Swoje już przeżyłem. Mnie wychowywano starannie po chrześcijańsku i katolicku, sam odchowałem swoje dzieci, doczekałem się wnuków i prawnuków. To, że dzieci rodzi mamusia, było dla mnie „od zawsze” oczywiste i naturalne, bo miałem młodsze rodzeństwo. O roli ojca w procesie poczęcia dowiedziałem się dopiero w III klasie szkoły podstawowej, dosłownie na ulicy od starszego kolegi, w maksymalnie wulgarnej formie. Był to dla mnie olbrzymi i traumatyczny wstrząs z dalekosiężnymi skutkami, gdy sam zacząłem przymierzać się do założenia rodziny.
W świetle moich obserwacji i własnych doświadczeń, wprowadzenie przedmiotu „edukacja zdrowotna” jest ze wszech miar korzystne dla etycznego wychowania i konieczne dla ukształtowania chrześcijańskiego światopoglądu. Zdumiony jestem hałaśliwą nagonką prowadzoną przez niektóre osoby przeciw wprowadzeniu przedmiotu do szkół. Nazywanie tego deprawacją dzieci i młodzieży uważam za wszeteczeństwo i odwracanie kota ogonem. Jestem przekonany, że właśnie dla chronienia swoich dzieci i młodzieży przed deprawacją trzeba je trzymać jak najdalej od ludzi głoszących takie szkodliwe idee.
Michał
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.














