Reklama

Człowiek zmienia skórę

Człowiek zmienia skórę

11.05.2010
Czyta się kilka minut
Bruno Jasieński miał życie tak pełne zaskakujących zmian, w takim pędzie mijające, że biografowi trudno za nim nadążyć. Jedną z największych zagadek jest jednak przemiana Jasieńskiego w "człowieka sowieckiego".
W

Wydaje się, że autor "Dandysa", Krzysztof Jaworski, zadanie śledczego wypełnił z godną podziwu czujnością: pokazuje, jak Wiktor Zysman (Jaworski przedstawia wszelkie odnalezione wersje nazwiska Jasieńskiego), wyjątkowo zdolny chłopak z Klimontowa, przedzierzgnął się w Brunona Jasieńskiego.

Otrzymujemy portret człowieka przekraczającego ograniczenia społeczne, kulturowe i własne. Przechodzenie, przechodniość cechują Jasieńskiego w stopniu największym. Taki obraz, zuchwalca i zmyślacza, wybija się na plan pierwszy "Dandysa". Chłopak, który wyciągał siebie samego z tradycji, w której był zanurzony, który buńczucznie postulował nadejście nowej sztuki, opiera się zabiegom interpretacyjnym.

Nie znajdziemy w "Dandysie" dywagacji na temat tego, czy został kupiony przez nowy ustrój, czy sprzedał się tanio. W takim niewyjaśnialnym życiorysie nie ma cienia apetytu na sławę, powodzenie, poczytność, która mogłaby zrównoważyć zdradę polskości. Krzysztof Jaworski pokazuje żarliwca, którego oddanie komunizmowi musi pozostać tajemnicą. Widzimy jedynie, że odmienność była najprzedniejszym paliwem, które z upływem czasu i osiągnięć zmieniło się w siłę dezorganizującą i niszczącą.

Krzysztof Jaworski nie stara się tłumaczyć ani usprawiedliwiać swojego bohatera. Przygląda mu się przez zachowane dokumenty, rozstrzyga w ten sposób sprzeczne obiegowe opinie, porządkuje, układa. Ostatecznie jednak pozostaje bezradny wobec drągala z Klimontowa, który miał czelność żądać poprawek u wieszczów, pisać wiersze wierne i zarazem obrazoburcze. Ogląda jego dom, przygląda się ojcu, Jakubowi, i matce, Eufemii Marii z Modzelewskich, pokazuje portret Reni, ukochanej siostry, której wczesna śmierć uderzyła w całą rodzinę. Towarzyszy mu w publicznych awanturach organizowanych wraz z Aleksandrem Watem, podgląda jego małżeństwo z Klarą (Karą) Arem-Jasieńską, przygląda się jego atakom na Izaaka Babla zaraz po tym, jak Majakowski popełnił samobójstwo, towarzyszy mu w podróży przez Związek Sowiecki. Jaworski chce znaleźć miejsce, w którym spoczywa prawda, jedzie do Butowa i znajduje zapis w "Memoriale" poświęconym "pamięci ofiar represji politycznych". Znajduje imiona (Bruno, Wiktor, syn Jakuba), nazwisko (Jasieński), czyta o podejrzeniu o terroryzm, w końcu o wyroku śmierci. I rozumie, że prawdę, której tak szukał, prawdę o Jasieńskim, co nosił but w butonierce, można uchwycić jedynie w miejscu kaźni. Po co pisać o tym, czego nie daje się napisać; po co pisać historie, które zmuszają do kapitulacji? Może dla przypomnienia, że znaleźć można tylko szukanie.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]