Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Alva, Tilda i Gina

Alva, Tilda i Gina

09.09.2012
Czyta się kilka minut
Trzy książki o uczuciach. Napisane przez kobiety i w „dziewczęcym” guście. Chciałoby się ukręcić łeb stereotypom, ale nie ma rady – płeć książek dla młodzieży jest bardzo silnym faktorem. Wszystkie trzy – najwyższej jakości.
D

Dwa tytuły, szwedzkie, adresowane są do czytelniczek młodszych (7-11 lat). Trzeci, węgierski – do nastolatek.

Na kłopoty – Szwedzi. Cud, że nadal się rozwodzą, skoro mają taką świetną literaturę kryzysową. „Nowe życie Tildy Begtsson” jest najlepszą znaną mi książką dla dzieciaków o rozwodach. Napisana arcyprostym językiem, dotyka wszystkich bolesnych doświadczeń dziecka, zranionego rozstaniem rodziców. Autorka przybiera kostium małej dziewczynki, i z jej punktu widzenia obserwując i nazywać pokrętne gry, jakie prowadzą ze sobą skłóceni rodzice, nowa narzeczona taty i sama Tilda. Co dziwniejsze, dorośli wcale nie są bardziej biegli w tych grach od dzieci – oni także nie znają reguł, przesuwają pionki po omacku, a ich zwycięstwa okazują się problematyczne.

Dziewczynka ma sześć lat, kiedy rodzice podejmują decyzję o rozwodzie. Wkrótce przed domem staje tablica „na sprzedaż”, a mała Tilda dzieli swoje pluszaki między dwa pudła – odtąd będzie mieszkać na zmianę, tydzień u Taty, tydzień u Mamy. Nowe adresy, do których musi przywyknąć, wydają się obce i nieprzyjazne. Opieka, podzielona między dwoje rodziców, jest trudna – generuje nowe konflikty między małżonkami.

Dziewczynka nie traci nadziei, że zdoła pogodzić rodziców. Nic z tego. Nawet magiczny „miłosny” proszek zawodzi... W domu Taty pojawia się nowa narzeczona. Tilda na swój dziecięcy, zakamuflowany sposób próbuje wziąć odwet na ojcu i „rywalce”. Wojna dwóch kobiet – małej i dużej – o ukochanego faceta wyczerpuje obie strony. Mija rok. Na świat przychodzi przyrodni brat Tildy – Zorro. Świat dziewczynki po raz kolejny fika kozła.

Autorka konsekwentnie wystrzega się nazywania uczuć – zazdrość, żal i urazy Tildy wyrażane są w krótkich, prostych dialogach, między wierszami. Podobnie samotność, której towarzyszy zawsze znaczący rekwizyt – Mały Miś, złachana przytulanka. Próba sił między Tildą a Sofi, nową dziewczyną ojca, wyraża się w drobnych zawłaszczeniach i uzurpacjach. Przy pozorach kurtuazji obie rywalki przesuwają cichcem słupki graniczne terytorium zdobytego na „wrogu”. Ojciec próbuje być zderzakiem pomiędzy dzieckiem a partnerką. Radzi sobie ze zmiennym szczęściem.

W tle jest jeszcze szkoła Tildy, jej przyjaciółka i brat przyjaciółki, który dziewczynkę fascynuje i onieśmiela. Wszystko zmierza ku lepszemu, ale nie jest tak landrynkowo happy, jak to zwykle bywa w opowiastkach dla dzieci.

***

Autorka kolejnej książki, Annika Thor, ma ogromną renomę wśród pisarzy szwedzkich (nie tylko dla dzieci). Jest laureatką nagrody im. Janusza Korczaka, dramatopisarką, a jej książki dla młodzieży należą do kanonu literatury szwedzkiej i były wielokrotnie ekranizowane. Nic dziwnego zatem, że na „Czerwone serce, niebieski motyl” rzuciłam się z apetytem. I nie zawiodłam się. Thor pięknie i bez fałszu pisze o złożonych, pogmatwanych uczuciach. Tutaj – o pierwszych dziecinnych miłościach, bagatelizowanych przez dorosłych i zbywanych często wzruszeniem ramion.

