Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Budynki, które mówią

Budynki, które mówią

07.07.2013
Czyta się kilka minut
Krzysztof Wodiczko, dziś jeden z najbardziej znanych polskich artystów, w latach 70. swymi utopijnymi akcjami naruszał porządek epoki Gierka. W 1977 r. wyjechał – najpierw do Kanady, a potem do USA.
Projekcja w Hiroszimie, Kopuła Bomby Atomowej, 1999 Zdjęcia projekcji dzięki uprzejmości Fundacji Profile
B

Był dyrektorem bostońskiego Center for Advanced Visual Studies MIT, obecnie kieruje programem Art, Design and the Public Domain na Uniwersytecie Harvarda. Od lat 80. realizuje projekcje w przestrzeni publicznej. Wybiera miejsca szczególne i powszechnie znane: monumenty, budynki rządowe, instytucje publiczne, siedziby korporacji. W 1985 r. wyświetlał swastykę na fasadzie ambasady RPA w Londynie, komentując w ten sposób stosunek brytyjskiego rządu do polityki apartheidu. Pięć lat później figurę Lenina z pomnika we wschodnim Berlinie ubrał w pasiastą koszulkę i dodał wózek z zakupami. Z czasem obrazom zaczynają towarzyszyć opowieści ludzi – bohaterów projekcji. Budynki, rzeźby wypowiadają się w ich imieniu. Na Kopule Bomby Atomowej w Hiroszimie wybrzmiewały słowa tych, którzy przeżyli eksplozję. Mówili o tym, co ich spotkało. Z kolei w Tijuanie (2001) na wielką kopułę tamtejszego kina rzutował relacje-skargi kobiet-robotnic, bitych, wykorzystywanych i poniżanych. W 2010 r. z fasad Teatru Wielkiego i Politechniki w Warszawie mówili weterani wojenni. Dźwięk i obraz był „wystrzeliwany” ze specjalnie w tym celu przystosowanego samochodu typu Honker Skorpion 3, używanego przez polskich żołnierzy w Iraku i Afganistanie. Zaś polski pawilon na Biennale Sztuki w Wenecji (2009) Wodiczko wypełnił opowieściami „gości”: emigrantów, którzy przybyli do Europy z całego świata. Jak tłumaczył w „Tygodniku” – „moim zadaniem jest stawianie pytań – poruszenie, wprowadzenie zamieszania. Mogę to robić, stwarzając warunki, by przemówili »inni« – cisi i niewidzialni, których większość nie chce słyszeć”. W ubiegłym roku artysta był gościem Festiwalu Conrada.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Krytyk sztuki, dziennikarz, redaktor, stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”. Laureat Nagrody Krytyki Artystycznej im. Jerzego Stajudy za 2013 rok.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]