Reklama

Zakzaky i widmo rewolucji

Zakzaky i widmo rewolucji

w cyklu STRONA ŚWIATA
02.08.2019
Czyta się kilka minut
W dziesiątą rocznicę powstania dżihadystycznej partyzantki Boko Haram afrykańskiemu kolosowi Nigerii zagraża nowa rebelia. Tym razem przeciwko świeckiemu rządowi buntują się miejscowi szyici zapatrzeni w rewolucję ajatollahów z Teheranu.
Zajścia z udziałem zwolenników imama Zakzaky'ego, Abudża (Nigeria), 22 lipca 2019 r. / Fot. Kola Sulaimon / AFP / East News
Zajścia z udziałem zwolenników imama Zakzaky'ego, Abudża (Nigeria), 22 lipca 2019 r. / Fot. Kola Sulaimon / AFP / East News
O

O wszystkim rozstrzygnie sędzia z Kaduny, który w przyszłym tygodniu ma wydać wyrok w procesie świątobliwego imama Ibrahima Yaquba Zakzaky’ego, charyzmatycznego politycznego przywódcy i duchowego przewodnika nigeryjskich szyitów.

Sześćdziesięcioletni Zakzaky był młodym mułłą, gdy usłyszał o ajatollahu Chomejnim z Iranu i jego rewolucji, która na początku 1979 r. obaliła świecką i skorumpowaną tyranię szacha Mohammeda Rezy Pahlaviego. Zafascynowany naukami Chomejniego i porwany jego przykładem, Zakzaky porzucił sunnicką odmianę islamu i przeszedł na wyznawany przez ajatollaha szyizm. Zaczął też namawiać do podobnego gestu innych nigeryjskich mahometan, a także głosić potrzebę duchowej i politycznej rewolucji, która podobnie jak w Iranie obali rządy skorumpowanych dyktatorów w generalskich mundurach. 

Zamachy i klątwy

Nigeria, była kolonia brytyjska, wkrótce po zdobyciu niepodległości w 1960 r. została zawłaszczona przez wojskowych dyktatorów, a zbrojne i krwawe zamachy stanu na długie lata stały się jedynym sposobem wymiany rządzących elit. Poza przewrotami na najnowszą historię kraju złożyły się regionalne, narodowościowe i religijne konflikty, które od początku zagrażały istnieniu nigeryjskiego państwa. Zwłaszcza konflikty między chrześcijanami i muzułmanami, stanowiącymi z grubsza po połowie ludności kraju, liczącej dziś już około 200 milionów. Muzułmanie zamieszkują głównie nigeryjską północ i w ogromnej większości wyznają sunnicką odmianę islamu. Szyici, których liczbę szacuje się na dwa-trzy miliony, zawsze znajdowali się w mniejszości i narzekali na prześladowania zwłaszcza ze strony braci w wierze, sunnitów, dominujących w wojsku i polityce pod rządami generałów.


Czytaj także: Żadna zmiana - Wojciech Jagielski po marcowych wyborach w Nigerii


Rewolucja ajatollahów w Iranie zbiegła się z pierwszą w krótkiej historii Nigerii rezygnacją wojskowych dyktatorów ze sprawowanej władzy. Rządzący od 1976 r. generał Olusegun Obasanjo (wróci do władzy w 1999 r. już jako cywil i będzie panował do 2007 r.) pozwolił przeprowadzić wybory, w których wyniku władzę przejęli cywile (na krótko, bo w 1983 r. został obalony w kolejnym zamachu przez obecnie sprawującego władzę emerytowanego dziś generała Muhammadu Buhariego). Zauroczony sukcesem irańskiej rewolucji, imam Zakzaky uznał, że można by spróbować powtórzyć ją w Nigerii. Ale choć założył partię Muzułmański Ruch Nigerii i porwał swoimi orędziami tysiące, nie przekonał ich do rewolucji, nie został nigeryjskim Chomejnim.

Wojskowi dyktatorzy wtrącali go do więzienia jako wywrotowca, a sunniccy imamowie wyklęli go i jego szyitów jako heretyków zasługujących na najgorszą śmierć. Nigeryjscy sunnici związani blisko z Arabią Saudyjską, uzurpującą sobie rolę jedynej strażniczki świętych miejsc i nauki islamu, wzorem Saudów uważają szyitów za wywrotowców i wrogów. Powodem dodatkowej nieufności nigeryjskich władz do rodzimych szyitów i imama Zakzaky’ego były ich bliskie kontakty z irańskimi ajatollahami. Nigeryjska przyjaciółka, Arabia Saudyjska, w rządzonym przez ajatollahów Iranie widziała zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa i wpływów w świecie islamu.