Alva to nieśmiała trzecioklasistka. Chłopakom w klasie nie poświęca wiele uwagi – są głośni i ciągle się popychają. W przededniu Walentynek przyjaciółka namawia Alvę do podarowania papierowego serca ulubionemu chłopcu. Dziewczynka się waha, ale na koniec wkłada „walentynkę” do plecaka Love. Odtąd wszystko się zmienia – oboje przestają być sobie obojętni. Stają się „parą” – dzielą się popcornem, tańczą, wspólnie opiekują królikiem, obdarowują się prezentami, wyczekują niecierpliwie każdego spotkania. Potem przywykają do siebie, bywają sobą znudzeni, kłócą się. Jeszcze później są zazdrośni, ranią się wzajemnie, obojętnieją... A wszystko to jest pierwsze, niewinne, nierozpoznane.

Autorka nazwała swoją książką „romansem dla dzieci” – i tak jest w istocie. Miłosny kontredans, scenariusz dobrze znany dorosłym, tu został rozpisany na dziewięcioletnich aktorów. Różnica polega na tym, że Alva i Love stąpają po nieznanym lądzie, a ich jedyne sercowe „doświadczenie” pochodzi z popkultury i domysłów. Po trosze małpują zachowania starszych, po trosze polegają na własnej intuicji, która bywa zawodna. Pomimo młodego wieku, temperatura uczuć i ich intensywność niewiele różni się od „romansów” nastoletnich – nie ma jeszcze cielesnej gorączki, ale jest potrzeba bliskości, zaufanie, lojalność. Książka napisana wrażliwie i taktownie – „po szwedzku” odważna, nie unikająca kontrowersji.

***

I wreszcie – efektowny comeback, tym razem węgierski. Wydawnictwo Bona po 35 latach od pierwszego wydania wznowiło „Tajemnicę Abigél” Magdy Szabó (1917–2007) – „dziewczyński” bestseller lat 70. Jego poczytność na Węgrzech porównać można jedynie z naszą Małgorzatą Musierowicz. Sławę „Abigél” w Polsce ugruntował czteroodcinkowy serial telewizyjny. Potem o książce zapomniano, ale oto jest ponownie.

Ta świetna powieść zawiera w sobie przygodową fabułę, miłość i romantyczną tajemnicę – trzy ingrediencje gwarantujące sukces u nastoletnich czytelniczek. To jednak więcej niż błaha, rozrywkowa lektura.

Bohaterką jest czternastoletnia Gina Vitay – rezolutna panna z zasobnego, budapeszteńskiego domu, po śmierci matki wychowywana przez ojca-generała, który pobłaża córce i rozpieszcza ją. Gina przywykła do komfortu: zagraniczne podróże, francuska guwernantka, nowoczesna szkoła... Mija trzeci rok wojny, ale wygodny dom generała zdaje się być oazą spokoju. Na wieczorkach tanecznych u ciotki nastolatka flirtuje z przystojnym porucznikiem i zakochuje się pierwszą miłością. I nagle, z dnia na dzień, bez słowa wyjaśnienia, ojciec zawozi Ginę do surowego kalwińskiego gimnazjum z internatem, na odległej węgierskiej prowincji. Zatrzaskuje się za nią średniowieczna brama, strzeżona lepiej niż niejedno więzienie. Milczenie ojca ma ważną przyczynę, ale Gina nie może jej poznać. Dziewczyna sądzi, że ojciec popadł w nowy związek. Generał tym domysłom zaprzecza.

