Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wspomnienie

Wspomnienie

16.12.2013
Czyta się kilka minut
Życie stawia na naszej drodze wielu ludzi. Zdarza się, że są wśród nich postaci niezwykłe. Do takich z całą pewnością należała Natalia Gorbaniewska.
Fot. Archiwum UM Wrocław
P

Proszę sobie wyobrazić drobną, młodą kobietę, która z maleńkim dzieckiem w wózku staje na placu Czerwonym w Moskwie przeciw bezwzględnemu systemowi opresji. W samym centrum imperium, które potrafi niszczyć ludzi z przerażającą łatwością, które nie toleruje najmniejszego nawet przejawu niesubordynacji. Konsekwencji była w pełni świadoma, mimo to stanęła na placu. I nie w swojej sprawie, ale w obronie nieznanych sobie ludzi – małego narodu Czechów i Słowaków, których jej kraj postanowił „przywołać do porządku”. Był rok 1968 i zgodnie ze swoją przerażającą logiką system uporał się ze zbuntowanymi – i z narodem, i z nią. Najpierw skazał ją na więzienie, potem osadził w „psychuszce”, jako rzekomo chorą umysłowo, pozbawił obywatelstwa, wyrzucił z ojczyzny i wreszcie to najgorsze, odseparował od dzieci. Jak rzadko zdarza się nam zastanowić nad tym, ile jeden człowiek jest w stanie znieść.
Miałem w życiu dużo szczęścia, spotykałem na swojej drodze wielu wybitnych ludzi, wielu z nich wywarło na mnie ogromny wpływ, kilku zawdzięczam wykształcenie i poglądy, czyli to, kim jestem dziś. Jednak tylko nieliczni wzbudzili taki szacunek jak Natalia Gorbaniewska. I nie tylko przez to, jak w pewnym momencie życia się zachowała, nie tylko przez niespotykaną odwagę, ale głównie przez ocaloną otwartość. Reżim bardzo ją doświadczył, ale jej istoty nie naruszył. Pozostała niezłomna w życzliwości wobec ludzi, dystansie do siebie, a na jej twarzy zawsze obecny był uśmiech.
I tak dla wrocławian los okazał się łaskawy – związała się z naszym miastem i zgodziła przewodniczyć jury najważniejszej ustanowionej przez Wrocław nagrody literackiej Angelus. Był również łaskawy dla mnie osobiście, ponieważ pozwolił mi zetknąć się i zaprzyjaźnić z tą niezwykłą kobietą.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]