Budynki, które mówią

Krzysztof Wodiczko, dziś jeden z najbardziej znanych polskich artystów, w latach 70. swymi utopijnymi akcjami naruszał porządek epoki Gierka. W 1977 r. wyjechał – najpierw do Kanady, a potem do USA.
Czyta się kilka minut
Projekcja w Hiroszimie, Kopuła Bomby Atomowej, 1999 / Zdjęcia projekcji dzięki uprzejmości Fundacji Profile
Projekcja w Hiroszimie, Kopuła Bomby Atomowej, 1999 / Zdjęcia projekcji dzięki uprzejmości Fundacji Profile

Był dyrektorem bostońskiego Center for Advanced Visual Studies MIT, obecnie kieruje programem Art, Design and the Public Domain na Uniwersytecie Harvarda. Od lat 80. realizuje projekcje w przestrzeni publicznej. Wybiera miejsca szczególne i powszechnie znane: monumenty, budynki rządowe, instytucje publiczne, siedziby korporacji. W 1985 r. wyświetlał swastykę na fasadzie ambasady RPA w Londynie, komentując w ten sposób stosunek brytyjskiego rządu do polityki apartheidu. Pięć lat później figurę Lenina z pomnika we wschodnim Berlinie ubrał w pasiastą koszulkę i dodał wózek z zakupami. Z czasem obrazom zaczynają towarzyszyć opowieści ludzi – bohaterów projekcji. Budynki, rzeźby wypowiadają się w ich imieniu. Na Kopule Bomby Atomowej w Hiroszimie wybrzmiewały słowa tych, którzy przeżyli eksplozję. Mówili o tym, co ich spotkało. Z kolei w Tijuanie (2001) na wielką kopułę tamtejszego kina rzutował relacje-skargi kobiet-robotnic, bitych, wykorzystywanych i poniżanych. W 2010 r. z fasad Teatru Wielkiego i Politechniki w Warszawie mówili weterani wojenni. Dźwięk i obraz był „wystrzeliwany” ze specjalnie w tym celu przystosowanego samochodu typu Honker Skorpion 3, używanego przez polskich żołnierzy w Iraku i Afganistanie. Zaś polski pawilon na Biennale Sztuki w Wenecji (2009) Wodiczko wypełnił opowieściami „gości”: emigrantów, którzy przybyli do Europy z całego świata. Jak tłumaczył w „Tygodniku” – „moim zadaniem jest stawianie pytań – poruszenie, wprowadzenie zamieszania. Mogę to robić, stwarzając warunki, by przemówili »inni« – cisi i niewidzialni, których większość nie chce słyszeć”. W ubiegłym roku artysta był gościem Festiwalu Conrada.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 28/2013

Artykuł pochodzi z dodatku Conrad (02/2013)