Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Czy Turcja znów jest zwyczajna

Czy Turcja znów jest zwyczajna

19.07.2018
Czyta się kilka minut
Po dwóch latach zakończył się w Turcji stan wyjątkowy, wprowadzony po nieudanym puczu wojskowym. Zagrożenie minęło dużo wcześniej, ale prezydentowi było na rękę rządzenie dekretami. Teraz, gdy osiągnął swój cel i będzie stanowił prawo w kraju, stan wyjątkowy przestał już być potrzebny.
Prezydent Recep Erdogan przemawia podczas drugiej rocznicy nieudanego puczu wojskowego, Ankara, 15 lipca 2018 r. / Fot. Xinhua News Agency / eyevine / East News
Prezydent Recep Erdogan przemawia podczas drugiej rocznicy nieudanego puczu wojskowego, Ankara, 15 lipca 2018 r. / Fot. Xinhua News Agency / eyevine / East News
C

Choć trwają wakacje, tureccy parlamentarzyści nie mają urlopów. Równo miesiąc temu odbyły się wybory prezydenckie i parlamentarne, w wyniku których Recep Tayyip Erdogan zgarnął całą władzę, a jego partia – prawie całą (razem z koalicjantem ma większość w parlamencie). Erdogan powołał właśnie rząd, na którego czele stanie, zamiast premiera, on sam. Jedną z jego pierwszych decyzji stało się – obiecywane podczas kampanii wyborczej – zniesienie stanu wyjątkowego. Zastąpiło go, zdaniem opozycji tak samo opresyjne, nowe prawo antyterrorystyczne uchwalone przez AKP.

Stan wyjątkowy w liczbach przedstawia się, jeśli można to tak ująć, imponująco. Zwolniono ponad 150 tysięcy urzędników państwowych, nauczycieli i wykładowców akademickich, zaś drugie tyle zawieszono. Zamknięto 3 tysiące szkół, uniwersytetów i akademików, prawie 189 gazet i stacji telewizyjnych. Aresztowano prawie 80 tysięcy osób (to rekord, po poprzednich puczach liczba ta wynosiła około 60 tysięcy), w tym ponad 300 dziennikarzy. Pracę straciło kilka tysięcy prawników, lekarzy, sędziów. W sądach toczy się ponad 100 tysięcy spraw przeciwko osobom oskarżonym o współudział w puczu albo wspieranie FETÖ - uważanej za terrorystyczną organizacji rezydującego w USA duchownego Fethullaha Gulena. To Gulena turecki rząd oskarża o bycie mózgiem nieudanego przewrotu i bezskutecznie stara się o jego ekstradycję.


Czytaj także: Marcelina Szumer-Brysz: Sułtan Edrogan wygrywa


Kłopotów ze stanem wyjątkowym przez cały czas jego trwania było kilka. Nikt nie wiedział, co jest, a co nie jest wspieraniem terroryzmu. Pewnien mieszkaniec Aydin doniósł nawet na samego siebie. W liście do prokuratury napisał, że od 30 lat ogląda „gulenowską” telewizję. Został skazany na 7 lat więzienia. Dziesiątki ludzi zamknięto za to, że pracowali w szkołach prowadzonych przez organizację Gulena, nawet jeśli tylko tam sprzątali. Innych, bo używali komunikatora ByLock, za pomocą którego mieli się rzekomo porozumiewać organizatorzy puczu. Dwa lata temu, gdy kraj obiegła informacja, jakoby ludzie związani z ruchem Gulena „rozpoznawali się” za pomocą jednodolarówek o określonych numerach serii, Turcy w popłochu zaczęli palić banknoty. Do aresztów trafiali starzy i młodzi, ci z wykształceniem i bez. Za kratami wciąż pozostają setki matek z dziećmi, na niektóre – o czym pisałam przed rokiem – policja czekała przed drzwiami porodówek.

Określenie „gulenista” stało się wytrychem, pozwalającym pozbyć się każdej niewygodnej osoby. Przykładem niech będą rozwodzące się małżeństwa (gazety donosiły o co najmniej kilku takich przypadkach), które – w ramach zemsty – oskarżały się o współpracę z duchownym lub jego wspieranie.

Paradoks polegał na tym, że – choć AKP i Erdogan nie lubią się do tego przyznawać – władza, która w ciągu dwóch lat przeprowadziła w kraju nieprawdopodobne czystki, sama przez lata współpracowała z ruchem duchownego. AKP, po pierwszych wygranych w 2002 roku wyborach parlamentarnych, nie miała odpowiedniego zaplecza, rozdawała więc stanowiska właśnie ludziom związanym z duchownym, oni bowiem byli świetnie wykształceni. Jeśli guleniści naprawdę stworzyli państwo w państwie, opanowując najważniejsze instytucje w kraju (armia, sądownictwo), stało się to za przyzwoleniem AKP. Erdogan nawet za to przeprosił

Cóż jednak z tego.

