Agentka „Wilma” ujawnia się

Czyta się kilka minut

Choć reżim Husajna padł, a Irakijczycy pokazali, co o nim sądzą, na ulicach europejskich miast nie widać końca protestów. W miniony weekend w tzw. marszach wielkanocnych nad tłumem płynęły podobizny Che Guevary. W masie demonstrantów próżno było jednak szukać sprzeciwu wobec tego, co kilka dni wcześniej stało się w państwie „Che”.

77 lat - w takim wieku będzie Marta Beatriz Roque, kiedy wyjdzie na wolność. Ta kubańska ekonomistka, spędziła niedawno 3 lata w więzieniu za kierowanie grupą autorów memorandum La Patria es de todos (Ojczyzna dla wszystkich), postulujących wprowadzenie na wyspie demokracji. Teraz 57-letnia Roque znalazła się w grupie 78 dysydentów, skazanych na kary wieloletniego (nawet do 28 lat) więzienia. Również 20 lat otrzymał Raul Rivero, pisarz (w ub. r. jego tekst o Kubie publikowaliśmy w „TP”). Wszyscy pod zarzutami „konspiracji” i „szpiegostwa na rzecz USA”. Zarzutami absurdalnymi, bo działają jawnie. Dowodem mają być kontakty z amerykańskimi dyplomatami oraz korzystanie z internetu na terenie tzw. stałego przedstawiciela USA w Hawanie.

Akcja była skoordynowana wedle najlepszych stalinowskich wzorów: dysydentów aresztowano niemal jednej nocy, wyroki zapadły po błyskawicznych procesach, równocześnie przed 14 sądami. Na wolności zostało tylko dwóch liderów opozycji: Elizardo Sanchez, kierujący Komisją Praw Człowieka i Oswaldo Paya, którego chroni Nagroda Sacharowa od Rady Europy.

Dlaczego uderzono teraz? Może Castro chciał rozwiać złudzenia, że z wiekiem złagodniał, i że „tolerowanie” (mniejsze prześladowania) opozycji w ostatnich latach to zjawisko trwałe. Być może chciał konfrontacji z Waszyngtonem: James Cason, przedstawiciel USA na Kubie ożywił kontakty z opozycją i próbował jej pomagać.

Głównym dowodem w procesach były jednak zeznania tajnych współpracowników policji. Szokiem dla skazanych musiało być odkrycie, że agentem był Manuel David Orrio, ich przyjaciel i „opozycyjny dziennikarz”. Można się domyślać, co przeżyła Marta Beatriz Roque, gdy zobaczyła, że świadkiem w jej procesie jest agentka o pseudonimie „Wilma” - przez wiele lat najbliższa jej współpracowniczka. Fakt, że reżim „spalił” w ten sposób tylu donosicieli sugeruje, że skazani nie mogą liczyć na szybkie uwolnienie.

Wojciech Pięciak

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 16/2003