateczną wersją projektu, która trafi do rządu, a potem do Sejmu. Teoretycznie może się udać uchwalenie ustawy w tym roku. To, co miało być przeprowadzone błyskawicznie, wlecze się niemiłosiernie i raczej nie jest dowodem na polityczną sprawczość Leszczyny.

Jednak w tej sprawie głównym problemem nie jest ona. W lipcu Ministerstwo Finansów zaszokowało zapowiedzią wprowadzenia jednolitej opłaty w wysokości 40 zł od każdego e-papierosa. Branża tytoniowa zamarła, ale na strachu się skończyło – po spotkaniu z jej przedstawicielami resort z pomysłu się wycofał. Widać, że decyzje zapadają ponad Ministerstwem Zdrowia. I że niezależnie od tego, jak głośno politycy mówią o zdrowiu publicznym, państwo w tym kierunku robi niewiele.

Rosnący wpływ e-papierosów na zdrowie młodzieży

Tymczasem z sympatyzujących z poprzednią władzą think tanków popłynęły w kierunku rządu wręcz wyrazy uznania, że wycofuje się z pomysłów, które mogłyby zdusić legalny biznes, a budżet państwa narazić na straty. Z dużą częścią konserwatywnych liberałów i konserwatystów, bo tak (często) definiują się eksperci zaangażowani w podobne przedsięwzięcia, jest pewien kłopot. Zdrowie publiczne uważają za „lewacką mrzonkę”, bo przecież każdy jest odpowiedzialny za swoje wybory zdrowotne (a w przypadku nieletnich: rodzice). A hasło „edukacja zdrowotna w szkołach” uruchamia lawinę podejrzeń co do programu.

Rząd PiS, odmieniając zdrowie publiczne przez wszystkie przypadki, w sprawie walki z nikotynizmem poprzestał na deklaracjach, a problem wapujących nieletnich dosłownie wybuchł mu w rękach: gwałtowny przyrost ich liczby to lata 2022-2023. Teraz pozostaje sprzątać po eksplozji i lepiej byłoby się do tego zabrać energiczniej. Chyba że nie o idee tu jednak chodzi.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 40/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Intencje poszły z dymem