„Gdy Jezus zobaczył tłum dokoła siebie, kazał odpłynąć na drugą stronę. A przystąpił pewien uczony w Piśmie i rzekł do Niego: Nauczycielu, pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz. Jezus mu odpowiedział: Lisy mają nory, a ptaki podniebne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć” (Mt 8, 18-20). Niektóre wydania Biblii odsyłają w tym miejscu do Psalmu 84: „Nawet wróbel dom sobie znajduje i jaskółka gniazdo, gdzie złoży swe pisklęta: przy Twoich ołtarzach, Panie Zastępów, mój Królu i mój Boże!”.
W zestawieniu tych tekstów można zobaczyć radykalizm Jezusowego wyboru bezdomności. Nie chodzi w nim jedynie o to, że nie wybudował własnego domu ani w Nazarecie (skąd został wygnany), ani w Kafarnaum (gdzie mieszka kątem u Piotra), ani w żadnym z miast, które widziały Jego cuda. Nie chodzi także „tylko” o wybór życia w celibacie, a więc o to, że nie ma takiej jedynej osoby, na której ramieniu i piersi mógłby „położyć głowę”.
Chodzi o to, że nawet tam, gdzie wróbel i jaskółka znajdują dom – przy pańskich ołtarzach, a więc w świątyni – On nie ma poczucia zadomowienia. Nawet to wyjątkowe „miejsce”, które kilkakrotnie nazywa „domem Ojca” (zob. Mt 21, 13; Mk 11, 17; Łk 19, 46; J 2, 16-17), nie jest dla Niego domem we właściwym tego słowa znaczeniu. Nie jest ono w stanie Go zatrzymać. Jest dla Niego miejscem wyjątkowym, do którego chętnie przychodzi, jednak nie przestaje przez to być wędrowcem. Nawet w świątyni nie jest u celu drogi; jedynym Jego domem pozostaje „dom Ojca”, o którym mówi podczas Ostatniej Wieczerzy: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział, idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście byli tam, gdzie Ja JESTEM” (J 14, 2-3). To jest „miejsce”, w którym jest „u siebie” – w którym JEST, a nie w którym bywa dłużej lub krócej.
To radykalne. Ale też niesłychanie prawdziwe w odniesieniu do człowieka. Zapewne o tym właśnie doświadczeniu mówi Augustyn: „niespokojne jest nasze serce, póki nie spocznie w Tobie”. Nic nie jest w stanie zaspokoić, czyli usatysfakcjonować w pełni, zatrzymać w sytości i stabilizacji, człowieka, który poszedł za Jezusem. Ani dom, ani świątynia.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















