World Press Photo: na własne oczy

Kim są ludzie rozstawieni w równych szeregach na boisku?
Czyta się kilka minut
Zdjęcie Tomasa van Houtryve’a, nagrodzone na World Press Photo 2015. / Fot. Tomas van Houtryve, Belgium / VII for Harper’s Magazine
Zdjęcie Tomasa van Houtryve’a, nagrodzone na World Press Photo 2015. / Fot. Tomas van Houtryve, Belgium / VII for Harper’s Magazine

Dlaczego tu przyszli? Co robią? Trenują? Co? Po co? Albo ci na trawniku z matami? Modlą się czy po prostu ćwiczą jogę? I jeszcze ten samotny samochód stojący na poboczu drogi. Zaparkował zbyt blisko muru. Dlaczego? Wszystkie te pytania stają przed oczami, gdy spojrzy się na zdjęcia z cyklu „Blue Sky Days” autorstwa amerykańsko-belgijskiego fotografa Tomasa van Houtryve’a. Zestaw uhonorowano właśnie trzecią nagrodą w kategorii „Contemporary Issues” konkursu World Press Photo (o zwycięzcy napisałem na stronie internetowej „TP” zaraz po werdykcie). To bez wątpienia jeden z najbardziej poruszających cykli wyróżnionych w tym roku. Jego moc polega na przewrotności; puenta mrozi krew w żyłach.

Nie od dziś wiadomo, że wszędzie tam, gdzie zbyt niebezpiecznie jest posłać żołnierzy, Ameryka wysyła uzbrojone, bezzałogowe samoloty. Ich operatorzy siedzą w wojskowych bazach, wypracowali jednak procedury, na podstawie których decydują o likwidacji celów uznawanych za „wrogie”. Przed przystąpieniem do zdjęć Tomas van Houtryve poznał te procedury. Dowiedział się m.in. o czymś, co w wojskowej nowomowie nazywa się signature strike. Okazuje się, że operator drona może odpalić rakiety, nie wiedząc dokładnie, w czyim kierunku strzela. Wystarczy, że zachowanie osób na ziemi będzie spełniało kryteria zachowania „podejrzanego”. Jak to jednak ocenić z wysokości kilkuset metrów? Tego procedury nie wyjaśniają.

Van Houtryve postanawia więc skorzystać z nich w odniesieniu do USA. Kupuje drona wyposażonego w aparat fotograficzny i lata nim nad amerykańskimi miastami. Jego zdjęcia utrzymane są w czarno-białej stylistyce, kojarzącej się z migawkami, jakie do tej pory oglądaliśmy w telewizji przy okazji kolejnych „udanych likwidacji celów” gdzieś w Afganistanie. Dopiero po chwili uświadamiamy sobie, że są na nich ludzie tacy jak my. Z tej wysokości wszyscy jednak wyglądają na podejrzanych. Czy spełniają kryteria signature strike? Czy, jeśli byliby Afgańczykami, operator odpaliłby w ich stronę rakiety? Samo postawienie tego pytania sprawia, że po plecach przebiegają ciarki. Przecież tam są niewinni ludzie. Jak ta dziewczynka w białej sukience, która spojrzała w górę i zobaczyła drona. Spogląda na niego w niemym zachwycie. To ostatnie, co zobaczy w życiu?

A gdybyśmy spojrzeli na siebie tak, jak patrzymy na naszych wrogów? – pyta Tomas van Houtryve. – Odpalilibyśmy rakiety? Pozwolilibyśmy sobie samym żyć?

©

O zwycięskim zdjęciu Madsa Nissena czytaj na powszech.net/wpp2015.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 08/2015