Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Zmienni jak wyborcy

Zmienni jak wyborcy

30.03.2018
Czyta się kilka minut
Opublikowany tuż przed świętami sondaż, pokazujący spadek poparcia dla PiS, to kubeł zimnej wody dla obozu rządzącego. Okazuje się, że polscy wyborcy nie są pochopni, ale pamiętliwi.
Posłowie PO podczas wystąpienia Beaty Szydło przypominają o wysokości odebranej przez nią nagrody, 22 marca 2018 r. SŁAWOMIR KAMIŃSKI / AGENCJA GAZETA
Z

Zaczynając jednak od zastrzeżeń: to tylko jeden sondaż. Traktowanie go jak wyroczni nie ma sensu. Widać to szczególnie po notowaniach lewicy, która w porównaniu z poprzednim badaniem opinii tej samej pracowni odnotowała trzykrotny wzrost – z 3 do 9 proc. Rzecz w tym, że poprzednio jej wyniki były wyraźnie niższe od średniej dla sondaży innych firm, teraz zaś są nieco wyższe od takiej średniej. Biorąc pod uwagę precyzję takiego badania, może to być równie dobrze wzrost z 5 na 7 proc. Też coś, ale bez powodu do euforii. Podobnie w przypadku PiS: nawet gdyby stracił nie 12, ale 8 punktów procentowych, dalej może to być tylko krótkotrwałe wahnięcie. Byliśmy świadkami podobnego nieomal dokładnie rok temu, po beznadziejnej brukselskiej szarży na Tuska. Potem notowania wróciły do wcześniejszego poziomu.

Konsekwencje polityczne takich wyników są jeszcze mniej oczywiste. Można sobie wyobrazić, że rządzący wpadną w panikę. Jej przejawem jest najpewniej zatrzymanie byłego wiceministra finansów w rządzie PO Jacka K., przy którym samoniszcząca dla PiS sprawa posłanki Sawickiej wygląda na majstersztyk politycznej intrygi. W takim scenariuszu opozycja dostanie wiatru w żagle, w obozie władzy rozpoczną się kłótnie i oskarżenia, które sprowadzą go na równię pochyłą w następujących raz po raz od jesieni wyborach. Lecz równie dobrze można twierdzić – co już podnoszą niektórzy komentatorzy – że taki skok może opozycję uśpić, natomiast otrzeźwić obóz władzy. Do wyborów jest dość czasu, by odprawić pokutę i pokazać, że się z błędów umie wyciągać wnioski.

Jakież to jednak wnioski nasuwa cała ta sprawa, jeśli spojrzeć na nią szerzej – wychodząc poza to, komu rośnie, a komu spada? Od dwóch lat wielu komentatorów wierzy, że polska polityka gwałtowanie się zmieniła. Że wszystko już wygląda inaczej, zostało zabetonowane, poprzedzielane nawet nie rowami, lecz przepaściami. Otóż obserwując sondaże łatwiej znaleźć argumenty na rzecz tezy, iż dotyczy to znacznie bardziej politycznych aktywistów – wliczając w to dziennikarzy „mediów tożsamościowych” – niż ogółu. Medialne rozgorączkowanie maskuje fakt, że dalej jest w Polsce grupa wyborców, których decyzje nie są oczywiste. Których nie paraliżują wzajemne oskarżenia o najcięższe zbrodnie: narodowe zdrady i zamachy na demokrację. Inflacja takich oskarżeń czyni może ich reakcje powolniejszymi, jednak dalej udzielają oni poparcia i je wycofują w odpowiedzi na konkretne działania obu stron. Odnotowują błędy i porażki dumnie ogłaszanych zamiarów. Gdy jest ich za dużo, zmieniają swoje decyzje. Nie są pochopni, lecz za to pamiętliwi. Najwyraźniej nie cenią strategii „pokazywania pazurków”.

Taki wniosek tym bardziej podpowiada, że losy zbliżających się wyborów ciągle się ważą. Już dziś wszystkie strony – partia rządząca wraz z przyległościami, kotłujące się ugrupowania opozycji czy wreszcie lokalne partie władzy wokół „bezpartyjnych” samorządowych włodarzy – przesądzają o wyniku głosowania. Poparcie wyborców jest jak odporność gwoździa na wyginanie – nigdy do końca nie wiadomo, kiedy się kończy. Lecz jeśli przegina się za często, kończy się niechybnie. ©

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Socjolog, publicysta, komentator polityczny, bloger („Zygzaki władzy”). Stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”. Pracuje na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Nie przywiązywałabym wagi do tego sondażu. Zwazywszy bezdenna głupotę tego społeczeństwa, wystarczy rzucenie jakiegoś ochłapu lub pokazanie gestu Kozakiewicza kolejnej potędze światowej, od której zależy interes Polski, a słupki znów poszybują w gore
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]