Co czynić (przed nocą muzeów)

Twierdzić, że dzieło sztuki ma wartość, to tak jak twierdzić, że telefon ma rozmowę”. Brian Eno, nie-muzyk.
Czyta się kilka minut

Co sprawia, że jedne dzieła sztuki uważane są powszechnie za arcydzieła, a inne nie – pomimo że równie wspaniałe? Dlaczego przed obrazem „Mona Lisa” tłumy z aparatami i kamerami, a w sąsiedniej sali Luwru pustki, mimo że tam widać gołym okiem, że Leonardo równie, jeśli nie bardziej, się postarał?

Przeprowadzono badania, wskazujące naturalnie, że im więcej słyszymy, że arcydzieło, tym bardziej arcydzieło arcydzielne. Syndrom inżyniera Mamonia, wiadomo. I zaczyna się dorabianie ideologii, i historie o niezwykłych, jedynych w swoim rodzaju przymiotach, jak na przykład portrety wodzące wzrokiem za obserwatorem i tak dalej. Oczywiście nawet dziecko wie, skąd wzięła się sława „Mony Lisy” – a mianowicie z kradzieży w 1911 r., po której ludzie zaczęli się gromadzić i patrzeć na puste miejsce po obrazie. Ci sami, którzy wcześniej na sam obraz nie mieli ochoty spoglądać, kiedy uprzednio tam wisiał. Afera, rewelacja, szok, kontrowersje. Policja prowadziła długie i żmudne śledztwo, jednym z przesłuchiwanych był nawet Pablo Picasso. Prawda wyszła na jaw dwa lata później, kiedy pewien włoski stolarz usiłował opchnąć skradzionego Leonarda we Florencji, w Uffizi konkretnie. Awantura zrobiła się międzynarodowa, „Leonardo wraca na Ojczyzny łono” versus „święte prawo własności ludu francuskiego”. W każdym razie każdy o obrazie słyszał, obraz widział, a nawet jak nie widział, to i tak się wypowiedział. ­Nihil novi – jak mawiają w Krakowie.

Ale wieść o przymiotach „Mony Lisy” poszybowała w stratosferę właściwą najbardziej znanym dziełom sztuki dzięki Duchampowi oczywiście – z czego wynika, że nic nie robi sztuce tak dobrze jak lekkie zbezczeszczenie, choćby i wąsikiem. No i nasuwają się pytania: czy my gęsi? Nie. Czyśmy sroce spod ogona wypadli? Nie. To jak rozsławić perły polskich kolekcji? Zawsze może pomóc Daniel Olbrychski, ale niestety niewiele muzeów posiada jego portret pędzla Leonarda. Szkoda, niepowetowana strata narodowej kultury. Uzbrójmy się zatem w cierpliwość.

„Dama z łasiczką” czeka na Banksy’ego. Tutaj potrafią się oburzać. Oburzenie stymuluje popyt na kulturę.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 21/2014