Antywojenna pułapka

Czyżby liberalny konserwatysta, jakim jest Donald Tusk, zdecydował się wkroczyć na antywojenną ścieżkę, którą w 2002 r. biegł po wyborcze zwycięstwo socjaldemokrata Gerhard Schröder, a w 2004 r. socjalista José Luis Rodríguez Zapatero? Nie, taka teza byłaby dla przewodniczącego Platformy Obywatelskiej niesprawiedliwa. Bo Schröder i Zapatero, walcząc o władzę, odwoływali się do nastrojów antywojennych, pacyfistycznych i antyamerykańskich z łopatologiczną wręcz prostotą.
Czyta się kilka minut

Ale faktem jest, że także Tusk wykorzystał pacyfistyczne nastawienie większości Polaków - tyle że zręcznie i nienachalnie, inaczej niż np. usiłowali spożytkować je Giertych i Lepper. Wśród bardzo wielu i bardzo różnych (czasem sprzecznych) oczekiwań, jakie wśród swoich siedmiu milionów wyborców rozbudził przyszły premier, znalazło się i takie: Tusk dał do zrozumienia, że jego rząd wycofa kontyngent z Iraku. Śmierć kolejnego polskiego żołnierza - na trzy dni przed pierwszym posiedzeniem nowego parlamentu - podgrzała jeszcze dyskusję, w której PiS nie miało ruchu: przyparte do muru, broniło się w sposób najgorszy z możliwych ("Polacy nie dezerterują, koniec kropka!").

Bez odpowiednich badań trudno ocenić, ile głosów przysporzyły Platformie antywojenne obietnice, chwilami lekko antyamerykańskie - a przynajmniej starające się pokazać, że przyszły rząd nie będzie padać przed Amerykanami na kolana (swoją drogą, ciekawy zabieg: walczyć z PiS jego własną retoryką, tylko w innym kontekście). Być może dla większości Polaków to temat drugorzędny. Jednak wkraczając na antywojenną ścieżkę, przez poważne partie dotąd w wyborach omijaną, Platforma sięgnęła po taktykę, za którą może słono zapłacić. Podejmując decyzję o "dezercji" z Iraku, rząd Tuska będzie musiał się bardzo wysilić, aby uzasadnić społeczeństwu, czemu polscy żołnierze muszą pozostać w Afganistanie. Tłumaczenie, że stamtąd wycofać się nie możemy, bo jest to operacja inna niż Irak, prowadzona pod egidą NATO, będzie taktyką defensywną i tylko pogłębi społeczną niechęć do tej misji - zwłaszcza jeśli wojsko poniesie tam straty.

Skoro Donald Tusk, Bronisław Komorowski i inni liderzy PO są przekonani, że dalszy pobyt polskich żołnierzy w Iraku nie ma sensu, mogliby w najbliższych miesiącach wycofać kontyngent, nie czyniąc z tego tematu wyborczego. A tak, uruchomili mechanizm, który może się w przyszłości zemścić na nich samych.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 45/2007