Zobacz, co w nowym numerze

Szpitalne jedzenie: bez przepisów, bez kontroli, bez wartości. A także: jaki jest dziś ukraiński nacjonalizm, o. Ludwik Wiśniewski o tym, co się dzieje, gdy biskupi chcą redagować ustawy, oraz dodatek o żołnierzach wyklętych
Czyta się kilka minut
Okładka Tygodnika Powszechnego 9/2015 / KILLERCHIHUAHUA / GALLERYHIP.COM / WIKIMEDIA // POSIŁKI W SZPITALACH //MONTAŻ „TP” // JIM RUYMEN/PAP
Okładka Tygodnika Powszechnego 9/2015 / KILLERCHIHUAHUA / GALLERYHIP.COM / WIKIMEDIA // POSIŁKI W SZPITALACH //MONTAŻ „TP” // JIM RUYMEN/PAP

W nowym numerze „Tygodnika Powszechnego” między innymi:

Szpitalne żywienie kosztem zdrowia [Katarzyna Tracz]

Karmią gorzej niż niejeden przydrożny bar. Niektóre przeznaczają na jednego pacjenta siedem złotych dziennie. Joanna ma 33 lata, w ciąży dwa razy trafiała na dłuższy czas do szpitala. Placówka w dużym mieście, dobrze wyposażona, pokoje maksymalnie trzyosobowe, z przyjazną, fachową obsługą... – I z jedzeniem, z którego śmiałyśmy się w gronie koleżanek-pacjentek. Kluski z cukrem na obiad, dwa kawałki chleba z pasztetem na śniadanie. Warzywa i owoce były rzadkością. Jeśli nie liczyć ćwiartki pomidora raz na tydzień do śniadania, można uznać, że w repertuarze żywieniowym coś takiego jak witaminy nie istnieje. Żeby zachować zrównoważoną dietę podczas pobytu w szpitalu, musiałam kupować warzywa i owoce we własnym zakresie – opowiada. Z resztą, liczby mówią same za siebie. Według NIK koszt żywienia jednej osoby dziennie w szpitalu publicznym wynosił w 2007 r. od 7,70 do 13,68 zł. – Chyba najbardziej bulwersujące informacje płyną z Instytutu Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie dzienne żywienie małego pacjenta kosztuje obecnie 19,49 zł, z czego wsad do kotła to jedynie 6,24 zł.

– NFZ toleruje głodowe stawki na żywienie. A jakości posiłków nie kontroluje nikt – mówi „Tygodnikowi Powszechnemu” Stanisław Kracik, dyrektor Szpitala Specjalistycznego im. Babińskiego w Krakowie. – Zapadł mi w pamięć reportaż, w którym pozwolono sobie na eksperyment wytopienia tłuszczu z parówek podawanych na oddziale kardiologicznym. To przykład strasznej bezmyślności. Jeśli leczy się pacjenta, a jednocześnie truje wydawanym posiłkiem, to jest to głęboko nie w porządku. Posiłkiem też można pacjentowi zaszkodzić. – Kto tak naprawdę kontroluje jakość posiłków podawanych pacjentom w szpitalach? – Szczerze? Nikt. Nie znam służby, która zajmowałaby się takimi kontrolami. Ewentualnie skargi może przyjmować Rzecznik Praw Pacjenta. Zdarza się to w naszym szpitalu, wyjaśniamy takie sytuacje z naszymi dietetyczkami – odpowiada Stanisław Kracik. – A czy NFZ w ogóle interesuje się jakością żywienia? – Jako szpital mamy zapewnić posiłki. I to wszystko. Fundusz toleruje głodowe stawki na żywienie, ale skoro brak odpowiednich przepisów, trudno czegokolwiek oczekiwać od NFZ.

Okładka Tygodnika Powszechnego 9/2015


Disco-polo: fajne życie mieć [Beata Chomątowska, Mariusz Sepioło]

Doczekało się rozpraw socjologicznych, używali go politycy, ma swoje stacje telewizyjne i radiowe. Właśnie na ekrany wchodzi poświęcony mu film. Disco polo przeżywa drugą młodość. – Disco polo to już nie jest ten przypał, co kiedyś – mówi Konrad, równo wystrzyżony 20-latek. – Te piosenki bardziej przypominają zagraniczne kawałki pop, które lecą na Vivie, niż „Majteczki w kropeczki”. Teledyski są profesjonalne, z fajnymi dziewczynami. Jest na czym oko i ucho zawiesić. Disco polo jest „disco” tylko z nazwy. Niedługo to będzie po prostu dobry polski pop.


