Reklama

Ładowanie...

Zakaz plakatowania

19.04.2015
Czyta się kilka minut
Historia prezydenckiej ustawy krajobrazowej jest jak pomieszanie kiepskiego thrillera z głupkowatą komedią pomyłek. Ostatnie wydarzenia dają jednak nadzieję na happy end.
Fot. Filip Springer
W

Wiele zapowiadało spektakularną katastrofę. Gdy 7 kwietnia w senackiej komisji obradującej nad projektem ustawy porządkującej polski krajobraz głos zabierał Bogdan Pęk (PiS), trudno było wierzyć własnym uszom. O wysokich karach za nielegalne reklamy senator bez żenady mówił, że to „reżimowe narzędzie nakładane politycznie, w zależności od tego, kto będzie miał władzę w gminie”.

A za oknem reklamowa rzeczywistość skrzeczała: można było tylko płakać i rozglądać się za jakimś ładniejszym od Polski krajem do życia. Co gorsza, pan senator musiał na tę interpretację prezydenckiej ustawy wpaść osobiście, trudno bowiem zakładać, że podpowiedział mu ją jakiś nawet najbardziej cyniczny lobbysta. Tych przecież branża reklamowa ma niezwykle bystrych: przez lata udawało im się blokować wszelkie inicjatywy ograniczające reklamowy bajzel w kraju.
 

Porażka
...

10748

DZIĘKUJEMY, ŻE NAS CZYTASZ!

Żeby móc dostarczać Ci więcej tekstów najwyższej dziennikarskiej próby, prosimy Cię o wykupienie dostępu. Wykup i ciesz się nieograniczonym zasobem artykułów „Tygodnika”!

Masz już konto? Zaloguj się

Dostęp trzymiesięczny
69,90 zł

Przez 92 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum. 

Dostęp roczny
199,90 zł

360 zł 160 zł taniej 
365 dni nieograniczonego dostępu do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum.

Dostęp 10/10
10,00 zł

Przez 10 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum. 

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]