David Bowie: "Reality", The Strokes: "Room on Fire"

Teoretycznie te dwie płyty nie łączy nic. No bo niby co ma łączyć rockowego weterana Davida Bowie (rocznik 1947), z młodymi nowojorczykami (urodzeni w końcówce lat 70.) z The Strokes? Na pewno nie doświadczenie i muzyczna wiedza. A jednak jest w tych albumach coś, co sprawia, że dobrze się ich słucha, włączając jeden po drugim.
Czyta się kilka minut

“Reality" Bowiego to jedenaście kompozycji będących muzycznymi refleksjami po nowojorskich wydarzeniach 11 września. Nie jest to płyta chwytająca za serce od pierwszego przesłuchania - patrz lwia część recenzji zrównująca ją z ziemią. A jednak im dłużej się jej słucha, tym trudniej się od niej uwolnić. Mimo, że nie dominują tu chwytliwe melodie, a w tekstach przeważa poczucie przemijania i utraty. “Reality" pełne gitarowych sprzężeń i celowej brzydoty nawiązuje do nowofalowej twórczości Lou Reeda (Bowie wyprodukował jego doskonały album “Transformer" z 1972 r.) czy Television i Modern Lovers, których cover piosenki “Pablo Picasso" znalazł się na tej płycie.

Do twórczości wyżej wymienionych nawiązują także The Strokes. Czy raczej w ich wypadku należałoby powiedzieć - bezczelnie kopiują. A jednak w ich przypadku bezczelność jest atutem. Nie kryją się z fascynacją Televison. Nie próbują na siłę być nowi, oryginalni. Za to z całą młodzieńczą energią nagrywają “swoje" piosenki, które co tu kryć - porywają. Choć są kalkami - to na tyle wdzięcznymi, że skłonni jesteśmy uwierzyć jakoby Strokes wynalazło gitarowego rocka. Podobnie jak na “Reality" melodyka “Room on Fire" nie przekonuje od razu. Ten zaledwie 30-minutowy album wymaga kilkukrotnego przesłuchania, by wyłowić zabawne linie melodyczne, ukryte pod gitarowymi sprzężeniami. Ale warto się w nie wsłuchiwać, bo udowadniają, że cyniczny rock’n’roll ciągle trzyma się dobrze.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 46/2003