Złoto przeciw śmierci

Jeff Bezos, twórca imperium Amazon i najbogatszy człowiek na świecie, zainwestował właśnie w startup mający jeden fundamentalny cel: nieśmiertelność.
Czyta się kilka minut
Fot. Karol Paciorek /
Fot. Karol Paciorek /

Starożytni chińscy alchemicy, uważnie studiujący zmienną naturę wszechświata, byli szczerze przekonani, że złoto przyjmowane w odpowiednich dawkach zapewnia nieśmiertelność. „Jeśli artysta (alchemik) włączy je do swojej diety, trwanie jego życia będzie wieczne” – pisał w II wieku naszej ery Wei Boyang, jeden z niekwestionowanych mistrzów szlachetnej sztuki transmutacji (przeł. Ireneusz Kania). Oczywiście nie nadaje się do tego celu pierwsze lepsze złoto. Sprawa byłaby wówczas – przyznajmy – zbyt prosta. Bazą efektywnego eliksiru nieśmiertelności może się stać wyłącznie złoto pozyskane w żmudnym procesie alchemicznej sublimacji. To zaś, jak dotąd, nikomu się niestety nie udało.

Starożytni (nowożytni zresztą też) alchemicy pojmowali swoją dyscyplinę w sposób dosłowny. Współczesne interpretacje alchemii – wyłączając scjentystyczną jej redukcję do niewydarzonej poprzedniczki chemii – starają się jednak akcentować metaforyczny wymiar magnum opus. Nie o procesy materialne ma tu chodzić, lecz o symboliczne ujęcie zjawisk zachodzących tak naprawdę w sferze ducha, a raczej psychiki.

Czy metaforyczną wykładnię dałoby się zastosować także wobec tych 3 miliardów dolarów, które Jeff Bezos, twórca imperium Amazon i najbogatszy człowiek na świecie, zainwestował właśnie w Altos Labs – startup mający jeden fundamentalny cel: nieśmiertelność? Czy pieniądze pochodzące z biznesu, w którym warunki zatrudnienia są – delikatnie mówiąc – kontrowersyjne, przemienią się ostatecznie w życiodajny eliksir, przedmiot odwiecznych ludzkich pragnień?

Nie znamy na to pytanie odpowiedzi. W każdym razie nie jest wcale powiedziane, że uda się śmierć w najbliższym czasie wyeliminować, ba, nie jest nawet powiedziane, że się ją kiedykolwiek uda wyeliminować. Wbrew dominującej w późnym kapitalizmie narracji, że wszystko jest możliwe, natura, by tak rzec, ma swoje nietrywialne limity. I pewnych jej inherentnych ograniczeń nie przekroczy nawet Jeff Bezos.

Jeśli jednak jakimś cudem mu się ta fantazja ziści, zasadna stanie się wątpliwość, kto w pierwszej kolejności otrzymać powinien szansę na wiecznotrwałość. Już dzisiaj tak znienawidzona przez Bezosa starość („to choroba” – ogłosił przy okazji powołania Altos Labs) u bogatych i biednych przebiega cokolwiek inaczej. Bogaci mają przecież do dyspozycji niezliczoną ilość środków odraczających, uśmierzających oraz – last but not least – maskujących bolesne konsekwencje przemijania.

Tyle że z milionami na koncie czy bez – ono ostatecznie i tak nikogo nie wyklucza. Nawet najbardziej gładkie oblicze, starannie pozbawione wszelkich znamion upływu czasu, skrywa organizm zasadniczo nieodporny na mechanizmy entropii. Co więc, jeśli za jakiś czas i tutaj powstanie radykalna dystynkcja pomiędzy ścisłą finansową elitą a resztą? Czy współcześni „bogowie” zamieszkujący niedostępne i starannie strzeżone pałace staną się kiedyś bogami w stu procentach? Wymkną się – dzięki skutecznemu wykorzystaniu złota – tej jedynej instancji, wobec której wszyscy, bez względu na status społeczny i stan posiadania, wciąż jeszcze jesteśmy absolutnie równi?

Powtórzę – to kwestia techniczna. Teoretycznie nie jest wykluczone, że zatrudnionym w Altos Labs naukowcom, albo raczej kolejnym pokoleniom, które przyjdą po nich, wreszcie uda się wyeliminować śmierć. Wówczas z pewnością ta postać świata, którą znamy, ulegnie jakiejś kardynalnej przemianie, to bowiem, co widzimy dookoła, jest takie a nie inne dlatego, że ludzie rodzą się, dorastają i umierają. Najbardziej utalentowani pisarze science fiction nie są dziś w stanie wyobrazić sobie, co się w takim przypadku dokładnie wydarzy.

Niemniej, znacznie bardziej niż skrajnie odległy horyzont takiej egzystencjalnej i kulturowej rewolucji zajmuje mnie myśl o tym, jak Jeff Bezos przyjmie wiadomość, że to się mimo wszystko nie powiodło. Że nawet tak gigantyczne pieniądze, za które można kupić, co się tylko chce, a nawet polecieć w kosmos, nie zagwarantują niekończącej się ciągłości istnienia. Czy twórca Amazona zechce wówczas popatrzeć na swoje pragnienie jako na głęboką metaforę? A może przypadkiem trafi na pisma Wei Boyanga i zrozumie, że proces wytwarzania drogocennego kruszcu dla takich celów wymaga zupełnie innej metodologii? I czy ta konstatacja przyjdzie doń w czasie na tyle odpowiednim, żeby jeszcze zdążył zmienić warunki pracy w niezliczonej ilości magazynów, w których wytapia się dzisiaj złoto z niedoli zwykłych śmiertelników? ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 7/2022