Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Czarne grzbiety

Czarne grzbiety

27.08.2018
Czyta się kilka minut
Książki prozatorskie nominowane do Nagrody od lat dają reprezentatywny wgląd w podskórne życie polskiej literatury.
N

Nie inaczej wygląda to w tym roku, przy czym finałowa piątka różni się od siebie tak bardzo, jak to tylko możliwe. I to zarówno pod kątem stylistycznym czy formalnym, jak i ze względu na rodzaj opowieści o świecie, które nam serwuje. Dlatego też poszukiwanie jakiejkolwiek linii przewodniej byłoby nie tylko karkołomne, ale przede wszystkim spłycające dla samych tekstów.

W Nagrodzie Literackiej Gdynia bynajmniej nie chodzi jednak o to, by tworzyć nowe konstelacje w polu literackim, ani tym bardziej wpasowywać się w istniejące już kanony i inne zależności. Finałowe zestawienia, szczególnie w tej kategorii, miały zawsze na celu pokazanie maksymalnie szerokiej perspektywy tego, czym może być literatura. A konkretniej: jakimi językami się posługuje, czy próbuje poszerzyć swoje granice, a może porzuca eksperymenty, aby rekonfigurować to, co już dobrze znane? I wreszcie – co nowego (albo starego) jest nam jeszcze w stanie powiedzieć o świecie i nas samych? Nieprzypadkowo więc w tych zestawieniach można znaleźć debiutantów (w tym roku aż trzech: Bogdał, Bunda i Sołtys), dominują też autorki i autorzy spoza głównego nurtu literackiego. Nie chodzi jednak o sprzedażowe słupki ani medialną rozpoznawalność, ale raczej o odwagę zapuszczania się na nowe literackie terytoria.

„Nieczułość” Martyny Bundy na pierwszy rzut oka odstaje od pozostałych pozycji. Formalnie najbardziej klasyczna – rozpisana na cztery kobiece głosy powieść, niemalże XIX-wieczna z ducha saga opisująca życie trzech pokoleń kaszubskiej rodziny. Od lat 30. aż po późny PRL śledzimy losy Rozalii i jej trzech córek – co znamienne, mężczyźni pojawiają się tu rzadko i zazwyczaj szybko stają się kłopotliwym balastem. W powieści nie chodzi jednak wyłącznie o pokazanie historii z oryginalnej, bo jednocześnie kobiecej i prowincjonalnej perspektywy, ale raczej o relację z nierównej walki z rzeczywistością dotkniętą fundamentalnym brakiem czułości, a przez to skąpaną w mroku melancholii (wszak Kaszuby to miejsce narodzin demona Smętka).

Krok dalej idzie Aleksandra Zielińska w zbiorze opowiadań „Kijanki i kretowiska”, który można potraktować jako dziennik dokumentujący kolejne wyprawy w ciemne rejony świata (a czasem i świadomości). Zielińską konsekwentnie (to już jej trzecia książka) interesuje to, co niedoformowane – znajdujące się gdzieś na granicy szaleństwa, wymykające się możliwościom naszego języka. Bohaterkami jedenastu opowiadań są młode dziewczyny próbujące – z różnym skutkiem – dopasować się do nowych warunków stawianych im przez opresyjną dorosłość. Autorka żongluje zarówno perspektywami narracyjnymi, jak i konwencjami gatunkowymi, za każdym razem na nowo próbując opisać to, co nie potrafi zmieścić się w normalnym kadrze.

Czarne słońce, choć tylko połowicznie pojawia się w tytule książki Waldemara Bawołka, świeci mocno i bez przerwy nad jej bohaterami. Tu nie dzieje się nic, bo nic nie może się wydarzyć. Podstarzali mężczyźni i ich stare matki, małe miasteczko, poranne piwo w parku i gazetki z promocjami z lokalnego dyskontu – w tym zamkniętym kręgu nijakości i beznadziei nawet język pracuje na jałowym biegu, mieląc wciąż te same kłótnie, ale i marzenia. „Echo słońca” to przejmująca opowieść o piekle codzienności zbudowanym z obsesyjnych monologów, których nawet śmierć nie jest w stanie przełamać.

Świat powoli wyłaniający się z kolejnych monologów mamy także we „Florydzie” Grzegorza Bogdała – zbiorze pięciu tekstów, które łączy wiara w niezwykłą moc opowiadania. Ich narratorzy, na początku jakby od niechcenia, potem coraz mocniej chwytają nas w żelazny uścisk swoich opowieści. O czym mówią? O swoich życiach – pozornie banalnych, podszytych jednak narastającą z każdym akapitem dziwnością, momentami ocierającą się o szaleństwo. Nie liczą, że uda im się swoje historie opowiedzieć do końca, ale przecież nie na tym polega literatura, ani tym bardziej uwodzenie.

Wie o tym doskonale Paweł Sołtys (niektórym znany bardziej jako Pablopavo), który w swoim zwiewnym zbiorze „Mikrotyki” wyczarowuje opowieści niczym z ulicznych ballad albo czeskich opowiadań. To literatura obliczona na krótkie, emocjonalne spięcia. Obrazki z życia stolicy – ale tej kameralnej, zbudowanej z zapomnianych uliczek i rzadko odwiedzanych zakamarków – migają przed naszymi oczami, zostawiając po sobie oszałamiające powidoki. Warszawa Sołtysa smakuje tym rodzajem goryczy, po którym chce się więcej.

Wcześniej pisałem, że doszukiwanie się cech wspólnych tych pięciu książek byłoby naiwnym uproszczeniem. Jedna rzecz je jednak łączy – wszystkie mają czarne grzbiety, choć to najprawdopodobniej tylko przypadek. ©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Krytyk literacki, stale współpracuje z Tygodnikiem Powszechnym. Redaktor literacki Conrad Festival, doktorant na Wydziale Polonistyki UJ. Prowadzi podkast literacki „Book’s not dead”.

Dodaj komentarz

Uwaga! Przypominamy o ciszy wyborczej. Trwa ona od północy z 19 na 20 października do momentu zakończenia głosowania w wyborach samorządowych 21 października. W tym czasie nie wolno prowadzić agitacji wyborczej - czyli publicznie nakłaniać lub zachęcać do głosowania w określony sposób, również w internecie. Za złamanie zakazu agitacji grozi kara grzywny od 500 tys. do miliona zł.  

 

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]