Zaschnięta kropla

Teraz już sam otwierał drzwi za drzwiami, zaglądał do spiżarni, składzików i altanek. Ale przedmioty spoczywały cicho, obojętnie, wszystkie na swoich miejscach i ten okrutny spokój zdawał się ukrywać spotęgowaną grozę, która czyhała w każdym zakamarku. W mleczarni, na skraju wsi, gdzie wszedł nieśmiało przez skrzypiące wrota, cebrzyki, sita i czerpaki stały na półkach, jakby za chwilę do drewnianych kadzi popłynąć miały strugi mleka. Podobne uczucie ogarnęło go w tkalni: kiedy szedł powoli przez pręgowane smugi światła, które wpadało do ciemnego wnętrza wąskimi świetlikami, kiedy dotykał nieruchomych czółen albo poruszał delikatnie krosna, zdawało się, że cała ta archaiczna maszyneria zacznie kołatać, stukać, furczeć, że zaraz zza filarów wyjdą kobiety w długich i niepraktycznych sukniach albo mężczyźni w czarnych kapeluszach i ożywią to miejsce, gotowe w każdej chwili do codziennej pracy. (...) Pył, jaki wzbijał się spod jego palców, wirował w tyglach słońca coraz szybciej i coraz wyżej, aż wreszcie miliony rozpędzonych drobin znikały w górze pod krokwiami dachu, gdzie mimo dnia panowała zupełna ciemność".
Czyta się kilka minut

Cytat nie jest krótki, ale pokazuje wszystko, co najpiękniejsze w pisarstwie Pawła Huellego. Wspaniale budowane zdania, które dają zmysłową radość i proszą o głośną lekturę, przenikające odczucie czegoś niedocieczonego i fascynującego, a zarazem niepokój, opuszczenie, pustka wypełniona drobinami pyłu, który pozostaje po ludzkiej obecności...

***

To fragment opowiadania "Mimesis", otwierającego nowy zbiór gdańskiego prozaika - "Opowieści chłodnego morza". Bałtyk, zimne morze i północ to kraina melancholii i zwątpienia. A także miejsce, gdzie dokonała się tragedia mennonitów, radykalną wiernością Biblii i odcięciem od otaczającego świata próbujących bronić się przed grzechem.

Huelle powraca do podstawowych pytań: skąd bierze się zło? Czy jesteśmy igraszką przypadku, czy też życiem rządzi jakiś plan? Śmierć jest granią, z której spadamy w pustkę czy wielkim odnalezieniem? Jego bohaterowie to często zbliżający się do starości mężczyźni, którzy doznali już miłości i rozpaczy, a teraz chętnie zawędrowaliby na pustynię, by gotować się do ostatniej podróży. Wertują Biblię, dzieła filozofów i księgi wróżb, choć wszystkie one to może tylko falsyfikaty, dalekie kopie mitycznej pra-Księgi, zagubionej prawdy, która jak u Schulza może być ukrytym zwojem lub dziecięcym markownikiem, która "starsza jest od Biblii i zawiera wszystko, co było, co jest i co dopiero będzie".

Pasterz z opowiadania "Öland" zobaczy w końcu bijący z Księgi blask, ale stanie się to w chwili, gdy będzie umierał. Bohater "Doktora Czeng" wróci do rodzinnego kraju po dokonujące się poprzez śmierć szczęście odzyskania tego, co minęło. "Niewidzialną furtkę czasu" przekracza też mężczyzna z opowiadania "Franz Carl Weber" - jemu uda się raz jeszcze napotkać miłość, ale happy end tej prozy ma w sobie zbyt dużo i farsy, i literackiej kliszy, byśmy chcieli weń uwierzyć. Dla bohatera prozy "Ukiel" powrót znów oznacza kres, ale zarazem odnalezienie dawnego uczucia. Czy więc śmierć to tylko otchłań czasu? Czy początek, granica, a właściwie próg domu, na którym dokonuje się scena dławiąca wzruszeniem gardło, bo nie można wyobrazić sobie myśli piękniejszej od tej, że po tamtej stronie powita nas ukochana kobieta - w rozciągniętej po wieczność chwili największej miłości.

