Czym jest „rodzicielstwo bliskości”

„TP” 38/12
Czyta się kilka minut

Czytając artykuł o rodzicielstwie bliskości, natknąłem się, niestety, na poważne błędy merytoryczne, które rozmywają i tak trudny temat podejścia do wychowania małych dzieci. Autorki mylą koncepcję Tracy Hogg z koncepcją wypłakiwania Ferbera. Przypomnę więc, że koncepcja Tracy Hogg nie zakłada sztywnego planu karmień, ale stałą kolejność czynności (spanie, jedzenie, zabawa), zaleca też, aby nigdy nie zostawiać płaczącego dziecka samego. Sam stosuję tę metodę i moja córka jest wyspana, najedzona i nie ma żadnych problemów. Wokół siebie natomiast spotykam mnóstwo rodziców z dziećmi, które płaczą ze zmęczenia, ale rodzice tego nie dostrzegają, nie wiedząc np., ile powinno mniej więcej spać dziecko w danym wieku w dzień i w nocy.

Stwierdzenie autorek, że „dziś już wiemy: ponad 90% niemowląt źle znosi spanie w samotności”, nie jest poparte żadnym odniesieniem do literatury – to typowe ogólnikowe zdanie, które nie wiadomo, co znaczy. Podobnie jak mylenie potrzeby dotyku z ciągłym noszeniem w chuście. A odnosząc się do tematu: moim zdaniem wszelkie koncepcje, które nie są w stanie podać konkretnych wskazówek dotyczących rozwiązywania konkretnych problemów to tylko mgliste koncepcje filozoficzne, a nie „metody wychowawcze”. Nie wierzę w żadne podejścia, które zakładają, że najpierw rodzice muszą być w pełni uporządkowani wewnętrznie, bo są po prostu nieprawdziwe. Kto dziś jest „w pełni uporządkowany wewnętrznie”? Liczy się przede wszystkim pragmatyzm metod (w znaczeniu narzędzi) i jasne wartości podejścia do wychowania, ale nigdy mylenie obu poziomów.


OD AUTOREK:

Bardzo dziękujemy za merytoryczną reakcję na nasz tekst. Rzeczywiście, wychowywanie dzieci jest trudne, właśnie na rozmowie o nim nam zależało. Koncepcje Ferbera i Hogg różnią się znacznie, a jednak, jak sam Pan pisze, w rodzicielskiej praktyce często zbliżają się do siebie. Z czego wynika to niezrozumienie zaleceń Tracy? Naszym zdaniem problemem jest ich zbytnia techniczność. Pragmatyzm zaleceń wychowawczych, o który się Pan upomina, jeśli nie poprzedza go głęboki namysł nad celami pedagogiki, grozi tworzeniem kolejnych „instrukcji obsługi dziecka”. Tak naprawdę nie pomaga rodzicom, wyznacza pozornie prosty szlak, odstępstwo od którego jest prędzej czy później nieuniknione. Jeśli rodzic nie wie, dokąd zmierza, poczuje się wtedy zagubiony, zbity z tropu, rozczarowany sobą i dzieckiem, zły... Tak, uważamy, że żeby być dobrym rodzicem, trzeba zacząć od siebie.

AGATA KULA i AGNIESZKA NUCKOWSKA

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 41/2012