Cena „Bóg zapłać"

W Sejmie leży projekt posłów PiS, rozszerzający zasadę rehabilitacji za prześladowania w PRL poza rok 1956. Chodzi o wyroki sądowe i sankcje kolegiów do spraw wykroczeń także w stanie wojennym. Jak podaje prasa, liczba represjonowanych przez sądy to około 40 tys., liczba dotkniętych sankcjami kolegiów sięga 200 tys. Zadośćuczynieniem miałoby być nie tylko anulowanie wyroków, ale też odszkodowania finansowe (projekt przewiduje jako kwotę najwyższą - 25 tys. złotych).
Czyta się kilka minut

"Nikt mi nawet nie powiedział »dziękuję«" - wspomina jeden z uczestników radomskich protestów sprzed trzydziestu lat. Każda okrągła rocznica wydarzeń, które dziś czcimy i podziwiamy, uruchamia również ścieżkę odnawianego poczucia krzywd, dotąd nie wyrównanych, poczucia niedosytu sprawiedliwie należnej wdzięczności. Czy winne są tylko kolejne grzechy zaniedbania kolejnych władz? To prawda, świętowanie i nagrody, pamięć i wyrazy uznania, cały czas rządzą się u nas także i głupio rozumianą polityką, niestety. Wciąż są "niezręczne" obecności i pożądane pominięcia. Dopiero co na 25-leciu "Tygodnika Solidarność" zabrakło jej twórcy i pierwszego, najbardziej zasłużonego naczelnego, zapraszanego w taki sposób, żeby się jednak nie zjawił (co jego zastępcy nie przeszkodziło zresztą w przyjęciu najwyższego z przyznanych odznaczeń...). Zła szkoła małostkowości, pamiętliwej na różnice, nieczułej na cokolwiek, co łączy także ponad podziałami, jest niestety bardzo zaraźliwa. Czy jednak uleczy nas z niej wizja takiej sprawiedliwości, w której każda nasza najmniejsza nawet zasługa i każdy poniesiony kiedyś trud czy ból zostanie przeliczony i wypłacony? Czy na pewno będzie to szkoła wreszcie dobra?

Na dzisiaj zostaję z tym pytaniem bez odpowiedzi. Tymczasem jeszcze słowo w sprawie bardzo bolesnej. Chodzi o opublikowany przed kilku dniami list stu pięćdziesięciu osób (m.in. bardzo znanych i zasłużonych) z wyrazami solidarności z ks. Michałem Czajkowskim za to, co zrobił dobrego. List ten wywołał gwałtowny atak felietonisty "Rzeczpospolitej", jako "znak moralnego daltonizmu", którym autorzy "popisują się bez cienia wstydu"(w domyśle: dlatego, że ks. Czajkowski jest z ich "obozu"). Felietonista nie raczy zauważyć jednego tylko: nawet przyjmując już teraz cały zakres oskarżenia ks. Czajkowskiego za okres jego ewentualnych kontaktów z SB, pozostaje faktem potwierdzonym przez oskarżycieli, że te kontakty zostały przez niego zerwane, definitywnie i ostatecznie, już dwadzieścia dwa lata temu, zaraz po śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. Być może zajadłość atakującego (a może i mankamenty wyobraźni) nie pozwalają mu zrozumieć determinacji i wagi takiego kroku. Przyjaciele ks. Czajkowskiego, niezależnie od tego, na ile dziś, przed osądem, chcą w ogóle wierzyć w jego winę, mają prawo ocenić tamten przełomowy krok i wszystko, co po nim nastąpiło, tak, jak na to zasługuje.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 27/2006