Czytam adhortację „Dilexi te”. Chrześcijańska oferta jest atrakcyjna

Co przeciwstawić logice banknotu i rewolweru w epoce, w której ramą nadającą sens i kształtującą wartości chcą być turbokapitalizm, teorie spiskowe, wirtualna ułuda albo ideologiczne wzmożenia?
Czyta się kilka minut
Tomasz Stawiszyński // Fot. Karol Paciorek
Tomasz Stawiszyński // Fot. Karol Paciorek

Troska o słabszych – oto, według René Girarda, fundament chrześcijańskiego przesłania. Francuski antropolog napisał kilka książek o naturze przemocy, jej spajającej wspólnotę sile, a także o złożonych sposobach, z pomocą których ludzie zakłamują własną skłonność do okrucieństwa. Poświęcił sporo czasu, żeby pokazać, jak Ewangelie z tego fatum się wyłamują, a jednocześnie je łamią, jak demaskują i demontują jego złowrogi mechanizm. 

Chrześcijaństwo kontra logika siły i pieniądza

W eseju opatrzonym efektownym, zaczerpniętym z Pisma tytułem „Widziałem szatana spadającego z nieba jak błyskawica” właśnie troskę o słabszych uznał jednak za najważniejszy wyróżnik chrześcijaństwa. I przeciwstawił go filozofii Nietzschego, który, zdaniem Girarda, świadomie budował swój projekt na radykalnym porzuceniu tej troski.

Współczesna kultura, widać to gołym okiem, podąża raczej za Nietzschem i jego Dionizosem, nie zaś za Chrystusem – ofiarą, która nie zmartwychwstaje po to, żeby zemścić się na swoich prześladowcach, upokorzyć ich i zdominować, lecz żeby im wybaczyć i wezwać do zastąpienia odwetu miłosierdziem.

Pytanie palące i fundamentalne brzmi zatem: na czym dziś oprzeć nakaz troski o słabszych, aby stał się nie tylko powszechnie obowiązującym prawem, lecz także oczywistym odruchem serca? Co przeciwstawić logice banknotu i rewolweru w epoce, w której ramą nadającą sens i kształtującą wartości przestało – a w każdym razie przestaje – być chrześcijaństwo, zastępowane przez turbokapitalizm, teorie spiskowe, wirtualną ułudę albo ideologiczne wzmożenia? 

„Dilexi te”: dlaczego papież Leon XIV zaczyna od ubóstwa

Wydaje mi się, że Leon XIV (jak wcześniej Franciszek) zdaje sobie sprawę z istotności tego pytania. Stąd, myślę, w swojej pierwszej adhortacji „Dilexi te” zasadniczy akcent położył na kwestię ubóstwa i nierówności. Wbrew rozmaitym konserwatywnym krytykom tego tekstu, Leon nie mówi tam nic nowego. Przeciwnie, niemal każdą tezę odnosi bezpośrednio zarówno do Ewangelii, jak i ojców Kościoła. Jest to, z jednej strony, standardowy stylistyczny zabieg w tego typu literaturze, z drugiej jednak coś jeszcze więcej.

A mianowicie wskazanie, że istnieje przepastna, sięgająca starożytności tradycja, która od początku przeciwstawiała się systemowi opartemu na przemocy, dominacji silnych nad słabymi, chciwości i niesprawiedliwości. Nie jest to zarazem tradycja oparta na resentymencie. Nie jest to tradycja wzywająca masy do wielkiej rewolucji, której upiorna, fatalna praktyka obraca się nieuchronnie także przeciwko tym, którzy w imię szczytnego ideału usiłują wcielać go w życie.

Nie jest – owa tradycja – w tym sensie projektem politycznym (choć ma polityczne konsekwencje), lecz czymś jednocześnie głębszym i bardziej pierwotnym, co bierze początek z wewnętrznej przemiany. I co odnosi się nie do relatywnych, konwencjonalnych ustaleń, ale do nieredukowalnego uniwersalizmu, bazowej równości wszystkich ludzi jako stworzonych intencjonalnie przez Boga. Nie przez ślepe, przypadkowe, amoralne siły przyrody, lecz przez podmiot, który nieskończenie przekracza wszelkie horyzonty naszego rozumienia. I który w określonym momencie historii przyjął ludzką postać i wziął na siebie ludzki los, jest więc nie tylko abstrakcyjną ideą, ale i wzorem, którego życie wyznacza teorię i praktykę nakazu troski o słabszych.

Czy ludzie niosący chrześcijaństwo na sztandarach nierzadko sprzeniewierzali i sprzeniewierzają się głoszonym przez siebie wartościom? Czy istnieje szereg „nietzscheańskich” wersji chrześcijaństwa, w których staje się ono jeszcze jednym uzasadnieniem dla opresji, dominacji, wykluczenia i nierówności? Owszem. I o tym również pisze Leon XIV, wskazując, że da się mimo wszystko odróżnić, co jest istotą tego przesłania, a co jego deformacją lub parodią. I doprawdy, nie ma znaczenia, czy się w to „wierzy”, czy nie, starczy zdawać sobie sprawę z przełomowej natury zwrotu, jaki chrześcijaństwo ze sobą przynosi, z potęgi pocieszenia i nadziei, którą daje, z etycznego radykalizmu, do którego nawołuje.

Adhortacja dla epoki samotności i turbokapitalizmu

W ten właśnie sposób czytam pierwszą adhortację nowego papieża, przejętą po poprzedniku, domkniętą i dokończoną w duchu jego podejścia. W coraz groźniejszym i coraz bardziej niezrozumiałym świecie, zarządzanym przez potęgi międzynarodowego biznesu i wielkiej polityki, wskazuje ona na inne niż pieniądz i siła źródła porządku, sensu i wartości.

Odwołuje się do wielkiej opowieści, w której centrum nie stoi figura zdobywcy, lecz ofiary. Ofiary, która ostatecznie okazuje się zwycięzcą, nie osiąga jednak tego zwycięstwa mieczem, lecz miłością. A to akurat, jestem pewien, jest w dzisiejszej rzeczywistości najbardziej potrzebnym i oczywistym, a także najbardziej – używam tego słowa z całą odpowiedzialnością – atrakcyjnym aspektem chrześcijańskiego przesłania.

W społeczeństwach złożonych z coraz bardziej samotnych jednostek, skazanych na współzawodnictwo, zantagonizowanych i permanentnie wzmożonych przez polaryzację i modne ideologie, używanych przez korporacje i polityków do realizacji własnych egoistycznych celów, niezbędna jest perspektywa, która pozwoli na wyjście poza logikę siły i pieniądza, na odbudowę potrzaskanej wspólnoty.

Szukamy tej perspektywy w najróżniejszych miejscach, tymczasem mamy ją wprost na wyciągnięcie ręki.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru NR 48/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Czytam adhortację „Dilexi te”