Mężczyzna z opowiadania "Abulafia" nie odnajdzie prajęzyka, zamiast kamiennych tablic spotka Parki, ale umierając, będzie szczęśliwy - wróci do najdawniejszego siebie, dokładnie tak jak w wierszu Miłosza: "I zapach mnie ogarnął, ustało wszelkie wiedzenie. / Nagle poczułem, że znikam i płaczę ze szczęścia".

***

Bardzo to piękne, a przecież książka budzi przynajmniej niedosyt. Najlepsze jest opowiadanie "Mimesis", tym bardziej więc szkoda, że pochodzi z tomu "Pierwsza miłość...", czyli sprzed 12 lat. Autobiograficzna "Poczta rowerowa" pozostawia nas obojętnymi, "Depka - Rzepka" zatrzymuje się właściwie na poziomie anegdoty, "Piętnaście kieliszków żandarma Polanke" - stylistycznej wprawki.

Ale i w ważniejszych fragmentach tomu widać, że wybitny przecież pisarz ulega dwóm pokusom. Jedna z nich to jakieś zbrzydzenie współczesnością, którą portretuje - jak w niedawnej "Ostatniej Wieczerzy" - zgryźliwie, ale nieprzekonująco, dając metaforę naszych czasów zbyt sztuczną i błahą. Druga wydaje się groźniejsza. Bo jest nią powielanie własnych pomysłów czy chwytów, gdy znakomitość ukazywania mitycznej, tajemniczej rzeczywistości snu, marzenia, wspomnienia wyradza się w szablon, jakąś niepokojącą łatwość. Tajemnica nie może być opisywana seryjnie i bardzo wiele niestety dzieli ciemny niedocieczony punkt, jakim był Weiser Dawidek z debiutanckiej książki Huellego, od doktora Paj Chi Wo, który powraca do umysłu jednego z bohaterów "Opowieści...".

***

Tom rozpięty jest między dwoma opowiadaniami. W "Mimesis" przegląda się finałowe "Pierwsze lato", rozkwitającej miłości odpowiada jej kres, na miejscu ruin zboru zbudowano pensjonat, potomkowie dawnych mennonitów biorą udział w gejowskim ślubie, a ocalała od ognia Biblia trafia w nurt obojętnej rzeki. Niegdyś czarne jak sadza litery ustępowały przed pocałunkami kobiety, teraz jest już tylko pustka. Zło "nie daje się wyplenić" i może nie ma już dla nas żadnej nadziei.

"Wierzy pan w Boga? - powtórzyła. Tak - powiedziałem - mimo wszystko" - czytamy, ale bardziej przekonują inne tropy. Powracający obraz pyłu, drobin kurzu wirujących w powietrzu czy pustego kielicha, w którym po krwi Boga został "ślad wilgoci", "zaschnięta kropla wina". Nie jest to nawet świat wydany diabłu, ale świat Nieobecności.

"Byłem samotny i szczęśliwy" - mówił o sobie bohater jednej z dawnych próz Pawła Huellego. Mężczyźni w jego ostatniej książce często są samotni, ale szczęśliwi zdają się być tylko w chwili, gdy ich los się dopełnia. Wcześniej oczekują, przygotowują się, gorzknieją i może im też - jak napisał angielski poeta, który winien być bliski autorowi "Opowieści..." - "coraz trudniej i trudniej przychodzi znajdywać / Słowa jeśli nie naraz czułe i prawdziwe, / To choćby nie nieczułe i nie nieprawdziwe".

Paweł Huelle, Opowieści chłodnego morza , Wydawnictwo Znak, Kraków 2008

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 38/2008