Kościół rzymskokatolicki włączył się w ruch ekumeniczny po Soborze Watykańskim II. Szybko okazało się, że jedną z kwestii, które najbardziej przeszkadzają jedności chrześcijan, jest prymat papieża. A przecież ów prymat miał – taka była pierwotna idea! – służyć jedności Kościoła.
Papieskie pytanie, ekumeniczna odpowiedź
Dlatego w ruchu ekumenicznym szerokim echem odbiła się w 1995 r. wypowiedź Jana Pawła II z encykliki „Ut unum sint”, gdzie wzywał do wspólnego poszukiwania „takich form sprawowania owego urzędu, w których możliwe będzie realizowanie uznawanej przez jednych i drugich posługi miłości”.
Odpowiedzi na to wezwanie – czyli pomysły, jak przeformułować rozumienie papieskiego prymatu i zmienić jego funkcjonowanie – nie były już tak szeroko znane. A padło ich sporo. Dlatego w 25-lecie encykliki watykańska Dykasteria ds. Jedności Chrześcijan postanowiła je zebrać i przemyśleć. W ostatni czwartek opublikowano rezultat tej pracy: dokument studyjny „Biskup Rzymu. Prymat i synodalność w dialogach ekumenicznych i odpowiedziach na »Ut unum sint«” oraz oparte na tym opracowaniu propozycje Dykasterii „W kierunku realizacji prymatu w XXI wieku”.

Te teksty należą do najciekawszych i najważniejszych dokumentów watykańskich ostatnich lat. Po pierwsze, zebranie w jednym miejscu istotnych wątków dyskusji toczonych na całym świecie pokazuje, że teologiczny namysł nad rolą papieża i jej uzasadnieniem może zawierać wiele inspirujących pomysłów. Np. badania biblijne pokazują, w jak różny sposób można interpretować fragmenty tradycyjnie używane w katolicyzmie w celu uzasadnienia papieskiego prymatu. Bardzo pouczające może być krytyczne poznawanie historii papiestwa w kontekście historii Kościoła i kultury, w której chrześcijanie byli zanurzeni i którą współtworzyli.
Ekumeniczny teologiczny namysł nad papiestwem zmusza też do przemyślenia relacji między tym, co wierzący odbierają jako działanie Boga, a kulturowymi uwarunkowaniami, w których owo boskie działanie się realizuje. Dyskusje międzywyznaniowe pokazują, iż tych dwóch wymiarów nie da się precyzyjnie od siebie oddzielić – w kwestii papieskiego prymatu jak w soczewce skupiają się z jednej strony głębokie duchowe potrzeby jedności między ludźmi i widzialnego tej jedności znaku, czy możliwości uzyskania pewności co do najważniejszych decyzji życiowych, a z drugiej – przyziemne pragnienie władzy i próby opanowania podległej sobie grupy za pomocą przepisów prawa i wymuszenia posłuszeństwa nawet w sferze przekonań.
Papiestwo jako współodpowiedzialność
W tym kontekście ciekawe są propozycje Dykasterii odnośnie do nadania nowego kształtu papiestwu w XXI wieku. Na ogólnym poziomie można powiedzieć, że przejmuje postulat jednej z grup ekumenicznych, by rozwijać dyskurs o papiestwie (w przypadku owej grupy mowa była o dyskursie nt. papieskiej nieomylności) nie w kategoriach prawa, obowiązku i posłuszeństwa (jak było najczęściej dotychczas), lecz obietnicy, zaufania i nadziei.
Na bardziej konkretnym poziomie ów postulat wiąże się z kolejnym: aby włączyć pytanie o papiestwo w szerszą kwestię – synodalności Kościoła na wszystkich jego poziomach. Nie chodzi bowiem ani tylko, ani przede wszystkim o to, czy biskup Rzymu powinien mieć jakiś zakres władzy nad przywódcami innych Kościołów (i jaki to powinien być zakres). Pierwszą kwestią jest taka zmiana funkcjonowania wewnątrz Kościoła rzymskokatolickiego (który jak dotąd władzę papieża uznaje), by wpływ na kształt życia i wiary wspólnoty mieli wszyscy wierzący.
