Zamach i śmierć w Kolumbii. Zmarł postrzelony kandydat na prezydenta

Miguel Uribe Turbay, polityk opozycyjnej centroprawicy, został postrzelony w czerwcu przez nastoletniego sicario. Zmarł po dwóch miesiącach walki o życie.
Czyta się kilka minut
„Marsz Ciszy” po zamachu na senatora Miguela Uribe Turbaya. Kolumbia, 15 czerwca 2025 r. // Fot. Jaime Saldarriaga / AFP / East News
„Marsz Ciszy” po zamachu na senatora Miguela Uribe Turbaya. Kolumbia, 15 czerwca 2025 r. // Fot. Jaime Saldarriaga / AFP / East News

Miguel Uribe Turbay jest czwartym zamordowanym kandydatem na prezydenta w najnowszej historii Kolumbii. Zabójstwa wysoko postawionych i wpływowych osób nie budzą już sensacji w tym rejonie świata. Stały się raczej ponurym elementem lokalnego cyklu przemocy, który wciąż pogłębia traumę społeczeństwa żyjącego w mentalnym stanie wojny. 

To, w jakim stopniu przemoc przeniknęła latynoską tkankę społeczną, znajduje swoje odbicie również w języku hiszpańskim – istnieje bowiem oddzielne słowo, dzięki któremu można oszczędzić sobie długich objaśnień, zamykając cały ciężar czynu w jednym wyrazie: magnicidio. Od dwóch dekad wyraz nie cieszył się w kolumbijskich mediach przesadną popularnością, wrócił jednak z pełną siłą. 

Pochodzi z łaciny, gdzie magnus oznacza „wielki”, a przyrostek -cidio stworzony jest od czasownika caedere (zabijać). Magnicidio to zatem dosłownie „zabójstwo wielkiego” – ważnej osoby publicznej, głowy państwa lub innego wysokiego rangą polityka.

Pablo Escobar wypowiedział państwu otwartą wojnę

Do poprzednich zamachów na polityków aspirujących do stanowiska głowy państwa dochodziło w latach 80. i 90. XX w. W Kolumbii był to szczytowy okres chaosu politycznego i ulicznego terroru, który zrodził się na przecięciu interesów rosnącego w siłę narkobiznesu, działalności partyzanckich ugrupowań zbrojnych, ekspansji prawicowych struktur paramilitarnych i głęboko skorumpowanych instytucji państwa. 

Kluczowym momentem był rok 1982, gdy Pablo Escobar – którego znana dziś na cały świat działalność kryminalna nie była jeszcze oficjalnie udowodniona – został posłem w kolumbijskiej Izbie Reprezentantów. Był już ścigany za przemyt kokainy w Stanach Zjednoczonych, ale jako członek Kongresu zyskiwał immunitet polityczny i wpływy, które mogły uchronić go przed ekstradycją.

Rok później plan idealny barona narkotykowego wziął w łeb, gdy ówczesny minister sprawiedliwości Rodrigo Lara Bonilla ujawnił powiązania jego fortuny z handlem kokainą. Po serii publikacji dziennikarza śledczego Guillerma Cano Isazy w gazecie „El Espectador” wybuchł skandal polityczny, który doprowadził do usunięcia Escobara z parlamentu. 

Ten wypowiedział państwu otwartą wojnę, eliminując swoich największych przeciwników, w tym jego śmiałych demaskatorów. W ciągu zaledwie ośmiu miesięcy zamordowano również trzech różnych kandydatów na urząd prezydencki: Luisa Carlosa Galána, Bernarda Jaramillo i Carlosa Pizarro.

Dzieci zamordowanych polityków też zostają politykami

Żywa nienawiść, która nie gaśnie i jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, skierowana jest często przeciwko tym samym wielkim rodowym nazwiskom, które od wieków sprawują władzę w Kolumbii. Sieroctwo wśród elit politycznych przestało być tragedią jednostki, a stało się dziedziczne. 

Dość wspomnieć, że aktualnym burmistrzem Bogoty jest syn zamordowanego Luisa Carlosa Galána – Carlos Fernando Galán, który wygrał lokalne wybory w starciu z synem zuchwałego ministra sprawiedliwości z czasów Escobara, Rodriga Lary Restrepo. 

Co równie symboliczne, w dniu zaprzysiężenia Gustava Petro na prezydenta Kolumbii szarfę prezydencką założyła mu senatorka María José Pizarro – córka Carlosa Pizarro, dowódcy partyzanckiego ugrupowania M-19 (Ruch 19 Kwietnia), który złożył broń, zawarł pokój z rządem, po czym został zamordowany przez skrajną prawicę. 

Współczesna scena polityczna w Kolumbii należy więc do „ocaleńców” uwikłanych w splot brudnych, często niewyjaśnionych w satysfakcjonujący sposób aktów przemocy. Choć nazwiska zamachowców są znane, o wiele trudniej uchwycić jest prawdziwych architektów zbrodni – tych, którzy z pieczołowitością wszystko planują i dbają o to, by nie ubrudzić sobie rąk. To oni na tym korzystają.

Postrzelony kandydat był synem porwanej dziennikarki

Miguel Uribe Turbay pochodził z wpływowej rodziny o arabskich korzeniach z terenu dzisiejszego Libanu. Jego matka Diana Turbay była dziennikarką wielkiego formatu. Od 1987 r. pełniła funkcję dyrektorki i prezenterki Noticiero Criptón, jednego z najważniejszych programów informacyjnych w kraju.

