Afryka: nowe oczekiwania

Czyta się kilka minut
Przed grobowcem Askii, Gao, Mali, 10 marca 2020 r. / MICHELE CATTANI / AFP / EAST NEWS
Przed grobowcem Askii, Gao, Mali, 10 marca 2020 r. / MICHELE CATTANI / AFP / EAST NEWS

Geograficzna bliskość i bolesna historia, naznaczona piętnem niewolnictwa i podbojów kolonialnych, sprawiają, że ze wszystkich kontynentów żaden nie jest związany z Europą tak bardzo jak Afryka. Żaden inny nie ma też wobec Europy tak wielkich oczekiwań.

Najważniejsze dotyczą spraw bezpieczeństwa. Afryce zagrażają dżihadyści, którzy przybyli tu po przegranych z armiami Zachodu wojnach pod Hindukuszem oraz nad Tygrysem i Eufratem. Afryka sama od lat wydawała dżihadystów – zwłaszcza Egipt i kraje arabskiego Maghrebu. Rządzony przez muzułmańskich radykałów Sudan udzielił gościny wygnanemu z Arabii Saudyjskiej Osamie bin Ladenowi, a amerykańskie ambasady w Nairobi i ­Dar es Salaam posłużyły za pierwsze cele Al-Kaidzie. Ale afrykańscy dżihadyści jeszcze do niedawna nie toczyli wojen u siebie w domu – prowadzone przez muzułmańskich fanatyków wojny w Somalii, Algierii czy Nigerii dotyczyły spraw krajowych – lecz wyprawiali się na nie do Afganistanu, Iraku, Syrii, a nawet Czeczenii i Bośni.

Zmieniło się to wszystko za sprawą wojen Zachodu w Afganistanie, Iraku, a także Libii, która wskutek zbrojnej interwencji NATO została zawłaszczona przez skłóconych watażków, a jej przepastne arsenały rozgrabione zostały przez wszelkiej maści partyzantki. Dzięki zdobycznej broni nieliczni dżihadyści z Sahary wywołali wojny, które zagrażają dziś całemu regionowi, od Somalii i Mombasy, po Mali, Mauretanię i Senegal, od Czadu po Nigerię i Kamerun. Ostatnio dżihadyści pojawili się nawet nad równikiem, na wschodzie Konga i w Mozambiku.

Słabe afrykańskie armie ani w pojedynkę, ani wspólnymi siłami, ani nawet przy wsparciu wojsk ONZ nie stawią czoła dżihadystom, a pomóc może tu jedynie Europa (na Sahelu robi to dziś 5 tys. żołnierzy z Francji), bo z pozostałych mocarstw żadne nie jest tym zainteresowane. Amerykanie pod wodzą Trumpa wycofują wojska skąd się da, Chińczycy i Hindusi w cudze wojny się nie mieszają, a Rosjanie wysyłają na nie najemników i każą sobie płacić koncesjami na złoża surowców.

Jeśli jesienią nie zmieni się gospodarz w Białym Domu, także na pomoc gospodarczą, humanitarną (ważną zwłaszcza podczas pandemii) czy rozwojową, strukturalną, która powstrzymałaby wędrówki ludzi za pracą, Afryka będzie mogła liczyć tylko z Europy. Głównie dlatego, że właśnie tego kontynentu najbardziej dotyczy masowa imigracja z Afryki, ale także z powodu jej uwikłania w kolonialną przeszłość i nasilające się żądania zadośćuczynienia wyrządzonym Afryce krzywdom. Działacze ruchu praw człowieka liczą też, że Unia Europejska pozostanie dla państw afrykańskich krzewicielką demokracji oraz jej opiekunką, i nawet zajęta bardziej niż dotąd własnymi sprawami nie odwróci się od niej i nie pozwoli, by wróciła we władanie satrapów i kleptokratów.

Afryka wie, że jej oczekiwania spełnią się prędzej w zgodnej i silnej Unii Europejskiej. Nie miałaby jednak nic przeciwko temu, by coraz bardziej sobą rozczarowani i skłóceni zachodni oraz wschodni Europejczycy postanowili się rozstać czy zdecydowali na separację. Wschodnia Europa nie brała udziału w kolonialnym podboju Afryki i nie poczuwa się do jakichkolwiek wobec niej zobowiązań. Nie chce przyjmować u siebie afrykańskich imigrantów, a europejskie pieniądze wydawane na pomoc Afryce wolałaby przeznaczyć na własne potrzeby. Europa Zachodnia, której bogactwo i dominacja nad światem wzięły się także z kolonialnych podbojów i wyzysku podbitych ludów, w afrykańskich sprawach wykazuje się większym zainteresowaniem i zrozumieniem. ©℗


CZYTAJ TAKŻE:

STRONA ŚWIATA to autorski serwis Wojciecha Jagielskiego, w którym dwa razy w tygodniu reporter i pisarz publikuje nowe teksty o tych częściach świata, które rzadko trafiają na pierwsze strony gazet. Wszystkie teksty są dostępne bezpłatnie. CZYTAJ TUTAJ →


Polecamy również pierwszą część z cyklu Nasza wspólna Europa. Diagnozy >>>


Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 27/2020