Za bramą internatu Gina pozbawiona zostaje wszystkich rzeczy osobistych i poddać się musi opresyjnej regule pensji dla dziewcząt. Wszystko tu toczy się pod dyktando niewzruszonego regulaminu, a przejawy indywidualizmu są piętnowane. Na samym początku pobytu Gina popełnia fatalną nieostrożność – ujawnia opiekunom sekretny, pensjonarski rytuał. Tym samym dopuszcza się „zdrady” i staje się wyrzutkiem w dziewczęcej społeczności. Odtąd dotyka ją bezlitosny ostracyzm i zmowa milczenia. Ten fragment książki jest bodaj najciekawszy – zasady rządzące szkołą wydają się anachroniczne i bezduszne, ale okrucieństwo samych pensjonarek i żelazna solidarność w nękaniu rówieśnicy są równie odpychające. Gina ze swoją upartą, niepokorną naturą znosi mężnie szykany dziewcząt, ale skrycie planuje ucieczkę. Pensjonarki – na pozór bogobojne i grzeczne – stanowią zdyscyplinowane komando jadowitych szerszeni. Obraz ten jest tak sugestywny, że czytelnik wątpi w późniejsze pojednanie.

Szkoła ma swoją romantyczną legendę – dziewczęta wierzą, że w kłopotach mogą zwrócić się o pomoc do kamiennego posągu w klasztornym ogrodzie. Kartki z prośbami, wrzucone do dzbana Abigél, nigdy nie zostają bez odpowiedzi. Gina także ma sprzymierzeńców w ponurej szkole, choć pomoc nadchodzi z najmniej spodziewanej strony.

Siłą książki są sugestywne portrety nastolatek i celna psychologiczna obserwacja. Można zgadywać, że Magda Szabó, która podczas wojny była nauczycielką w kalwińskim liceum, posłużyła się własnym, nabytym tam doświadczeniem. Być może opisana w książce diakonisa Zuzanna – tyleż wymagająca, co przyjazna Ginie – jest alter ego autorki.

Przygodową fabułę książki umiejscowiono w historycznym kontekście. Cała intryga oparta jest na niesławnym epizodzie w dziejach Węgier – wojennej kolaboracji z III Rzeszą, faszystowskich rządów Ferenca Szálasiego i jego Strzałokrzyżowców, do których dziś – o hańbo! – odwołuje się węgierska prawica. Lektura popycha do zapoznania się z pogmatwaną ubiegłowieczną historią naszych sąsiadów od szabli i szklanki.

I jeszcze dygresja... Kalwińska pensja dla dziewcząt, opisana przez Szabó, przypomina mi inną węgierską szkołę z internatem – męskie gimnazjum dla „dobrze urodzonej” młodzieży, gdzie trzy dekady wcześniej, w roku 1914, trafił Sándor Márai. W „Wyznaniach patrycjusza” pisarz tak wspomina pierwszy dzień pobytu w internacie: „Rzeczywistość okazała się bardziej beznadziejna, niż sobie wyobrażałem. Moje osamotnienie rosło z każdym kwadransem. Usiadłem na łóżku w pogrążającej się w mroku sypialni i bez ruchu wyglądałem przez okno. W ogrodzie grało w piłkę kilku »starych« wychowanków, słyszałem wojskowe komendy, spoglądałem z odrazą na cudze łóżka, na bezlitosną jawność, w której od dziś przyjdzie mi żyć, spać i czuwać, i uświadomiłem sobie, że nigdy, ani na jedną chwilę, nie będę tu mógł być sam... Przebiegł mnie dreszcz”.

Paskudny mechanizm wykluczenia i zaszczucia, opisany przez Máraiego, ma inny charakter niż u Magdy Szabó – jest jawnie przemocowy, oparty na hierarchii, z seksualnym podtekstem, ale równie opresyjny. Znamienne, że szkoły z internatem, chlubiące się żelazną dyscypliną, stanowią takie wysokooktanowe paliwo literackie. Posłużyły za scenerię wielu świetnych (choć niewesołych) książek.

Lilian Edvall, Nowe życie Tildy Bengtsson przeł. Olga Orzeł-Wargskog, ilustracje Ida Björs, Warszawa 2012, Wydawnictwo Czarna Owieczka.

Annika Thor, Czerwone serce, niebieski motyl. Romans dla dzieci przeł. Anna Węgleńska, Warszawa 2012, Wydawnictwo Czarna Owieczka.

Magda Szabó, Tajemnica Abigél przeł. Alicja Mazurkiewicz, Kraków 2012, Wydawnictwo Bona.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]