Z wdzięcznością

Umarł Tadeusz Piekarz, człowiek Solidarności, w latach 1990-95 wojewoda krakowski. Jeden z tych, bez których życie publiczne staje się uboższe o autentyczną prawość, rozum, bezinteresowną ofiarność. Ufam, że oddadzą mu sprawiedliwość wszyscy, którzy z nim działali przed transformacją i współpracowali później. A tutaj chciałabym dorzucić jedno wspomnieniowe podziękowanie. Za skuteczną mądrość właśnie.
Czyta się kilka minut

Zaraz po wyborach 1989 r. wybuchła w Krakowie sprawa radzieckiego cmentarzyka na Plantach, w sąsiedztwie Grobu Nieznanego Żołnierza. Uznany za relikt okupanta, za obrazę uczuć patriotycznych, miał być jak najszybciej zlikwidowany. Wnioskodawcy gęsto zapewniali zresztą, że nie ma tam tak naprawdę żadnych mogił żołnierzy “wyzwalających Kraków", że to tylko pretekst do postawienia ostentacyjnego pomnika. Za zabranie głosu przeciw temu chórowi (wespół z nieżyjącym już senatorem RP, prof. Romanem Ciesielskim) i wzywanie do uszanowania zmarłych zgodnie z naszą najbardziej polską kulturą nasłuchałam się i naczytałam wszelakich inwektyw i obelg. Już wołano nawet o spychacze i koparki, i żeby nie czekać ani dnia dłużej. Taką sytuację zastał nowy wojewoda. Zrobił to, co było do zrobienia: nawiązał kontakt z konsulatem ZSRR w Krakowie, uzyskał kontakt z rodzinami poległych (bo mogiły były autentyczne) i zgodę tychże rodzin na ekshumację, zarządził i zrealizował ceremonię przeniesienia szczątków na wojskowy cmentarz na Rakowicach. Wszystko odbyło się w powadze i ciszy, pomnik zniknął, uspokoiły się głowy. Tadeusz Piekarz był i mądry, i skuteczny. Był z tych ludzi władzy, których nigdy nie ma za dużo, a bezcenni są zawsze.

Dziś, wspominając go w atmosferze jazgotu politycznego i crescendo emocji konfrontacyjnych coraz żałośniejszego kalibru, nie tylko odczuwam tę stratę szczególnie dotkliwie. Kołacze się jakaś nadzieja, że może odezwą się liczniej ci, co chcieliby naśladować takich jak on: jutro i na przyszłość.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 11/2005