Ospały Bronisław Komorowski irytuje PO [Paweł Reszka]

Prezydent jest faworytem, ale jego zwycięstwo w pierwszej turze staje się coraz mniej prawdopodobne. Co jeśli prezydent nie wygra w pierwszej turze i czekać go będzie starcie z Andrzejem Dudą? Wtedy słuchanie ludzi i bycie swoim chłopem (jak mówi się złośliwie: „wujkiem wszystkich Polaków”) już nie wystarczy. Trzeba będzie zastosować wszystkie chwyty nowoczesnej kampanii. Czy Komorowski, jego sztab i otoczenie, są na to gotowi? Paweł Reszka, pyta jednego ze współpracowników Bronisława Komorowskiego o atmosferę w Pałacu Prezydenckim. – Do niedawna wszyscy byli wyluzowani – mówi. Tu wszyscy od pięciu lat są na rajskich wakacjach. Siedzą na leżaczkach, w rękach mają drinki z parasolką, słoneczko świeci, zaufanie społeczeństwa jest wysokie, z tendencją wzrostową. Prezydent lubi swoich współpracowników i lubi być prezydentem. Teraz na rajskiej wyspie tli się pożar, tylko nikt nie wie, jak o tym powiedzieć Szefowi.


O. Ludwik Wiśniewski: Biskupi nie powinni redagować ustaw

Naciskając na głowę państwa w sprawie konwencji antyprzemocowej, biskupi uderzają w konstytucyjną zasadę rozdziału Kościoła od państwa i niszczą pokój społeczny. Kilkanaście dni temu Sejm, po burzliwej dyskusji, przyjął ustawę o ratyfikacji Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet. Dokument został skierowany do Senatu, a następnie ma trafić do prezydenta. W związku z tym bp Ignacy Dec skierował do Bronisława Komorowskiego list otwarty, wzywający do niepodpisywania ustawy. Kiedy wiele osób zwróciło uwagę biskupowi Decowi, że jego interwencja jest niedopuszczalną próbą wywarcia presji na głowę państwa, z odsieczą przyszedł „Nasz Dziennik”: na pierwszej stronie wydrukowano wielkimi literami „Piłatowa pokusa prezydenta”. I dalej: „Czy prezydent zignoruje głos biskupów i ludzi i podpisze ratyfikację konwencji przemocowej? O. Ludwik Wiśniewski podkreśla, że po 25 latach wolności wciąż w Polsce nie umiemy oddzielać zadań Kościoła od zadań państwa. To, jaką konkretnie decyzję ma podjąć ustawodawca, jaką decyzję ma podjąć prezydent – jest kwestią ich sumienia, a nie sumienia takiego czy innego biskupa.


Monika Andruszewska z Pisków koło Doniecka: Żołnierze z batalionu OUN – co myślą o Polsce i historii?

Gdyby spytać żołnierzy z ochotniczego batalionu OUN – Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, która nawiązuje do tradycji sprzed 70 lat – dlaczego wstąpili do tej jednostki, wielu powie, że z powodu dowódcy. Że Mykoła Kochaniwski to dobry przywódca: odważny, ale rozsądny, ceniący życie żołnierzy. Że od innych nie wymaga więcej niż od siebie. Że uczestniczy w najbardziej niebezpiecznych akcjach. Od miesięcy batalion OUN stacjonuje w Piskach koło Doniecka. Zanim w połowie stycznia zaczęła się bitwa o Debalcewe, było to najgorsze – obok pobliskiego lotniska – miejsce na froncie: z Pisków prowadziła „droga życia” na lotnisko, o które trwały walki. Batalion bronił więc Pisków i walczył, rotacyjnie, na lotnisku – razem z żołnierzami z regularnej armii i innymi ochotnikami. W porównaniu z innymi miał mniejsze straty. Może to kwestia szczęścia, bo nie uchylali się przecież od walki. Ale niektórzy twierdzą, że to dzięki Kochaniwskiemu.

Ukraiński nacjonalizm rok po Majdanie [Tadeusz A. Olszański]

Tradycyjny ukraiński nacjonalizm, zwany u nas banderowskim, odchodzi do historii. Na naszych oczach wyrastają nowe symbole: miejsca i ludzie. Wojna toczona przez Ukrainę trwa już prawie rok i Bóg jeden wie, ile jeszcze potrwa. Już dziś widać, że przyniosła ona ogromne zmiany społeczne i świadomościowe na Ukrainie. Także ukraiński nacjonalizm (rozumiany tak jako kompleks idei, jak i ruch społeczny) podlegał tym przemianom. I paradoksalnie – choć więcej dziś mówi się o Banderze niż półtora roku czy dwa lata temu, to głoszone przezeń idee są w debacie społecznej obecne słabiej niż wówczas. Bandera zmienia się z historycznego przywódcy w uroczysty symbol. Jak Majdan i wojna wpłynęły na samoświadomość ukraińskiego społeczeństwa? Na jakie poparcie mogą dziś liczyć partie polityczne, które odwołują się do tradycji ukraińskiego nacjonalizmu? Jak wygląda dziś dynamika dyskusji historyczno-politycznych na Ukrainie? O tym w tekście w papierowym wydaniu „Tygodnika”.


Smok w smogu [Bartek Dobroch]

Właśnie ruszył Polski Alarm Smogowy. Czystego powietrza jako pierwsi zaczęli domagać się krakowianie. I robią to coraz skuteczniej. W ślad za nimi poszli Podhalanie. W Krakowie zimą ciężko oddychać, ale i ucieczka w góry nie pozwala zaczerpnąć świeżego powietrza. Od połowy lutego krakowianie wyjeżdżają z dziećmi na ferie do miejsc, które tylko z nazwy i za sprawą ściąganych opłat miejscowych noszą nadal miano kurortów. Część ich mieszkańców – choć zazwyczaj mniejszość – nie przestaje truć swoich gości, sąsiadów i siebie.