Sunniccy ministrowie z kolejnych rządów Nigerii z łaskawością odnosili się więc do wspieranych przez Saudów muzułmańskich radykałów, nawet tych najbardziej fanatycznych, ze szkoły salafickiej, przyznawali im licencje na zakładane za saudyjskie pieniądze stacje telewizyjne, nie wtrącali się w program nauczania przymeczetowych szkół. Ilekroć jednak o swoje prawa upominali się szyici, władze posyłały przeciwko nim policję i wojsko, a uliczne demonstracje kończyły się zwykle strzelaninami i masakrami.

Masakra przed meczetem

Do największej doszło w 2015 r. w Zarii, rodzinnym mieście Zakzaky’ego w stanie Kaduna, jego twierdzy. Imam miał tam swój meczet i przymeczetową szkołę, w których nauczał o dobrodziejstwach muzułmańskiej rewolucji i rządach mułłów. Pod koniec roku do Zarii postanowił się wybrać z wizytą szef sztabu nigeryjskiego wojska generał Tukur Buratai. Trasa generalskiej kawalkady wiodła przez okolicę, w której znajdowała się siedziba Zakzaky’ego. Jego zwolennicy uznali to za prowokację. Rok wcześniej żołnierze krwawo rozpędzili manifestację uczniów imama, zabijając prawie 40 z nich, a wśród nich trzech synów Zakzaky’ego. Generalski konwój został zatrzymany przez wzburzony tłum. Żołnierze natychmiast otworzyli ogień, a kiedy rozpędzili demonstrantów, zrównali z ziemią meczet i medresę imama (zwolennicy Zakzaky’ego twierdzą, że wojskowi przybyli do Zarii z takim właśnie zamiarem, bo w kawalkadzie generała przyjechały także buldożery i koparki).

Według większości raportów w trzydniowej, grudniowej strzelaninie w Zarii zginęło ok. 350 osób (zwolennicy imama twierdzą, że mogło zginąć nawet tysiąc), w tym kolejnych trzech synów Zakzaky’ego. Uwięzieni zostali także ranni w strzelaninie imam Zakzaky i jego żona Zeenah.


Czytaj także: Patriarchat w służbie kobiet - rozmowa z nigeryjską pisarką Ayobami Adebayo


Imama oskarżono o zabójstwo (w zamieszkach w Zarii zginęli też żołnierze), próbę zamachu na gen. Tukura Burataia, zakłócenie porządku publicznego, działalność wywrotową; grozi mu kara śmierci. W grudniu 2016 r. sąd nakazał uwolnić imama z aresztu, ale władze odmówiły wykonania wyroku, twierdząc, że Zakzaky stanowi zagrożenie dla nigeryjskiego państwa. 

Imam za kratami

Od trzech i pół roku zwolennicy imama zbierają się w nigeryjskiej stolicy, Abudży, by przed siedzibą rządu i parlamentu domagać się uwolnienia Zakzaky’ego. Jesienią zeszłego roku, rozpędzając demonstrację szyitów wojsko zabiło prawie pół setki ludzi. W lipcu w kolejnych demonstracjach zginęło kolejnych 25 osób. W sumie od 2015 r. zginęło prawie pół tysiąca zwolenników imama. W lipcu, za zgodą sądu, rząd Nigerii uznał ruch Zakzaky’ego za organizację terrorystyczną (w 2017 r. jako pierwszy za organizację terrorystyczną w Nigerii został uznany ruch Rdzennych Ludów Biafry, opowiadający się za secesją tej roponośnej krainy w południowo-wschodniej części kraju; na przełomie lat 60. i 70. pierwsza próba secesji, wojna biafrańska, zakończyła się śmiercią ponad miliona ludzi i została uznana za zbrodnię ludobójczą). Policja wezwała obywateli, by donosili władzom na wszystkich znanych im zwolenników imama. 

