Czy Trump nadużył władzy

Amerykański prezydent zwolnił szefa FBI Jamesa Comeya. Oficjalna wersja brzmi, że prokurator generalny Jeff Sessions i jego zastępca Rod J. Rosenstein uznali, że Comey nie nadaje się do pełnienia funkcji po tym, jak spaprał śledztwo w sprawie ewentualnego ujawnienia tajemnicy państwowej przez Hillary Clinton.
Czyta się kilka minut
Donald Trump, 13.05. 2017 r. / / fOT. Olivier Douliery/ AFP/EASTNEWS
Donald Trump, 13.05. 2017 r. / / fOT. Olivier Douliery/ AFP/EASTNEWS

Tymczasem Trump, jak to on, odpalił Twittera i napisał, że zwolniłby go i tak, bez rekomendacji kierownictwa Prokuratury Generalnej. I dodał, że szef FBI dawno stracił zaufanie podwładnych. Szybko się okazało, że to nieprawda. Agenci FBI wystawiają szefowi wzorową ocenę.

Problem polega na tym, że Comey prowadził śledztwo w sprawie ewentualnych powiązań sztabu wyborczego Trumpa – wtedy kandydata na prezydenta – z Kremlem. Niewykluczone, że ustalił coś, co rozgniewało prezydenta. Demokraci nie kryją oburzenia. Republikanie są ostrożniejsi, ale co niektórzy też sugerują, że mogło dojść do nadużycia władzy, i że głowa państwa otworzyła sobie drogę do impeachmentu.

Trump wyraźnie nie wie, jak poradzić sobie z burzą, którą wywołał. W histerycznym geście (znowu na Twitterze) postraszył Comeya, pisząc, że ma nadzieję, iż nie posiada żadnych nagrań rozmów, które obaj odbyli. I dał do zrozumienia, że mogą być jakieś taśmy. Opozycja od razu zażądała, że jeśli są, to należy je natychmiast zabezpieczyć. I powołać specjalnego prokuratora do zbadania sprawy.

Zapytani przez stację CNN i przez dziennik „Washington Post” eksperci konstytucyjni są zdania, iż prezydent i Jeff Sessions mogli dopuścić się tzw. obstrukcji sprawiedliwości, czyli próby wywierania nacisku w toczącym się śledztwie w ich sprawie. Nasuwają się tu oczywiście skojarzenia z prezydentem Richardem Nixonem, który w 1973 r. zwolnił specjalnego prokuratora badającego sprawę ewentualnego zlecenia przez prezydenta zainstalowania podsłuchów w sztabie opozycji. Dopiero po owym zwolnieniu Demokraci w Kongresie poważnie potraktowali sprawę Watergate, co skończyło się dymisją prezydenta.

Nie wiemy dziś, do jakiego stopnia można (już) tę analogię przeprowadzić. Ale nawet jeżeli sam prezydent jest niewinny nadużyć w sprawie konszachtów z Putinem, to samo wyrzucenie Jamesa Comeya bez merytorycznego powodu, a jedynie z obawy o wyniki śledztwa, już jest przestępstwem i może oznaczać początek końca prezydentury Donalda Trumpa. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 21/2017