Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Co zostało po murze

Co zostało po murze

02.11.2014
Czyta się kilka minut
Zdjęcia ludzi rozbijających mur berliński obiegły świat i stały się, trochę ku irytacji nas, Polaków, symbolem upadku komunizmu.
Jedna z instalacji Ludwika Waseckiego w Sosnówce koło Wrocławia. Fot. Archiwum prywatne Ludwika Waseckiego
A

A tymczasem w Berlinie znienawidzony 160-kilometrowy pas umocnień granicznych szybko zniknął z krajobrazu miasta. Był czymś bezwartościowym, czymś, czego należało się pozbyć. Posłużył jako gruz budowlany. Fragmenty kupili, także za cenę gruzu, perspektywicznie myślący przedsiębiorcy. Potem, gdy okazało się, że mur interesuje zagranicznych turystów, zaczęli sprzedawać jego okruchy. Dziś oryginalnego muru już w Berlinie nie ma, ocalały tylko niewielkie fragmenty, np. przy Muzeum Muru na Bernauer Straße albo w East Side Gallery we Friedrichshain (na nabrzeżu Szprewy, z oryginalnym graffiti). Fragmenty są rozsiane po świecie, od Watykanu przez USA po Japonię.
Ale największy fragment muru poza Berlinem jest w... Polsce: w małej wsi Sosnówka koło Wrocławia stoi dziś 50 metrów oryginalnego muru. Ponad 40 segmentów, 3,60 na 1,20 metra, każdy 1 700 kilo wagi, przekształcone w instalacje artystyczne. Właścicielem tej kolekcji jest Ludwik Wasecki, Polak z Berlina. Dentysta i pasjonat sztuki współczesnej na pomysł wpadł tamtej nocy, gdy mur rozbijano. Sam odłupał wtedy na pamiątkę kawałeczek.
Historia dentysty z Polski, który wybrał emigrację – najpierw w Szwecji, potem w Berlinie Zachodnim – łączyła się z murem i przekraczaniem granicy Wschód-Zachód. – Postanowiłem, że opowiem historię swoją i muru poprzez sztukę – mówi Wasecki. Najpierw były instalacje z betonu i styropianu, ucharakteryzowane na mur; Wasecki fotografował je i prezentował w swoim gabinecie w Berlinie. Zachwycony pomysłem pacjent pomógł mu zdobyć pierwszy prawdziwy fragment. Potem Wasecki dokupił następne.
Dziś pod lasem w Sosnówce stoi siedem instalacji. Wasecki sam je projektował: od trabanta przebijającego mur po dentystyczne wiertło borujące ścianę. Jedną z ostatnich jest „Gingivitis”, nawracające zapalenie dziąseł. – Chroniczny stan zapalny, jak między Niemcami Wschodnimi i Zachodnimi – mówi. Na betonie umieścił ogromną szczoteczkę do zębów, która ma zwalczyć infekcję. Ot, takie dentystyczne spojrzenie na niemiecką rzeczywistość.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]