Po przeczytaniu dodatku historycznego "Duchowni w godzinie próby" ("TP" nr 4/07) przypomniałam sobie swoją działalność opozycyjną w latach 1981-89. Nie była ona spektakularna, bo polegała głównie na kolportowaniu bibuły, czasem jej drukowaniu. Wdzięczna jednak jestem losowi, że dane mi było przeżyć takie czasy - pełne nadziei na lepsze jutro. Trudno też zapomnieć uniesienia, jakich się doświadczało podczas ówczesnych Mszy (w Krakowie, m.in. na Wawelu, w Nowej Hucie-Bieńczycach, w Bazylice Mariackiej). Pamiętam i ks. Adolfa Chojnackiego z krakowskiej parafii w Bieżanowie, który pomógł zorganizować mnie i moim przyjaciołom głodówkę protestacyjną, i ks. Kazimierza Jancarza z Nowej Huty-Mistrzejowic, autora homilii, umacniających nas w wierze i w sensie tego, co robimy, i ks. Jerzego Popiełuszkę, który w tym właśnie kościele odprawił jedną z Mszy za ojczyznę. A coroczny marsz szlakiem Kompani Kadrowej z Krakowa do Kielc, kiedy o. Adam Studziński, dominikanin, nas błogosławił, a ojcowie cystersi w Jędrzejowie udostępniali przyklasztorny ogród na nocleg? Pamiętam to równie dobrze, jak szczęśliwe dotarcie do kieleckiej katedry, choć wcześniej byliśmy przesłuchiwani przez SB, bo przecież nie wolno było iść szlakiem legionów Marszałka.
Trafnie zauważa ks. Adam Boniecki, że media przeważnie mówią o ludziach, którzy współpracowali z SB, mało poświęcając miejsca i czasu ludziom niezłomnym, tak świeckim, jak duchownym. Prawdopodobnie jest to w mniejszym stopniu medialne, a wszak pokupny bywa tylko skandal. Nic to, że sieje on przede wszystkim zamęt.
DANUTA KINASZEWSKA (Kraków)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.