Za takim ujęciem hierarchii zagadnień – uznaniem synodalności za bardziej podstawowe, a prymatu za możliwe do sensownego przepracowania tylko na tle tego pierwszego – kryje się bardzo ważne założenie: że sama zmiana języka – tj. zastąpienie kategorii władzy, obowiązku i posłuszeństwa przez bardziej ewangeliczne: służby, zaufania, nadziei – niewiele zmieni, jeśli papiestwo nie będzie funkcjonowało w naprawdę synodalnej strukturze Kościoła, w której działania są podejmowane wedle zasady pomocniczości: czyli to, co może być rozwiązane na niższym poziomie, jest rozwiązywane właśnie tam, przez ludzi bezpośrednio zaangażowanych. Odwołanie do wyższego poziomu następuje zaś tylko wtedy, gdy jest to konieczne.
Różne funkcje papieża
Teologiczne propozycje Dykasterii są niebanalne i śmiałe. Pierwszą z nich jest ponowna reinterpretacja dogmatów Soboru Watykańskiego I o prymacie i nieomylności papieża. Reinterpretacja taka miałaby się opierać na uwzględnieniu zarówno bardzo specyficznych uwarunkowań polityczno-kulturowych tamtego Soboru (obradującego w latach 1869–1870), jak i na dalszym rozwoju kościelnego nauczania – zwłaszcza na dokumentach soboru następnego (Watykańskiego II). Miałaby jednak brać pod uwagę także wyniki późniejszego dialogu ekumenicznego. W konsekwencji dokument Dykasterii dopuszcza nawet przeformułowanie owych dogmatów.
Na poziomie kanonicznym – sugeruje Dykasteria – taka reinterpretacja mogłaby wiązać się z rozróżnieniem funkcji, jaką papież pełni w Kościele rzymskokatolickim jako biskup Rzymu i patriarcha Zachodu, a nieco inną rolą wobec Kościołów Wschodnich i pochodzących z Reformacji. Powyższy pomysł w dużym stopniu przypomina ideę powrotu do sposobu funkcjonowania Rzymu w pierwszym tysiącleciu chrześcijaństwa. Ważne w tym kontekście jest to, że autorzy dokumentu, doceniając pewne zalety tej idei, przestrzegają przed idealizowaniem tamtego czasu.
I choć oni sami nie piszą tego wprost, można łatwo dopowiedzieć, gdzie tkwi pułapka: w pierwszym tysiącleciu Kościół funkcjonował po pierwsze w ramach niezwykle zhierarchizowanego społeczeństwa, a po drugie był integralną częścią późnego Cesarstwa Rzymskiego. Relacje pomiędzy rozmaitymi stolicami biskupimi wyznaczane były w dużej mierze przez wewnętrzną imperialną strukturę. Dziś struktury tej już nie ma, podobnie jak nie ma tamtej hierarchii społecznej.
Koniec monolitu
Jeśli weźmiemy pod uwagę współczesny kontekst kulturowy, trzeba więc docenić ścisłe powiązanie przez Dykasterię kwestii papieskiego prymatu ze zmianą funkcjonowania Kościoła – w kierunku coraz większej synodalności. Można bowiem zaryzykować stwierdzenie, że wobec postępujących procesów sekularyzacyjnych i ogromnego kryzysu autorytetu kościelnej instytucji nie ma sensu podejmować kwestii papieskiego prymatu jako pytania o podział władzy pomiędzy rozmaitymi biskupami (i innymi kościelnymi zwierzchnikami). Ta kwestia obchodzi coraz mniejszą grupę osób.
Znacznie ważniejsze jest to, czy ludzie wierzący będą odnajdywać się w kościelnych wspólnotach jako miejscach, w których są słuchani i o których kształcie mogą współdecydować. Tylko wówczas będą angażować się w życie Kościoła. Relacje międzywyznaniowe będą zyskiwać na znaczeniu, bowiem rozwój środków komunikacji sprawia, że żadna wspólnota nie pozostaje w izolacji od innych.
W tym kontekście być może najciekawszą myślą w dokumencie Dykasterii jest uznanie, że różnice w rozumieniu prymatu są nie tyle problemem, co okazją do głębszego namysłu nad naturą Kościoła. We współczesnej cywilizacji – jednocześnie pluralistycznej i połączonej gęstą siecią informacji – nie sposób uzyskać monolitycznej jednomyślności. Jeśli biskup Rzymu miałby pełnić rolę widzialnego symbolu jedności chrześcijan, musiałby zgodzić się, że jest symbolem jedności w różnorodności.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















