Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Zachód potrzebuje nowego Churchilla: lidera, który ma strategię i jednoczy

Zachód potrzebuje nowego Churchilla: lidera, który ma strategię i jednoczy

19.02.2018
Czyta się kilka minut
Dziewięć: tyle sprawnych czołgów ma batalion Bundeswehry należący do 9. Brygady Pancernej z Münster.
Załadunek wozów pancernych „Boxer” dla niemieckiego batalionu z sił NATO, który stacjonuje na Litwie. Immendingen, Niemcy, 25 stycznia 2018 r. FELIX KÄSTLE / DPA / AFP / EAST NEWS
W

Wprawdzie powinien mieć 44 czołgi, lecz brakuje części zamiennych. Tymczasem batalion ten należy do „szpicy”: zgrupowania jednostek z różnych krajów NATO, które w razie kryzysu ma być superszybko przerzucone do Polski i krajów bałtyckich („szpicę” wymyślił kiedyś Berlin jako alternatywę dla stałych baz NATO w Europie Środkowej).

Problem dotyczy nie tylko czołgów. Choć niemiecki budżet ma się świetnie, sytuacja Bundeswehry jest katastrofalna. Niesprawne są, prócz większości czołgów, także okręty podwodne (wszystkie sześć) i spora część samolotów. Braki dotyczą nawet wyposażenia osobistego: kamizelek kulo­odpornych czy odzieży zimowej...

O tej fatalnej sytuacji w Bundeswehrze – czyli w naszej najważniejszej armii sojuszniczej (obok Amerykanów, których jednak jest w Polsce i w ogóle w Europie nadal niewielu) – napisał w minionym tygodniu dziennik „Die Welt”, powołując się na przeciek z berlińskiego MON.

Pewnie nieprzypadkowo ktoś podał mediom ów poufny dokument w tym momencie – tuż przed tym, jak do stolicy Bawarii zjechał tłum polityków i ekspertów z całego świata, by w minionym tygodniu dyskutować na tradycyjnej, odbywanej co roku w lutym, Munich Security ­Conference (konferencji nt. bezpieczeństwa). Wydarzenie to wyjątkowe nie tylko z racji obsady (nigdzie na świecie nie można spotkać naraz tylu byłych i obecnych przywódców, ministrów itd.), ale też charakteru: zwłaszcza w ostatnich latach – wobec dezintegracji struktur, formatów i kanałów komunikacyjnych tzw. ładu światowego – MSC traktowana jest jak barometr.

Co pokazuje on teraz? Nie będziemy oryginalni: polityczno-ideowy pesymizm kładzie się cieniem na krajach zachodnich. Ale nie tylko dlatego, że przybywa ognisk zapalnych: w „otulinie” Zachodu, w jego strukturach (Unia) i różnych krajach (gdzie wspólnym mianownikiem jest kryzys zachodniej liberalnej demokracji, objawiający się na wiele sposobów). I nie tylko dlatego, że takie kryzysy jak wojna w Syrii, terroryzm czy migracja trudno jest nie tylko rozwiązać, ale choćby w miarę kontrolować. Czasem trudno oprzeć się wrażeniu, że jakiś przypadek, umowny „strzał w Sarajewie”, może wyzwolić dynamikę, nad którą nikt już nie zapanuje (tym istotniejsze jest, by nie tylko batalion z Münster miał wszystkie sprawne czołgi).

Ale problemem są też ludzie. To nie przypadek, że najbardziej sensowną mowę – dającą nie tylko obraz zagrożeń, ale też podstawy do nadziei – wygłosił w Monachium emeryt: Joe Biden, były wiceprezydent USA (w 2015 r. rozważał start w prawyborach Partii Demokratycznej i dziś można tylko żałować, że się nie zdecydował).

Wobec kolejnych i coraz bardziej skomplikowanych kryzysów Zachód potrzebuje nie tylko silnych instytucji demokratycznych – jak są ważne, pokazuje przykład USA i to, jak Stany radzą sobie z Russia­gate (więcej w Obrazie Tygodnia) – ale też współczesnego Churchilla (tak genialnie sportretowanego w filmie „Czas mroku”). Kogoś, kto łączyłby cechy lidera zadaniowego i wspólnotowego: pokazywał cel, sens oraz strategię, a zarazem jednoczył ludzi i struktury, poddane presji dezintegracyjnej – tak z zewnątrz (Rosja i jej wojny, klasyczne i hybrydowe), jak od wewnątrz. ©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, kierownik działów Świat i Historia. Ur. 1967 r. W „Tygodniku” zaczął pisać jesienią 1989 r. (o rewolucji w NRD; początkowo pod pseudonimem), w redakcji od 1991 r. Specjalizuje...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Jaroslawa Krola krola Polski JEDYNEGO na Cesarza Unii Europejskiej a na zastepce zaraz Pana ORBANA przeciez my bratanki, a P.Macron niech zatrudni sie za karykaturzyste w Charlie Hebdo.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]