To wynik najwyższy w III RP, a w każdym razie od roku szkolnego 1998/99, odkąd CBOS bada wydatki edukacyjne Polaków. Już ośmioro na dziesięcioro rodziców wydaje pieniądze na zajęcia dodatkowe swoich dzieci, w tym co trzeci na korepetycje i kursy przygotowawcze, a 57 proc. na zajęcia sportowe. Przeciętna miesięczna kwota przeznaczana przez rodzinę z dzieckiem bądź dziećmi na różne płatne zajęcia (popularne są też te językowe i artystyczne) jest również rekordowa, i wynosi w obecnym roku szkolnym 944 zł.
Raport CBOS: co decyduje o posyłaniu dziecka na dodatkowe zajęcia
Te dane można opowiedzieć na dwa skrajnie różne sposoby. Pierwszy: bogacimy się, rosną nasze aspiracje, a wraz z nimi wydatki. Drugi: 20 proc. polskich rodziców nie stać na żadne płatne zajęcia, a ponad 60 proc. nie funduje potomstwu korepetycji.
Czy na pewno „nie stać” to najlepsze określenie? Raport CBOS pokazuje, że o posyłaniu bądź nieposyłaniu dziecka na zajęcia decyduje w głównej mierze wykształcenie rodziców (dodatkowe fundusze na rozwój znajduje w swoim budżecie 88 proc. opiekunów z wykształceniem wyższym, przy 66 proc. tych z zasadniczym zawodowym lub niższym). W ten sposób rosnące edukacyjne wydatki pogłębiają szkolne nierówności, a publiczny system oświaty nie potrafi na nie zareagować.
Co z deklaracją wprowadzenia bezpłatnych zajęć pozalekcyjnych?
Że politycy zaczęli dostrzegać ten temat, wiemy nie od dziś. Walkę ze szkolnymi nierównościami miał wypisaną na sztandarach PiS, choć działał wbrew własnym hasłom (likwidacja gimnazjów i rezygnacja z posyłania 6-letnich dzieci do szkół mogła, wedle ekspertów, tylko wzmóc rozwarstwienie). Koalicja Obywatelska ograniczyła zadawanie prac domowych, i dumnie „zazieleniła” – a więc uznała za spełniony – posiadający ten postulat punkt 45. „stu konkretów”. Tyle że ten sam punkt zawiera zdanie: „Zapewnimy pomoc w szkole zamiast korepetycji w domu”, a także deklaracje wprowadzenia szerokiej oferty bezpłatnych zajęć pozalekcyjnych.
Tam, gdzie państwo polskie nie realizuje usług publicznych, państwo Kowalscy zamawiają sobie usługi prywatne. Szkoda, że te drugie są tylko dla wybranych.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















