Żywot amerykańskiego tułacza

Alaska przyciąga miłośników przyrody, poszukiwaczy przygód i outsiderów. O jednym z nich opowiedział amerykański pisarz Jon Krakauer w książce "Wszystko za życie", na podstawie której Sean Penn nakręcił oryginalny, nieholywoodzki film.
Czyta się kilka minut
Emile Hirsch jako „święty tułacz”, bohater filmu „Wszystko za życie” / fot. Materiały dystrybutora /
Emile Hirsch jako „święty tułacz”, bohater filmu „Wszystko za życie” / fot. Materiały dystrybutora /

Christopher McCandless, młody Amerykanin z zamożnej rodziny inteligenckiej, po uzyskaniu dyplomu porzuca mieszczańskie życie i wyrusza przed siebie. Pieniądze, odkładane latami na fundusz, który miał mu pozwolić kontynuo­wać studia na Harvardzie, przekazuje na rzecz organizacji charytatywnej. Resztę gotówki spali zaraz po tym, w Wielkim Kanionie pozostawi ukochanego starego datsuna. Niszcząc dokumenty, porzuca tożsamość i przybiera pretensjonalny przydomek Alexander Supertramp.

Spływa rzeką aż do Meksyku, autostopem i w wagonach towarowych włóczy się od Montany po Kalifornię. Drogę wypełniają spotkania z przypadkowymi ludźmi, zafascynowanymi młodym outsiderem, cytującym "Walden" Thoreau jak Biblię, czytającym Tołstoja, "Doktora Żywago" i zakochanym w bohaterach Londona. Ulega jego urokowi para podstarzałych hipisów, zakochuje się w nim nastoletnia gitarzystka, weteran wojenny chce go usynowić (w tej roli nominowany do Oscara Hal Holbrook), a właściciel elewatora zbożowego z Dakoty daje mu zarobić przy żniwach na wymarzony cel wędrówki: ucieczkę w serce dziczy - into the wild - jak brzmi oryginalny tytuł filmu.

Ambicje Seana Penna nie ograniczyły się do nakręcenia kolejnej biografii ciekawego dziwaka. Jego film to rodzaj przypowieści, pochwała życia oderwanego od rytmu cywilizacji, kierującego się zasadą nieograniczonej wolności. To także filmowy apokryf, historia współczesnego pustelnika.

Penn widzi bohatera okiem hagiografa, w aureoli świętego tułacza. W jego filmie dominuje ryt franciszkański. Krakauerowską faktografię reżyser ubarwia fikcyjnymi epizodami, wyrażającymi pochwałę radości życia i szacunku do natury. Celebruje finalną scenę zgonu wędrowca: kamera, niczym u Wernera Herzoga, unosi się do góry.

Jednocześnie McCandless jest jednak zwyczajnym chłopakiem z sąsiedztwa, w oczach grającego go Emile’a Hirscha nie widać herzogowskiego błysku szaleństwa. Penn w tułaczce swego bohatera widzi raczej podróż inicjacyjną. Nie przypadkiem rozpoczyna opowieść fragmentem z "Wędrówek Childe Harolda" Byrona.

Sprawnie zmontowany film opiera się na ciepłym, nostalgicznym nastroju. Budują go także naturalne, lekko prześwietlone, nieco staromodne zdjęcia Erica Gautiera (operatora "Dzienników motocyklowych"), a także gitarowa muzyka Eddie’ego Veddera.

Sean Penn pokazuje, że powrót do utraconego raju natury jest dla współczesnego człowieka trudny, a może calkiem niemożliwy. Składa jednak Chrisowi McCandlessowi i jego odwadze hołd.

Wszystko za życie ("Into The Wild") - scen. na podst. powieści Jona Krakauera i reż.: Sean Penn,zdj.: Eric Gautier, muz.: Eddie Vedder, wyst.: Emile Hirsch, Marcia Gay Harden, William Hurt, Vince Vaughn, Hal Holbrook i inni. Prod.: USA 2007

Jon Krakauer, "Wszystko za życie", przeł. Magdalena Jakóbczyk-Rakowska, wyd. II, Prószyński i S-ka, 2008

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 16/2008