Co Kamiński z Wąsikiem wyczytali u Herberta

Jak czyta Herberta ktoś, kto w pewnym momencie miał pod kontrolą wszystko – mógł decydować, kogo podsłuchiwać, a kogo nie, komu uprzykrzyć życie, a komu darować – i nagle tę kontrolę utracił?

12.02.2024

Czyta się kilka minut

Wojciech Bonowicz / Fot. Grażyna Makara /
Wojciech Bonowicz / Fot. Grażyna Makara

Kilka tygodni temu opinia publiczna dowiedziała się, że dwaj skazani politycy zabrali ze sobą do więzienia tę samą książkę: tom wierszy Zbigniewa Herberta. Nie byli to przypadkowi skazani – ich losem interesował się cały kraj – więc i książka nie była zapewne przypadkowa. Dodajmy, że wzięli ze sobą także kilka innych tytułów, ale tylko ten powtórzył się u obu. Czyżby się umówili? Ktoś im doradził? A może są aż tak jednomyślni? Na te pytania nie znamy odpowiedzi. Jedno natomiast nie ulega wątpliwości: pomysł, by zabrać do więzienia wiersze Herberta, nie był nowy. Najbardziej znanym więźniem, który za kratami czytał Herberta, był nie kto inny, jak Adam Michnik; wrażenia z lektury opisał później w książce „Z dziejów honoru w Polsce”. Gest wyboru Herberta był więc w jakimś sensie gestem wyboru Michnika, co całą sprawę czyni jeszcze bardziej interesującą.

Oczywiście, nie ma powtórzeń doskonałych. A w tym wypadku mamy do czynienia z powtórzeniem wyraźnie niedoskonałym. Adam Michnik czytał Herberta jako więzień polityczny oskarżony o próbę obalenia ustroju PRL. Aresztowany w stanie wojennym, przez prawie dwa lata był przetrzymywany bez wyroku, aż w końcu w lipcu 1984 r. objęła go amnestia. Dwaj więźniowie, o których mowa, znaleźli się za kratami jako przedstawiciele politycznego establishmentu, odpowiedzialni za służby specjalne, których sąd skazał za nadużycie władzy. Potrafię sobie wyobrazić kogoś, kto nigdy żadnej władzy nie posiadał i sięga po Herberta, bo czuje w nim sojusznika w sytuacji, gdy jest osaczony przez „szpiclów katów tchórzy”. Ale jak czyta Herberta ktoś, kto w pewnym momencie miał pod kontrolą wszystko – mógł decydować, kogo podsłuchiwać, a kogo nie, komu uprzykrzyć życie, a komu darować – i nagle tę kontrolę utracił?

Wbrew pozorom pytanie, jak czytają Herberta ludzie mający władzę, nie jest pytaniem bezzasadnym. Twórczość Herberta leczy bowiem – a przynajmniej powinna leczyć – z tęsknot autorytarnych. Jak ktoś, komu lata upłynęły na pracy w jednym z tak zwanych resortów siłowych, czyta autora, któremu nienawistna (tak chyba trzeba to powiedzieć) była każda chęć zapanowania nad drugim człowiekiem? Pytam serio, nie ironizuję. Wesołość, jaka mnie ogarnęła na wieść o tym, że to właśnie na Herberta padł wybór dwóch wspomnianych więźniów, szybko ustąpiła miejsca goryczy, a nawet złości, że oto autor „Raportu z oblężonego miasta” znów został wykorzystany w politycznym teatrze. Czy owi dwaj więźniowie czytywali Herberta również wcześniej? Czy potrafili odczytać z jego wierszy – ukrytą niekiedy pod warstwą retoryki – czułość dla każdego stworzenia? Żarliwą chęć zrozumienia „innych ludzi innych języków innych cierpień”? Przekonanie, że patrząc na wielkie dzieje i wielką politykę, nie można zgubić z oczu tego, co jednostkowe, „liczby najbardziej pojedynczej”?

Wspomniani skazańcy szybko wyszli na wolność. Ich partyjni towarzysze grzmią o „zbrodni” i „torturach”, jakim zostali poddani, ale wypuszczeni z więzienia wyglądają na żywych, zdrowych i bynajmniej nie złamanych. Jakie będą ich dalsze losy, można tylko przypuszczać. Rozpoznawszy w nich już miłośników Herberta, proponuję, żeby na wszelki wypadek zaopatrzyli się w tom jego próz pod tytułem „Król mrówek”. Jest tam opowiastka zatytułowana „Pegaz”, a w niej krótka refleksja o tym, jak to „ludzie wciąż próbują zaprzęgać bóstwa – dobre i złe – do wózków, aby ciągnęły te biedne wózki w dół, do zakazanych spelunek”. Może lekki ton tej opowiastki pomoże spuścić nieco powietrza z politycznych balonów, które nadmuchano do granic wytrzymałości.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Poeta, publicysta, stały felietonista „Tygodnika Powszechnego”. Jako poeta debiutował w 1995 tomem „Wybór większości”. Laureat m.in. nagrody głównej w konkursach poetyckich „Nowego Nurtu” (1995) oraz im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego (1995), a także Nagrody… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 7/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Poezja za kratami