Nie oczekujmy jednak pogodnej fantazji czy bajki zwierzęcej. Zwierz okazuje się sobowtórem Kibandiego, cieśli, którego mieszkańcy wioski Sekepembe nie akceptowali, gdyż pochodził skądinąd, a jego ojciec był mordercą. Młody Kibandi wkrótce sam zaczął pożerać ludzi, wykorzystywał też jeżozwierza do likwidowania wrogów. Ten po śmierci mistrza wciąż trwa przy życiu. Ma czas, by wyspowiadać się z ludzkich grzechów. Kreśli ponury obraz światów równoległych – zwierzęcego i ludzkiego, doczesnego i pozagrobowego – pomiędzy którymi pośredniczy magia. Otrzymujemy wgląd w tajemnicę, której nie mogą pojąć biali etnolodzy: odkrywamy dwoistość człowieka, zawsze gotowego „uwolnić drugie ja, żarłocznego klona”. Wypowiedziana na jednym oddechu, pełna aluzji literackich i zgryźliwego humoru powieść upodabnia się do filozoficznej powiastki o dwunożnym kuzynie małpy.
ALAIN MABANCKOU, ZWIERZENIA JEŻOZWIERZA, przeł. Jacek Giszczak, Karakter, Kraków 2015
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.












