Budżet i prywatyzacja

Po co opozycja stawiała w Sejmie wniosek o odwołanie ministra Rostowskiego, z góry wiedząc, że nie przejdzie? Aby odwrócić uwagę od tego, że problemem nie jest Rostowski, tylko rosnący deficyt budżetowy. A za deficyt nie odpowiada minister, tylko niskie w kryzysie wpływy z podatków i sama struktura budżetu. W trzech czwartych składają się nań tzw. wydatki sztywne, których bez zmiany ustaw ograniczyć nie można. A zmiany ustaw nie będzie, bo w obliczu czekających nas w ciągu dwóch lat wyborów samorządowych, prezydenckich i parlamentarnych politycy nie podejmą tak niepopularnych kroków jak podwyżka podatków czy zamrożenie świadczeń emerytalno-rentowych.
Czyta się kilka minut

Co więc robić? Opozycja radzi - zwiększyć deficyt. Ale im więcej kraj pożycza, tym bardziej rosną koszty tego pożyczania. Minister Rostowski woli więc budżetowe "ścibolenie" i opierającą się na nim propozycję nowelizacji przedstawi w przyszłym tygodniu w Sejmie. Zwiększy deficyt o parę miliardów, może trochę podwyższy akcyzę, do tego tu oszczędzi, tam przesunie, a nade wszystko zbierze jak największą dywidendę ze spółek kontrolowanych przez państwo.

Jakoś przez ten rok się przeczołgamy. Ale co z przyszłym? Wpływy podatkowe nie wzrosną, a tegoroczne zyski spółek będą znacznie niższe. Wciąż do wzięcia jest kilkadziesiąt miliardów z samych tylko udziałów państwa w spółkach giełdowych. To prawda - giełda stoi dziś słabo, ale niekoniecznie trzeba prywatyzować przez giełdę. A ponadto: czy lepiej żebyśmy zaciągali pożyczki oprocentowane na 12 proc. rocznie, jak muszą to robić Węgrzy?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 27/2009