Reklama

Armia w wersji demo

Armia w wersji demo

31.08.2020
Czyta się kilka minut
Szeregowi i podoficerowie są niedoszkoleni, uczą się na starym sprzęcie, a w jednostkach szkoleniowych brakuje kadr.
Spotkanie ministra Mariusza Błaszczaka (w tle) z żołnierzami odbywającymi szkolenie w ramach służby przygotowawczej, Warszawa-Wesoła, 23 lipca 2020 r. JAKUB KAMIŃSKI / EAST NEWS
O

Od czego zacząć? Może od wódy? A może od lęków, stanów depresyjnych? Lepiej od tego, jak w wojsku wygląda dowodzenie. A wygląda tak, że dobrzy ludzie szybko stamtąd uciekają, zostają miernoty. Zaczyna się darcie mordy, poniżanie, szeregowy ma wykonać, nieważne: dobrze czy źle. A może zacząć od nepotyzmu?

My, szeregowi, czujemy się w wojsku jak piąte kołu u wozu. Jak słyszę w telewizji wojskową przysięgę, przełączam kanał.

Stary sprzęt, stare standardy

Opublikowany w maju raport Najwyżej Izby Kontroli o szkoleniu zawodowych szeregowych i podoficerów to kolejny akapit wciąż tej samej, ciągnącej się od lat historii. Polskie wojsko jest jak służba zdrowia: każdy, kto spróbuje podnieść je z kolan, polegnie na polu walki. Mimo wielkich planów i okrągłych słów kolejnych ministrów, dumnych defilad 15 sierpnia, rzeczywistość na najniższych szczeblach armii jest mniej...

14693

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Czyli zasadniczo od czasów Szwejka niewiele się zmieniło. Mam cichą nadzieję, że w innych armiach, no może poza izraelską, sytuacja jest podobna. Wojsko to taka patologiczna struktura łamiąca życie ludziom w każdych warunkach. Ciekawy jest wątek wynagrodzenia. Pan Stankiewicz w poprzednim numerze opisywał jak dopieszczana jest policja i jej mutacje. Prawi i sprawiedliwi lubią resorty siłowe i nie zadbali o pupili w kamaszach. Dziwne. Przykład Bundeswery pokazuje też, że takie formacje są idealne dla rekrutacji skrajnie prawicowych bojówek. Nawet komuniści żołnierze mieli jakiś taki prawicowy przechył. To chyba skutki obcowania z bronią. Temat jak rzeka, brudny, mulisty, pełen wirów, bagien i komarów.

Frakcja Czerwona armia, nsdap, smiersz, ormo, NKWD, Stasi,, to raczej lewackie bojowki. Dlaczego wszystko co bojówkarskie, rewolucyjne, to od razu prawicowe bojówki? Ta wasza nienawiść do konserwatyzmu jadem? nowiczokiem zalatuje.

"Już umiera ta kraina/nic już tego nie powstrzyma".