Ci zaś ogłosili, że wstrzymują dalsze akcje protestacyjne do czasu, aż sąd w Kadunie wyda wyrok w sprawie o uwolnienie Zakzaky’ego i jego żony i umożliwienie im wyjazdu z kraju na leczenie. Ostatni z żyjących synów imama twierdzi, że więzienni lekarze nie usunęli jeszcze nawet kul, które poraniły jego rodziców podczas rozruchów w Zarii, a w niewoli dodają trucizny do jedzenia. Imam stracił w strzelaninie jedno oko, a teraz jaskra zagraża drugiemu. Obrońcy Zakzaky’ego twierdzą, że ich klient podupadł w więzieniu na zdrowiu tak bardzo, że wymaga leczenia w Egipcie albo w Indiach, i wystąpili w tej sprawie do sądu. Prokuratura sprzeciwia się wypuszczeniu imama z aresztu i uważa, że opieka więziennych lekarzy w zupełności mu wystarczy.

Działacze ruchu praw człowieka z Amnesty International i Human Rights Watch oskarżają władze Nigerii o nadużywanie przemocy wobec rodzimych szyitów i ostrzegają, że może to – zwłaszcza gdyby pozbawiony opieki Zakzaky umarł w więzieniu – doprowadzić do radykalizacji zwolenników imama, którzy z buntowników politycznych mogą przerodzić się w organizację zbrojną, która rzeczywiście sięgnie po terror.

Okrutni partyzanci

Oznaczałoby to powtórkę z historii sunnickiego ruchu Boko Haram, który z pokojowego buntu przeciwko korupcji i arogancji władz przerodził się w ruch dżihadystyczny i najkrwawszą z armii partyzanckich współczesnej Afryki. Pod koniec zeszłego wieku pierwszy przywódca ruchu, Muhammed Yusuf, podobnie jak Zakzaky, nauczał, że wszystko co z Zachodu, jest złe i grzeszne i powinno być zakazane (to, z grubsza biorąc, oznaczają w języku hausa słowa „boko haram”), a drogą prawdy jest jedynie islam i koraniczne prawo szariatu. W 2009 r., podobnie jak w 2015 r. w Zarii, wojsko postanowiło zaatakować kwaterę i bazę Muhammeda Yusufa w Maiduguri. Tam również zginęło pół tysiąca ludzi, a założyciel Boko Haram został aresztowany i zabity w niewoli (oficjalnie podano, że zginął podczas próby ucieczki).


Polecamy: Strona świata - specjalny serwis "TP" z reportażami i analizami Wojciecha Jagielskiego


Jego następca Abubakar Shekau przekształcił Boko Haram w partyzanckie wojsko, ochoczo sięgające po terroryzm. Siejąc popłoch swoim okrucieństwem, partyzanci Boko Haram przejęli kontrolę nad brzegami jeziora Czad nie tylko po stronie Nigerii, ale także Czadu, Nigru i Kamerunu, tworząc tam samozwańczy kalifat, który najpierw nawiązał współpracę z terrorystyczną międzynarodówką, Al-Kaidą, a potem z kalifatem znad Tygrysu i Eufratu.

W dziesięcioletniej wojnie zginęło prawie 30 tys. ludzi, ponad 2 mln straciły dach nad głową. W końcu w 2015 r. nigeryjskie wojsko, wspierane przez armie rządowe Nigru, Czadu, Kamerunu i Beninu, a także instruktorów z USA i Francji oraz najemników z Południowej Afryki i Rosji, rozbiło kalifat Boko Haram nad jeziorem Czad. Wśród nigeryjskich dżihadystów doszło też do rozłamu, a jedna z frakcji, zarzucając Abubakarowi niepotrzebne okrucieństwo wobec ludności cywilnej, ogłosiła się oficjalnym Zachodnioafrykańskim Wilajetem Państwa Islamskiego. 

W ostatnich miesiącach partyzanci Boko Haram i z zachodnioafrykańskiej frakcji kalifatu przeszli do kontrnatarcia, a w grudniu zeszłego roku, dokonując demonstracji siły, przejęli na kilka dni pod kontrolę miasto Baga, w którym mieście się kwatera główna zwalczających ich sprzymierzonych armii.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Reporter, pisarz, były korespondent wojenny. Specjalista od spraw Afryki, Kaukazu i Azji Środkowej. Ponad 20 lat pracował w GW, przez dziesięć - w PAP. Razem z wybitnym fotografem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]