Atomowe silosy Putina. Co ujawnił wyciek informacji z rosyjskiej bazy rakietowej

Grupa duńskich i niemieckich dziennikarzy, powołując się na dane z wycieku, ujawniła, że Rosja prowadzi szeroko zakrojone prace nad modernizacją obiektów infrastruktury strategicznych wojsk rakietowych. Rosyjskie ministerstwo obrony nie odniosło się do publikacji.
w cyklu ROSYJSKA RULETKA
Czyta się kilka minut
Kosmodrom Bajkonur w Kazachstanie. 8 kwietnia 2025 r. // Fot. AP / East News
Kosmodrom Bajkonur w Kazachstanie, 8 kwietnia 2025 r. // Fot. AP / East News

W otwartym dostępie znalazła się wielka partia (ok. 2 mln) dokumentów dotyczących bazy (a właściwie dwóch baz) strategicznych wojsk rakietowych w pobliżu miasta Jasnyj w obwodzie orenburskim. Kosmodrom położony jest w odległości ok. 25 km od granicy z Kazachstanem. To jeden z jedenastu rosyjskich obiektów, z którego mogą być odpalane rakiety dalekiego zasięgu.

Na dokumenty w otwartym dostępie zwrócił uwagę zespół dziennikarzy śledczych duńskiego serwisu Danwatch i niemieckiego tygodnika „Der Spiegel”. Zebrana przez autorów publikacji dokumentacja dotyczyła przetargów dokonywanych na rzecz obiektu. Umożliwiło to odtworzenie planu bazy w najdrobniejszych szczegółach, w tym systemu podziemnych tuneli (dziennikarze dla przykładu opublikowali plan jednej z kondygnacji obiektu).

Zdaniem duńskich dziennikarzy z Danwatch, na podstawie pozyskanych danych można zorientować się w skali modernizacji rosyjskiej infrastruktury jądrowej

Co o wycieku danych mówią eksperci 

Opinie ekspertów w sprawie ujawnionych dokumentów są podzielone. Cytowany przez „The New Times” były oficer brytyjskiego wywiadu wojskowego nazywa wyciek danych „poważnym sygnałem naruszenia procedur” (dokumenty były opublikowane m.in. przez zleceniobiorców zewnętrznych dostarczających materiały). Jego zdaniem informacje, które można pozyskać dzięki analizie plików, czynią bazę w obwodzie orenburskim narażoną na atak z zewnątrz. „Dokumenty dotyczące wrażliwych tajnych projektów w żadnym razie nie powinny znaleźć się w otwartym dostępie. Jeżeli ktoś widzi, jak dostarczana jest woda czy jak przebiegają kable elektryczne, to może określić, gdzie znajdują się słabe punkty, w które można uderzyć”.

Z kolei dyrektor projektu informacji o obiektach jądrowych w The Federation of American Scientists, Hans M. Christensen, podaje w wątpliwość autentyczność danych. Zapewnia, że w otwartym dostępie nie trafił na nic podobnego.

Norweski ekspert Tom Røseth, specjalizujący się w sprawach wywiadu wojskowego i bezpieczeństwa, zaznacza, że obie bazy w Jasnym znajdują się w stanie podwyższonej gotowości bojowej. Wyciek danych, jego zdaniem, może oznaczać konieczność poniesienia przez Rosję sporych wydatków na przebudowę baz w Jasnym. 

Bomba radziecka z tobą od dziecka, czyli kremlowska propaganda w akcji

W listopadzie 2024 r. Rosja znowelizowała swoją doktrynę użycia broni jądrowej. Nowe zapisy w dokumencie obniżyły próg zastosowania tej broni przez Rosję. Federacja Rosyjska przypisała sobie prawo do odpalenia rakiet z ładunkami jądrowymi w razie „zaistnienia krytycznego zagrożenia dla suwerenności lub terytorialnej integralności Rosji i Białorusi” (wcześniej mowa była o reakcji na „zagrożenie dla istnienia państwa”).

Kapłani propagandy od początku wojny nieustannie przypominają, że Rosja może odpalić w kierunku wrogów rakiety nadziewane ładunkami jądrowymi. W zależności od sytuacji na froncie, z okazji nowych inicjatyw pomocy Zachodu dla Ukrainy czy wzmożenia krytyki polityki Rosji, w studiu telewizyjnym czy w mediach społecznościowych padają mniej lub bardziej wykwintne pogróżki. Swoistą specjalizację w straszeniu przeciwników atomem wypracował były prezydent Dmitrij Miedwiediew, który w mediach społecznościowych na co dzień miota obelgi i składa obietnice zakopania Europy w nuklearnym popiele.

A 27 lutego 2022 r., zaraz po rozpoczęciu pełnoskalowej agresji na Ukrainę, Putin nakazał postawienie sił nuklearnych w stan podwyższonej gotowości. Eksperci zastanawiali się wtedy, czy Rosja sięgnie po tę „ostateczną broń” w razie porażki na ukraińskim froncie. A gdy nawet sięgnie, to czy rozkaz Putina zostanie skutecznie wykonany. Podnoszono, że po pierwsze nie znamy stanu rosyjskich silosów, nie wiemy, czy są modernizowane, czy są w stanie odpalać rakiety. A po drugie, czy łańcuch wykonawców woli Putina okaże się lojalny i czy ostatecznie rakiety wystartują z baz.

Te pytania pozostają otwarte, choć sytuacja po trzech latach konfliktu się zmieniła. Lojalność w armii (i nie tylko) stała się jedną z obowiązujących cnót, nie ma mowy o nieposłuszeństwie nawet w sprawach mniej istotnych, a cóż dopiero tak fundamentalnych jak wykonanie rozkazu głównodowodzącego. Pokazowa chłosta zbuntowanego Jewgienija Prigożyna, zakończona równie spektakularną egzekucją, odniosła skutek.

Rosja nie potwierdza, nie zaprzecza

A co do modernizacji obiektów jądrowych – ci, którzy na co dzień zajmują się obserwowaniem poczynań Rosji w sferze wojskowej, nie mają wątpliwości, że prace nad unowocześnieniem arsenału jądrowego trwają. Inna sprawa, czy odnoszą spodziewany skutek. Jeszcze niedawno Putin potrząsał przed nosem ludzkości nową Wunderwaffe – pociskiem Oriesznik. Od pewnego czasu o Orieszniku jest cicho. Putin nie zdecydował się nawet na pokazanie go podczas bombastycznej defilady na 80-lecie Pobiedy.

W maju ukraińskie źródła donosiły, że doszło do nieudanej próby wystrzelenia rakiety Jars (zdolnej do przenoszenia ładunku jądrowego) – ze strony rosyjskiej nie było ani potwierdzenia, ani zaprzeczenia. Podobnie jak w przypadku publikacji Danwatch i „Der Spiegel”. 

 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”