Zmarł prof. Włodzimierz Zagórski

Był uczonym zajmującym się dziedziną, która w ostatnich dekadach rozwija się szczególnie szybko. Był też przyjacielem „Tygodnika” – właściwie od dzieciństwa...
Czyta się kilka minut
Prof. Włodzimierz Zagórski / Wojciech Gadomski dla "TP"
Prof. Włodzimierz Zagórski / Wojciech Gadomski dla "TP"

Włodzimierz Zagórski (1939-2015), biochemik i biolog molekularny, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, profesor w Instytucie Biochemii i Biofizyki PAN i jego kierownik w latach 1990-2007, wykładowca Uniwersytetu Paris VI, uczestnik międzynarodowego programu sekwencjonowania genomu drożdży, odznaczony Medalem Mikołaja Kopernika za wybitne osiągnięcia naukowe w zakresie wirusologii molekularnej i biotechnologii roślin, kawaler francuskich Palm Akademickich... Trudno byłoby wyliczyć tutaj wszystkie jego zasługi i zatrudnienia. Skąd jednak w jego biografii „Tygodnik Powszechny”?

Rodzicami Profesora byli Maria i Jerzy Zagórscy, tłumaczka i pisarz. Oboje pochodzący z kresów (ona urodziła się w Petersburgu, on – w Kijowie), spotkali się podczas studiów na Uniwersytecie Stefana Batorego; Jerzy Zagórski, poeta, dramaturg, eseista, był – jak Miłosz – członkiem grupy Żagary. Lata wojny oboje spędzili w Warszawie, uczestniczyli w akcji pomocy Żydom, mają w Yad Vashem swoje drzewka Sprawiedliwych. Wtedy też poznali Jerzego Turowicza, a po wojnie, gdy przenieśli się na kilkanaście lat do Krakowa i zamieszkali przy alei Słowackiego, niedaleko mieszkania Turowiczów, ta znajomość przerodziła się w przyjaźń. To właśnie Jerzy Zagórski żegnał na łamach „TP” poległego w Powstaniu Warszawskim Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, dając wspomnieniu tytuł „Śmierć Słowackiego”. W rozmowie z Anną Mateją Włodzimierz Zagórski wspominał wspólne wakacje w Czorsztynie, wzajemne pożyczanie sobie zakazanych książek, w tym „Roku 1984” Orwella, misterium Wielkiej Soboty w Tyńcu, na które zabrał go redaktor naczelny "Tygodnika".

Kontakty rozluźniły się po wyjeździe Zagórskich do Warszawy, by nabrać znów intensywności po latach, gdy Włodzimierz Zagórski ożenił się z Anną Micińską, znakomitą edytorką i witkacolożką, która dla Turowiczów była niemal czwartą, przybraną córką. Powrócił rytuał wzajemnych odwiedzin, w Krakowie na Lenartowicza, w Warszawie na Wilanowskiej. Kiedy w 1997 r. przygotowaliśmy na 85-lecie Redaktora rocznicowy „Apokryf”, Włodzimierz Zagórski pisał w nim o ukrytych rzekach pustynnych, które stają się potem podstawą nowego życia i konkludował: „Taką duchową rzeką podziemną, płynącą nurtem nieuważnemu przechodniowi niewidocznym, był świat myśli, idei, kontaktów, działań Jerzego Turowicza... Z niewidocznej pracy tej rzeki ducha żyjemy dziś wszyscy”.

Współpracownicy żegnający prof. Zagórskiego nazywają go „wizjonerem nauki i humanistą”. Rozmowa z Profesorem pt. "Metafora zapalonego płomienia", którą opublikowaliśmy kilka lat temu (nr 35/2006), pokazuje trafność tego określenia. Warto do tamtej rozmowy wrócić.

Czytaj więcej:

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 09/2015