Bałtyckie morświny zagrożone [Adam Robiński]

Wiedza o tym, że w naszym morzu żyją walenie, jest znikoma. Jeśli nie zrobimy czegoś dla ochrony morświnów, wkrótce stanie się też nieaktualna. Morświn to najmniejszy z waleni, blisko spokrewniony z gigantami oceanów: finwalem i płetwalem błękitnym, a jeszcze bliżej z innymi zębowcami: delfinami, orkami czy kaszalotem. Żyje na całej półkuli północnej – także w Bałtyku. Ale według badań przeprowadzonych w 2010 r. przez MillwardBrown SMG/KRC na zlecenie WWF Polska, 36 proc. pytanych nigdy o morświnach nie słyszało, a tylko 62 proc. tych, którzy znali ten gatunek, wiedziało, że występuje on w naszym morzu. Gatunek jest zagrożony: choć dziś nikt już na morświny nie poluje, i tak giną one w sieciach jako tzw. przyłów, czyli przypadkowa ofiara połowów.


Dodatek: Polski rok 1945 – Żołnierze Wyklęci, 70 lat później

W tym roku mija 70. rocznica zakończenia II wojny światowej w Europie – w cieniu rosyjskiej agresji na Ukrainę. Zachodni przywódcy, którzy dostali zaproszenia na „Defiladę Zwycięstwa” 9 maja, zadają sobie pytanie, czy jechać do Moskwy. Prezydent Polski proponuje im alternatywne obchody. Jak Zachód powinien obchodzić tę rocznicę?

W tym roku mija też 70. rocznica zainstalowania w Polsce komunizmu. Czym rok 1945 był dla Polaków wtedy i czym jest dziś? Dlaczego tak wielu z nich – dziś zwanych Żołnierzami Wyklętymi – prowadziło nadal walkę z Sowietami i polskimi komunistami? Jak wyglądał wtedy zbrojny i polityczny opór przeciw komunizmowi w krajach bałtyckich, na Białorusi i Ukrainie?

W dodatku:

  • „Historia Europy toczy się nadal”: prezes IPN Łukasz Kamiński mówi w wywiadzie o rosyjskiej polityce historycznej i planowanych obchodach 9 maja w Moskwie, a także o tym, jak Zachód powinien obchodzić 70. rocznicę zakończenia II wojny światowej i jak pod wpływem agresywnej rosyjskiej polityki zmienia się dziś pamięć zbiorowa w krajach Unii Europejskiej.
  • Kamiński: „Niezależnie od ogromnego historycznego znaczenia rocznicy końca II wojny światowej, nie można legitymizować człowieka, który dziś dokonuje aneksji i wywołuje wojnę na terytorium innego państwa. Nie wyobrażam sobie przywódców demokratycznego świata na defiladzie wojskowej w Moskwie 9 maja, przed którymi defilują żołnierze z jednostek, jakie brały udział w agresji na Ukrainę. A tego, że o ich udział zadba Władimir Putin, możemy być w zasadzie pewni”.
  • reportaż historyczny Filipa Musiała o „jednym z najbardziej fascynujących intelektualistów krakowskich XX wieku. Felczak – kurier i emisariusz Rządu RP na uchodźstwie, więzień komunistyczny, wreszcie profesor historii – łączył cechy zdawałoby się sprzeczne: wybitnego konspiratora, nie lękającego się działań o ogromnym stopniu ryzyka i błyskotliwego badacza, spędzającego godziny w archiwach. O takich jak on mawiano, że nie są to chłopcy grzeczni, lecz typy rogate. Jego życie, jednego z Żołnierzy Wyklętych, jest jak filmowy scenariusz”.
  • historyk Maciej Korkuć szuka odpowiedzi na pytanie, dlaczego po 1945 r. kontynuowaną beznadziejną, zdawałoby się walkę. Korkuć: „Ludzie, którzy po 1945 r. kontynuowali walkę zbrojną, nie byli bynajmniej straceńcami pragnącymi umrzeć. Jakie zatem były ich motywy? Dlaczego walczyli?”. 
  • Krzysztof Pięciak pisze o ludziach, którzy po 1945 r. byli odpowiednikiem polskich Żołnierzy Wyklętych w innych krajach Europy Wschodniej. „Pamięć o Zbrodni Wołyńskiej przykrywa nam obraz ukraińskiej UPA jako masowego podziemia, które po 1944-45 r. na obecnej Ukrainie stawiało opór Sowietom aż do lat 50. Cena była wielka: zginęło 150 tys. Ukraińców, kilkaset tysięcy deportowano na Syberię. Z kolei na 3,5-milionowej Litwie w oddziałach leśnych walczyło aż 30 tys. ludzi”.

Okładka dodatku do Tygodnika Powszechnego 9/2015 pr. Polski rok 1945. Żołnierze wyklęci: 70 lat później

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”