Stan wyjątkowy zniesiono, ale to żaden powód do radości. Nie wróci to życia nauczycielowi – ostatecznie oczyszczonemu z zarzutów – który zmarł w celi, ani lekarzowi, który po usunięciu ze stanowiska, skoczył z dziesiątego piętra izmirskiego szpitala. Nie przywróci to też godności torturowanym wojskowym, policjantom czy nauczycielom, od których – jak donoszą międzynarodowe organizacje praw człowieka – przemocą wymuszano zeznania. Stan wyjątkowy – zwany w Turcji nadzwyczajnym – zniesiono, ale Turcja nigdy już nie będzie „zwyczajna”.

Tekst pochodzi z bloga "Kawa po turecku"

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka, korespondentka „Tygodnika Powszechnego” z Turcji, stały współpracownik Działu Zagranicznego Gazety Wyborczej, laureatka nagrody Media Pro za cykl artykułów o problemach...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

że próbuję umniejszać skalę represji, ale skąd wzięła Pani informację, że te 80000 aresztowanych to liczba największa w historii tureckich puczów? O ile wiem, w trzech poprzednich, w przeciwieństwie do ostatniego udanych, aresztowanych były setki tysięcy, a niewyjaśnionych samobójstw i podejrzanych zgonów - dziesiątki i setki. I zawsze były wyroki śmierci, których tym razem nie orzekano z powodu moratorium. Krótka statystyka dotycząca zamachu w 1980 roku (za Wikipedią): 650000 aresztowanych, 1683000 na listach podejrzanych, 230000 podsądnych w 210000 postępowań, 7000 z wnioskiem prokuratora o karę śmierci (517 skazanych, 50 wyroków wykonanych), 388000 z odmową paszportu, 30000 wyrzuconych z pracy, 14000 z odebranym obywatelstwem, 171 zmarłych w wyniku tortur, 14 osób zmarłych w wyniku strajków głodowych w więzieniach, 16 osób zastrzelonych podczas ucieczki, 73 zmarłych "naturalną", ale podejrzaną śmiercią, 43 samobójstw. Chyba że te statystyki są nieprawdziwe lub oparte na jakiejś innej metodologii zliczania nadużyć władzy, bo, rzecz jasna, sama władza rzadko liczy uczciwie. Mogłaby Pani jakoś się do tego ustosunkować?

bowiem 1,5 mln zabitych Ormian nigdy nie nazwali ludobojstwem , ni nawet tzw czystka, bowiem teraz maja o wiele wicej milionow na karku czyli Kurdow ktorym w obliczu obecnej polityki Europy do ktorej tak szybko chca wejsc - nie moga tego samego zrobic co z Ormianami , a wiec sytuacja patowa. A to ze ze tam pareset tysiecy natenczas sobie uwiezlili to nic . Najsmieszniejsze z tego wszystkiego jest dla mnie to ze np dla pewnej czesci Turkow juz urodzonych w Niemczech a wiec po prostu Niemcow tez maja wiezienia w Turcji ,bowiem przyjechali odwiedzic tylko swe rodziny.

a nie Turków, i wyjaśnienie to nie wymaga zajęcia żadnego politycznego stanowiska. Tym mniej - stanowiska wobec negowania Rzezi Ormian. Zauważmy, że ta negacja, podobnie jak tłumienie narodowych aspiracji Kurdów, nie ma przyczyny w dojściu do władzy Erdogana ani AKP. Tak jest od początku Republiki Tureckiej, również, a nawet zwłaszcza pod postępowymi, świeckimi rządami. Dlatego "zwłaszcza", że Rzeź była dziełem rządu „Komitetu na rzecz jedności i postępu” czyli tzw. młodoturków, chociaż czasy spokojnej egzystencji Ormian skończyły się jeszcze przed upadkiem imperium ottomańskiego w wyniku łańcucha akcji i reakcji - ormiańskich zrywów i ich tłumienia przy walnym zresztą udziale... Kurdów. Nie chcę tu prorokować, ale może okazać się, że kiedy Erdogan zechce "zdesekularyzować" kraj jeszcze bardziej, to będzie w końcu musiał odciąć się od Ataturka i wtedy nagle może przypomnieć sobie o dawnym ludobójstwie. Może nawet wygłosi taki turecki referat Chruszczowa? Niczym nie ryzykuje: Ormianie nie są już przecież problemem wewnętrznym Turcji.

wiec Sz P autorce temat do nowego artykulu za darmo itd to zawsze leci. Nigdy nie bedzie odpowiedzi AUTORA dla nas tu bazgrolacych , bo nie znizy sie az tak jak Sw Franciszek.

inni tego nie robią, niekoniecznie lekceważąc czytelnika. Mogą na przykład wyznawać zasadę, że mając przywilej wyboru tematu i obszernego wyłożenia swoich racji w opublikowanym pod nazwiskiem artykule powinni powstrzymać się od zabierania głosu w dyskusji, jaka się z tego wywiąże. Oba stanowiska da się uzasadnić i w żadnym nie doszukiwałbym się ukrytych intencji. Na przykład pisząca tu o muzyce pani Dorota Kozińska nigdy nie odpowiada pod swoimi artykułami, ale na blogu - owszem. Może powinienem był zadać pytanie właśnie na blogu, gdzie ukazał się ten sam tekst? Następnym razem tak właśnie zrobię. Rozumiem też, że z różnych względów autor czasem nie może zająć zbyt określonego stanowiska i to też trzeba uszanować.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]