W ubiegły czwartek rzeczniczka rządu Beata Mazurek oświadczyła, że PiS nie szykuje zmian w kodeksie pracy.
Owoce prac komisji obradującej – przypomnijmy – pod auspicjami resortu pracy krytykowali równie ostro pracodawcy, co związkowcy. Pierwsi – za przeregulowanie rynku chociażby przez eliminację samozatrudnienia. Stronie pracowniczej nie podobały się natomiast zmiany dotyczące urlopów i nadgodzin, w których komisja wzięła mocniej stronę pracodawców. Rząd doszedł więc do wniosku, że w tej sytuacji najłatwiej będzie pogodzić strony wyrzucając cały projekt do kosza.
Po wcześniejszych, wręcz radykalnych zmianach w prawie pracy na korzyść pracowników (podniesienie pensji minimalnej, wolne niedziele), tym razem rząd postanowił zachować większą ostrożność. Można ją jednak zinterpretować także następująco: dopóki w budżecie nie brakuje pieniędzy na sztandarowe projekty rządu z 500 plus włącznie, sytuacja na polskim rynku pracy zdaniem PiS nie wymaga żadnych politycznych interwencji. ©℗
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