Odnoszę coraz mocniejsze wrażenie, że w Polsce została jeszcze tylko jedna służba publiczna, która zachowała swój etos i kapitał ludzki. Straż Pożarna. WOPR, GOPR i TOPR niewątpliwie również, ale te organizacje mają jednak mniej zinstytucjonalizowany charakter i znacznie większą niezależność od centralnego nadzoru państwa. Może chodzi tu głównie o istotne zawężenie rodzaju usłuģ do działań bezpośrednio ratowniczych, w których polityk nie ma za bardzo jak zamieszać i tym samym nie może ich postępująco psuć. Natomiast zarówno żołnierze, jak służba zdrowia czy nauczyciele zostali sukcesywnie sprowadzeni do roli zwykłych służących, pozbawionych wpływu na kształt swojej służby. Dobrze powiedziane: ,,Polskie wojsko jest jak służba zdrowia: każdy, kto spróbuje podnieść je z kolan, polegnie na polu walki". Dlaczego dobrze się miewa straż pożarna? Może najmniej mieszają się do niej politycy, a jednocześnie ma odpowiednie finansowanie ze strony państwa. Dodatkowo ma lokalne filie ochotniczych straży w terenie co czyni ją służbą swojską, znaną i szanowaną, gdyż społeczeństwo się z nią identyfikuje. Pozostałe nie mają już prestiżu społecznego choć wina nie leży po stronie ludzi, lecz systemu zmontowanego przez polityków. Społeczeństwo w internecie i w realu, do wtóru z mediami pomstuje i naśmiewa się z przedstawicieli zawodów, którym powinno ufać i mieć do nich elementarny szacunek (lekarze- łapówkarze, pielęgniarki od kawiarki, żołnierze na rowerze, nauczyciele głupsi niż cielę.) Tymczasem lekarz kupuje sobie sam maski ochronne i stetoskopy, pulsoksymetry,oraz lodówkę na te kolacje zjadane o trzeciej w nocy, pielęgniarka pije kawę dopiero kiedy siada do pisania raportu i kupuje tylko ubranie bo na więcej jej nie stać , żołnierz sam kupuje sobie buty a nauczyciel pomoce naukowe na lekcje. Wszyscy dorabiają lub uciekają do sektora prywatnego, na zagraniczne misje czy kontrakty i robią to z finansowej konieczności. A społeczeństwo im liczy, ale nie nocki i swiąteczne dyżury, nie zniszczone nerwy i zdrowie tylko majątki: pokaż lekarzu co masz w garażu! Oczywiście wszelki strajk czy protest to niegodziwość i sprzeniewierzenie powołaniu. Chcecie podwyżek to skandal , macie służyć, przysięgaliście! Machanie przed oczami przysięgą Hipokratesa doprowadza mnie do obrzydzenia. Rozumiem żołnierzy, że mają to samo. Ciężko bronić ojczyzny na hulajnodze i straszakiem nawet z przysięgą na ustach. Pewien internauta tłumaczył mi, że lekarze przysięgają pracować za darmo, bo tak sobie zrozumiał powyrywane fragmenty starożytnej wersji przysięgi Hipokratesa...Dobrze, że nie doczytał że chodziło o leczenie swojego mistrza-lekarza i jego rodziny, bo wyszłoby,że nawet w przysiędze klika, kasta i klan lekarski łamie prawo i żeruje na społeczeństwie za państwowe pieniądze. Przedstawicieli wolnych zawodów zamieniono w kilkadziesiąt lat uporczywych zmasowanych starań w urzędniczo-usługowe odgórnie sterowane roboty a kiedyś dumnych żołnierzy w niewolników-wyrobników. Utrzymuje się ich w ryzach dzięki uzależnieniu od państwa i ograniczeniu finansowania, tak żeby skupili się na problrmach domowego budżetu a nie na szerszych zagadnieniach. Motywację załatwia poczucie odpowiedzialności i lojalność wobec zespołu współpracowników. Odbywa się to kosztem społeczeństwa. Zarobiony lekarz pracujący na dwóch etatach, na każdym za dwóch lekarzy nie ma czasu ani sił na kurtuazję w gabinecie ani na systematyczne douczanie po pracy ani na komfort psychiczny zmniejszający ryzyko błędów. Podnoszenie lekarzowi odpowiedzialności karnej przez polityków tego komfortu nie poprawia,podobnie jak wyśrubowane potrzeby placówki, nierealne oczekiwania pacjenta i awantury jego rodziny ani kolejne kontrole z różnych instytucji, które utrzymują się z grzywien i nagan wlepianych nawet za to co poprzednio same pokontrolnie zaleciły. Reforma systemu jest możliwa, ale przy olbrzymich nakładach finansowych i potężnej determinacji polityków. Jednak odzyskanie potencjału ludzkiego w zawodach zaufania publicznego będzie dużo trudniejsze, niż naprawa systemu. Zawody te utraciły równieź własne zaufanie do polityków, do społeczeństwa i do własnych kadr zarządzających. Politycy rozgrywają kosztem służb publicznych swoje prywatne boje, społeczeństwo robi z nich chłopców do bicia i koi swe frustracje w bojach o odszkodowania, a szefostwo nie chce lub nie może przebić się przez szklany sufit systemowego absurdu. Żołnierz, lekarz czy nauczyciel ze złamanym duchem tak od razu skrzydeł nie rozwinie i orłem nie poleci, bo już za dużo razy i zbyt boleśnie zaliczył twarde przyziemienie. Z resztą niedobory kadrowe są taķ dramatyczne, że żadne pieniądze ani najwspanialsi politycyy tego systemu szybko nie naprawią.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]