Białe miasto

Bukareszt Małgorzaty Rejmer to śmierć i życie, potęga i nędza. Przestrzeń skonstruowana przez Ceauşescu, która pochłonęła swych mieszkańców.
Czyta się kilka minut

Małgorzata Rejmer włóczy się po Bukareszcie i obserwuje. Miejsca, ludzi, przedmioty. Patrzy na miasto „tymczasowe i złachmaniałe”. Brzydkie, brudne, zdradliwe. Pociągające i odpychające jednocześnie. Pełne chaosu, kontrastu, niezrozumiałej przestrzeni: rozległych arterii i wąskich uliczek, kamienic zbudowanych pod koniec XIX w. przez architektów z Paryża i betonowych bloków, które po deszczu wyglądają jak wymiociny.

Patrzy na jego liszajowate, łuszczące się ściany.

„Bukareszt jest dla mnie trzewiowy, instynktowny i nielogiczny” – pisze. „Raz jest wyrównany, ostrzyżony, wymyty, a raz wychodzą z niego bebechy i można się przyjrzeć rozwalonym koszom, przekrzywionym latarniom, poobijanym przystankom”.

Rejmer wrzuca nas w sam środek tego miasta, zabiera też na przedmieścia.

Szczegóły dźwięczą na każdej stronie książki. „Stukot rozchybotanych tramwajów, klaksony rozwścieczonych taksówek na sekundę przed stłuczką. Zaśpiew cygańskich dzieci i staruszek”.

Bukareszt Małgorzaty Rejmer to śmierć i życie, potęga i straszna nędza. Przestrzeń skonstruowana przez Ceauşescu, która tak bardzo wpłynęła na życie mieszkańców.

Z nimi autorka rozmawia. To przez ich historie odkrywa kolejne warstwy „białego miasta”. Wsłuchuje się uważnie w każdy głos. Jest ich w tej książce wiele, różne są narracje, a mimo to ta opowieść pozostaje intymna.

Tylko w jej tle kręci się rumuński rollercoaster: przeszłość i teraźniejszość, skomplikowana historia, II wojna światowa, komunizm i rządy Nicolae Ceauşescu, inżynieria zastraszania i inwigilacji (siatka Securitate oplotła wszystkich, na 17 osób przypadał jeden agent), rewolucja w 1989 r., dekret z 1966 r. zakazujący aborcji i antykoncepcji. I rzeczy, na które nie ma się wpływu.

Rejmer interesuje się zwykłymi ludźmi, ale nie odcina się od całego społeczeństwa, pokazuje, jak tragiczne były losy Rumunów na przestrzeni lat. Dzięki niej możemy zrozumieć, jak to wszystko jest ważne dla ich mentalności.

Rejmer opisuje wszystko gęsto, czasem bezlitośnie, czasem z dużym poczuciem humoru.

Jest bardziej przejmująca w reporterskiej narracji. Mniej ujmująca, gdy używa, zbyt często, metafor i przymiotników.

Jej książka to nie tylko opowieść o brzydocie. Małgorzata Rejmer dostrzega piękno tego miasta. Widzi je zarówno w śladach dawnej świetności, jak i w absurdach codziennego życia.

„Zapytałam przyjaciół, co jest pięknego w Bukareszcie – pisze. – Dostałam zdjęcie: nogi w czarnych rajtuzach i kolorowych skarpetkach, wetknięte do plastikowego kosza. Nurkujący manekin, który chce się utopić w śmieciach. I dopisek: »Trzeba na siłę wymyślać, co jest w Bukareszcie pięknego, a po wyjeździe i tak się umiera z tęsknoty«”.

To jest też książka o miłości, jedna z ciekawszych, jakie czytałam. Choć mrocznej, trudnej i bolesnej.


Małgorzata Rejmer, Bukareszt. Kurz i krew, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013


ANGELIKA KUŹNIAK (1974) jest reporterką, laureatką Nagrody im. Barbary Łopieńskiej i (kilkakrotnie) Nagrody Grand Press, autorką książek „Marlene” oraz „Papusza”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 43/2013