Zwabiona w 1990 r. fałszywym zaproszeniem na ekskluzywny wywiad z El Cura Pérezem – ukrywającym się w górach legendarnym przywódcą lewicowej partyzantki ELN (Armii Wyzwolenia Narodowego) – została porwana przez grupę Los Extraditables. Przestępcy sterowani przez kartel z Medellín chcieli w ten sposób wymusić na rządzie kolumbijskim rezygnację z ekstradycji ludzi Escobara do USA. Zdaniem kartelu, lepiej było zginąć w Kolumbii, niż gnić w amerykańskich zakładach karnych.

Diana była idealnym „łupem” – nie tylko znaną dziennikarką, ale i córką byłego prezydenta kraju Julia Césara Turbaya Ayala (1978-1982). Jej zniknięcie gwarantowało rozgłos w mediach państwowych i większe szanse na wywarcie presji politycznej. Dziennikarkę przetrzymywano w trudnych warunkach przez niemal pięć miesięcy na farmie Escobara w Antioquii. Podczas nieautoryzowanej operacji jej odbicia doszło do strzelaniny, w wyniku której Diana zmarła w drodze do szpitala.

Kolumbijska polityka w błędnym kole przemocy

Ten tragiczny rozdział porwań znanych osób w historii kraju opisał parę lat później sam Gabriel García Márquez, poświęcając im dziennikarskie śledztwo wydane w 1996 r. jako „Raport z pewnego porwania”. Zaś na jednej z głównych arterii Bogoty stoi dziś upamiętniające postać dziennikarki popiersie.

Niemal w tym samym miejscu, parę przecznic dalej, w 1948 r. zamordowano liberalnego kandydata na prezydenta Jorgego Eliécera Gaitána, zwolennika radykalnych reform, jawiących się jako realne zagrożenie dla establishmentu. To właśnie po jego śmierci kraj wszedł w cykl systemowego przelewu krwi, inicjując okres zwany dzisiaj przez historyków La Violencia, czyli „Przemoc”. 

Po zamachu w Bogocie wybuchły masowe zamieszki – tzw. El Bogotazo – a trwająca przez kolejną dekadę wojna domowa między zwolennikami zamordowanego polityka i konserwatystami pochłonęła tysiące ofiar. Długoletnia niestabilność, słabość instytucji państwa i brutalizacja życia społecznego miały wpływ na rozwój wydarzeń z lat 80 i 90. XX wieku.

Śmierć Turbaya pogłębiła polaryzację w kraju

Mały Miguel stracił więc mamę w wieku czterech lat, pamiętał ją tylko dzięki wspomnieniom innych ludzi. Zainspirowany zaangażowaniem obywatelskim matki, sam podążył jej śladami. Ukończył studia prawnicze, został senatorem i jako faworyt partii Centrum Demokratyczne oficjalnie ogłosił chęć ubiegania się o prezydenturę w 2026 r.

Postrzelony 7 czerwca na wiecu wyborczym przez 14-letniego sicario, czyli działającego na zlecenie płatnego zabójcę, 39-letni Miguel Uribe Turbay trafił w ciężkim stanie na oddział intensywnej terapii do kliniki Santa Fe w Bogocie. Gdyby udało się go uratować, stałby się potężnym symbolem narodowym i dał iskierkę nadziei na to, że rozwiązania pokojowe mogą jeszcze zatryumfować nad brutalną polityką karabinów.

Miguel Uribe Turbay był głośnym krytykiem polityki prowadzonej przez prezydenta Gustawa Petro, a jego śmierć pogłębiła polaryzację kolumbijskiego społeczeństwa. Na prośbę rodziny zmarłego prezydent i inni członkowie rządu nie pojawili się na oficjalnych ceremoniach pogrzebowych 12 i 13 sierpnia, co część opinii publicznej odebrała jako kolejny dowód na dezintegrację narodu i symboliczny moment dalszego pogłębiania przepaści między rywalami politycznymi.

Zamach na jego życie pokazuje, jak bardzo napięta jest atmosfera w kraju, gdzie w przyszłym roku planowane są wybory. Rywalizacja na scenie politycznej zaostrza się, a różne grupy interesów walczą o swoje miejsce w hierarchii władzy i przywilejów. Do pierwszej tury wyborów pozostał mniej niż rok (odbędzie się ona 31 maja), a pełna lista tych, którzy zadeklarowali chęć objęcia urzędu w Casa de Nariño, z każdym dniem się wydłuża.

Motywy zamachu na polityka

Miguel Uribe Turbay był jednym z pięciu prekandydatów wyłonionych z ramienia Centrum Demokratycznego. W partii trwa obecnie spór o to, czy zastąpić go innym kandydatem. Dokładne motywy zbrodni na senatorze wciąż nie są znane, a zleceniodawca zabójstwa pozostaje niezidentyfikowany.

Do tej pory zatrzymano pięciu podejrzanych, m.in. osobę, która miała być odpowiedzialna za logistykę zamachu. Wiadomo, że grupa przestępcza odpowiedzialna za przeprowadzenie całej operacji działała za wynagrodzeniem w ramach „kryminalnego outsourcingu”, a wykorzystany instrumentalnie nastolatek-zabójca sam jest ofiarą uwikłanego w długą wojnę domową skłóconego narodu.

Jego matka zmarła, ojciec przebywa poza krajem, chłopak mieszkał w biednej dzielnicy na zachodzie stolicy razem ze swoją ciotką. Pod koniec maja został zaproszony do udziału w rządowych programach Instytutu Ochrony Dzieci i Młodzieży realizowanych przez władze Bogoty. Z raportów specjalistów wynikało, że nastolatek miał trudności w nawiązywaniu kontaktów społecznych. Wytrwał w programie dwa miesiące, zrezygnował dobrowolnie. Przy zatrzymaniu krzyczał: „Wybaczcie mi, zrobiłem to dla pieniędzy, dla rodziny”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 35/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Polityka karabinów