Znana twarz na stolcu

Wiadomość, że Arnold Schwarzenegger ma zostać nowym dyrektorem łódzkiego Teatru Nowego, to świetna wiadomość dla całej polskiej kultury, i w ogóle rewelacyjny prognostyk. Prezydent Kropiwnicki zamierza wykazać, że żarliwa troska o kulturę jest sprawą absolutnie ponadpartyjną, że nie tylko wizjonerzy z PO harują wręcz na tym polu, krzewiąc, co się da, zwłaszcza w eterze, że bardziej prawicowo zorientowana prawica też rzeczoną kulturę krzewi, wzmaga i pielęgnuje, rozumiejąc, że bez kultury się po prostu nie godzi i nie uchodzi. Stąd Schwarzenegger na stolcu w Nowym. Na razie to sekret, więc cicho sza, nie zapeszajmy, na razie "Gazeta Wyborcza" z 17 lipca donosi, że dopiero ma przyjechać do Łodzi (pod koniec sierpnia i teoretycznie w innym celu - taka zasłona dymna), ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że się uda. Dlaczego? Gdyż taki jest w Polsce trend. Trend w pałacach władzy.
Czyta się kilka minut

Nagi trend rozprasza przeintelektualizowane wątpliwości. Co prawda, Terminatorowi wciąż jeszcze bliżej do kulturystyki niż do kultury, ale przecież kultura fizyczna to także kultura, w dzisiejszych czasach nawet na scenie nie można poprzestawać na introwertycznych gruźliczych monologach. Co prawda, Arnie nie jest chłopakiem z Hollyłódź, tylko z przesympatycznego Grazu, ale to nie powinno przeszkadzać, wszak keine Grenzen. Co prawda, Arnold jest gubernatorem Kalifornii (bodajże ósma gospodarka świata) - ale to tym lepiej, i z "Dziadami" w Nowym tym bardziej sobie poradzi, a przecież Kalifornia i tak bankrutuje. Logika wyraźnie przemawia za kandydaturą Terminatora, a z Terminatorem można się jeszcze sfotografować. I tutaj dochodzimy do sedna, czyli do znanej twarzy, bezcennej dla włodarzy. Co prawda teatr ma świetnego dyrektora Brzozę, który w ciągu jednego sezonu wyciągnął placówkę z artystycznego niebytu, ale, jak to powiedział pewien operator telefonii komórkowej: Murzyn zrobił swoje - Murzyn może odejść. Tera era Schwarzeneggera. Liczy się twarz, twarz! Twarz, głupku! Gdzie tam Brzozie do Schwarzeneggera? Który z wyborców rozpozna Brzozę na zdjęciu z Kropiwnickim? Mniej więcej tyle, ile Kogoś z Radiowej Dwójki na zdjęciu z Tuskiem. Dlatego widmo znanej twarzy krąży po Polsce.

O ile sobie przypominam, dolnośląscy ludzie władzy przy doborze kandydatów na dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu swego czasu szli kluczem pamiętnej "Ziemi obiecanej" Andrzeja Wajdy. Wojciech Pszoniak i Andrzej Seweryn - dawali sobie radę na ekranie, byli rzutcy i przedsiębiorczy, to i teatrem będą zarządzać bezproblemowo. Do kompletu kandydatów brakowało Daniela Olbrychskiego, no ale on mógłby zdewastować swój nowy gabinet szablą Kmicica. Dla ogromnej większości narodu różnica pomiędzy aktorem a jego rolą nie istnieje (o czym świadczy trudny los aktorów w białych kitlach, ciągle proszonych o wypisywanie recept), nic dziwnego przeto, że demokratyczni owego narodu reprezentanci chcą na szefa swojego teatru kogoś poważnego, pomnikowego: Prymasa lub co najmniej gen. Fieldorfa. Tak, tak - Andrzej Seweryn miał podobno na sto procent zostać dyrektorem Starego Teatru w Krakowie, zaś łódzki Teatr Nowy proponowano Olgierdowi Łukaszewiczowi (bez jego wiedzy zresztą). Ale przyszedł Arnold i skasował konkurencję: "Hasta la vista, babe!" Sentymenty na bok: gen. Fieldorf dobry, ale Predator lepszy. Prezydent Kropiwnicki podejmuje słuszne dla krzewienia kultury decyzje.

Czy Arnie da się skusić? Czy, odpowiadając na płynący z głębi serc zew włodarzy miasta Łodzi, odpowiedzialnie porzuci słoneczne Californication dla poważniejszych wyzwań - i uda się? Głęboko wierzę, że się uda.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 30/2009