Z Dakoty do sądu

6 marca Mike Rounds, republikański gubernator Południowej Dakoty, podpisał ustawę zakazującą aborcji na terenie stanu (nowe prawo ma obowiązywać od lipca). Organizacje opowiadające się za "wolnym wyborem zapowiedziały zaskarżenie jej jako niezgodnej z prawem federalnym. Dzięki temu sprawa może trafić na wokandę Sądu Najwyższego, który zapewne zdelegalizuje aborcję.
Czyta się kilka minut

Przyjęta 22 lutego przez Senat Południowej Dakoty (głosami 23 do 12), potwierdzona dwa dni później przez tamtejszą Izbę Reprezentantów (głosami 50 do 18) i podpisana przez gubernatora ustawa zakazuje aborcji także wówczas, gdy ciąża jest wynikiem gwałtu lub kazirodztwa. Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy zagrożone jest życie matki. W myśl nowego prawa osoby dokonujące umyślnej aborcji są winne przestępstwa, za które grozi do 5 lat więzienia i 5 tys. dolarów grzywny. Karane nie będą matki poddające się aborcji. Ustawa stwierdza, że "życie zaczyna się od chwili poczęcia" i definiuje "nienarodzoną ludzką istotę" jako "indywidualnego żyjącego członka rodzaju ludzkiego, homo sapiens, w całym embrionalnym i płodowym wieku nienarodzonego dziecka od zapłodnienia po pełną ciążę i narodziny".

Biskupi Południowej Dakoty przyjęli decyzję z radością, stwierdzili jednak, że to początek drogi. Bp Blase J. Cupich z Rapid City zauważył, że zmiany prawa i struktur nie wystarczą, bo społeczeństwo musi stworzyć kulturę życia, która obejmuje edukację młodzieży, właściwą opiekę zdrowotną w rodzinach, pomoc samotnym matkom i położenie kresu karze śmierci. Z kolei bp Samuel J. Aquila z Fargo podkreślił, że Kościół musi "poświęcić się promocji kultury, która szanuje ludzkie życie. (...) Wszyscy ludzie muszą uznać ludzkie życie za dar".

Tymczasem - jak poinformowała agencja AP - sondaż przeprowadzony kilka dni po uchwaleniu nowego prawa wśród 630 mieszkańców Południowej Dakoty wykazał, że 62 proc. respondentów uważa je za zbyt radykalne. Być może w listopadzie odbędzie się w tej sprawie stanowe referendum, do którego zmierza jedna z organizacji pro-choice.

Działacze ruchów pro-life mają nadzieję, że lista stanów delegalizujących aborcję wkrótce się wydłuży. Działania w tym kierunku podjęły już władze stanów uchodzących za ośrodki konserwatyzmu: Ohio, Indiany, Georgii, Tennessee i Kentucky. Najbliżej celu wydaje się być stan Mississippi, gdzie Komitet Zdrowia Publicznego tamtejszej Izby Reprezentantów opowiedział się za zakazem aborcji na wzór ustawy Południowej Dakoty.

***

Z radykalną krytyką nowego prawa z Dakoty wystąpiły organizacje opowiadające się "za wolnym wyborem", obwieszczając, że niezwłocznie zaskarżą je do sądu, podobnie jak ewentualne posunięcia władz innych stanów. Jednak według analityków, krok taki w gruncie rzeczy jest po myśli działaczy ruchów pro-life. Ich taktyka ma dążyć do sprowokowania Sądu Najwyższego, by wmieszał się w spór. Jedynie on władny jest zrewidować sądowy wyrok w słynnej sprawie "Roe kontra Wade" z 1973 r., który zalegalizował w USA aborcję "na życzenie" (co ciekawe, Norma McCorvey kryjąca się za pseudonimem "Jane Roe" - symbol amerykańskiego ruchu proaborcyjnego w latach 70. - 22 lata później przyjęła chrzest, a w 1998 r. została katoliczką, stając się ikoną amerykańskich środowisk antyaborcyjnych). Ruchy pro-life liczą na to, że ostatnie zmiany w dziewięcioosobowym składzie Sądu Najwyższego, które wzmocniły w nim skrzydło konserwatywne, dobrze wróżą ich celowi. Niektórzy jednak uważają, że przewagę w Sądzie wciąż mają zwolennicy status quo (stosunkiem głosów 5 do 4); niemniej jeden z członków tej większości ma 86 lat i trzeba liczyć się z możliwością jego ustąpienia na rzecz kolejnego konserwatysty. Gdyby do tego doszło zanim sprawa z Dakoty trafi do Sądu Najwyższego, wyrok w sprawie "Roe kontra Wade" rzeczywiście wisiałby na włosku.

Według oficjalnych statystyk w USA dokonuje się 1,3 mln aborcji rocznie, w tym kilkanaście tysięcy po szóstym miesiącu ciąży.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 13/2006