Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wielki Tydzień. Bełżec

Wielki Tydzień. Bełżec

10.04.2018
Czyta się kilka minut
Było pochmurno, na betonie stały zimne kałuże, tu i tam leżał jeszcze śnieg. Niedaleko za ogrodzeniem, przy torach kolejowych stał magazyn.
J

Jakiś czas temu na jego ścianie widniał niechlujny czarny napis: „Środki higieny z Niemiec”. Ktoś go zamalował, ale litery jeszcze przeświecały spod jasnej farby. Wcześniej unosił się nad nieregularnym ośmiohektarowym czworobokiem jak szyderczy szyld u wejścia do zaświatów. No ale zamalowali.

To było łagodne wzgórze. W innym miejscu, w innym czasie rosłaby na nim zielona trawa i pasły się zwierzęta. Ale tutaj pokrywał je hutniczy żużel. Ciemnoszara szlaka. Chropawe bryły wypalone i przetopione w ogniu, w piecach. Zamiast zielonej trawy i łagodnych zwierząt. Wielki Piątek powinien być, pomyślałem. A była dopiero Środa. I żywej duszy. Tylko resztki śniegu i zimne kałuże. I samotny strażnik w czarnym mundurze przemierzający pustą przestrzeń. Wszedł w głąb betonowej szczeliny przepoławiającej wzgórze na dwoje. Gdy się nią szło, ściany wznosiły się coraz wyżej i wyżej, a odgłos...

3532

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

przypominania

Gdzie ci czujni towarzysze z forum udowadniający, że należy nam się NARODOWI wdzięczność od żydostwa za względy mu okazane. Czy czujni prokuratorzy IPN już mają donosy na Autora tego felietonu? GROM już po niego idzie, prokuratura?

W języku angielskim używane jest określenie „gold digger”. Żeby oddać jego ducha najlepiej przetłumaczyć je chyba jako „złotoryja”, tym bardziej że obecnie odnosi się je do powierzchownych i chciwych niewiast, zasadzających się na zgromadzony w pocie czoła męski majątek. Tymczasem pierwotnie oznaczało poszukiwaczy złota, szczególnie tych którzy ruszyli swego czasu na zachód. Tak czy siak określenie jest niezgrabnie mówiąc „pejoratywne”. Przy okazji jak już się to złoto nawet znajdzie, to nie za bardzo wiadomo co z nim zrobić. Złoto może służyć oczywiście jako zabezpieczenie, ale nie zawsze jest łatwo je sprzedać, a jak się je znów sprzeda, to dobrze wiedzieć jak zainwestować środki, czego znów „gold digger” wiedział nie będzie. Bo pewnie majątek bierze się z pracy i z pomysłów, a w każdym razie o ile poszukiwacze złota pozostawali bezimienni, to Rockefeller, Vanderbilt, Tesla, Jobs, Gates czy Musk już nie, choć ich zachowanie było czy jest dalekie od ideału, jakby się bliżej przyjrzeć oczywiście. Trochę to pewnie przyziemne, ale wypada mi co i rusz na to, że dla równowagi ciut przyziemności akurat w Polsce nie zaszkodzi /a w innych krajach znów fantazji/. I dlatego też podobają mi się ostatnio bulwary nad Wisłą w Warszawie. Wreszcie miejsce jakiegoś spotkania w tym mieście. A nad bulwarami Centrum Kopernika, które ma być pewnie w zamyśle rodzajem koła zamachowego dla inwencji dla rodzimej przedsiębiorczości, innowacji czy naukowości czy jakkolwiek to nazwać.

Trochę wyżej zaś, przed Polską Akademią Nauk pomnik Kopernika z napisem „Mikołajowi Kopernikowi rodacy”. To rodacy pewnie zakłada jakieś więzy krwi pomiędzy, co jest – przynajmniej na pierwszy rzut oka - cokolwiek niezrozumiałe, bo przecież kiedy Mikołaj przestał gaworzyć, to zaczął mówić po niemiecku. A jak studiował w Krakowie to znów po łacinie, choć kto wie, być może używał też czasem polskiego w jakichś codziennych sytuacjach, kiedy choćby kupował sobie po wykładach oranżadę na rynku. A przecież Polakiem był. Jak wielu Niemców z północy dzisiejszej Polski był lojalny wobec Rzeczpospolitej. Tak sam samo jak niemieccy czy holenderscy czy szkoccy mieszkańcy Torunia, Bydgoszczy i Gdańska, którym polski król gwarantował wolność handlu i samorządność i którzy niespecjalnie lubili swoich zakutych w zbroje pobratymców w krzyżackich zamkach. Tak czy siak przysięgę wierności polskiemu królowi Prusak złożył. No i najbliższy uniwersytet miał w Krakowie, założony przecież wcześniej zresztą niż najstarsze niemieckie w Wiedniu i Heidelbergu. Jeżeli więc on jest naszym rodakiem, to tak samo naszymi rodakami są oczywiście Żydzi. Czyli Polakami, tyle że innego wyznania, ale kraj konfederacji warszawskiej przecież i to wytrzyma. A w każdym razie Jan Nowak Jeziorański chyba to najlepiej ujął – Polacy zachowują się bez zarzutu z wyjątkiem antysemityzmu. Pewnie są tu więc jakieś sprawy do omówienia. A te najlepiej omówić z Żydami bezpośrednio. Jeszcze lepiej pogadać, jak Polak z Polakiem oczywiście.

W ogóle przyuważyłem gdzieś jakiś artykuł dotyczący pojmowania pojęcia państwo w językach naszych sąsiadów. Niemieckie „Staat” /jak i angielkie „state”/ pochodzą od łacińskiego status. Rosyjskie „gosudarstwo” od … gosudara, czyli jednoosobowego suwerena, dwa pierwsze twory byłyby więc „stanowością” to drugie rodzajem „dworu”. A czym jest wobec tego polskie „państwo”. Wypada na to, że pochodzi od „panów”. A jeśli są „pany” to przecież muszą być też jakieś „chamy”. Co jest jednym a co drugim ? Rzeczpospolita jest więc dużo trafniejszym i – też piękniejszym – pojęciem /od Staat i gosudarstwa pewnie też/. Ale też wymaga więcej od obywatela niż państwo, Staat i gosudarstwo. Kto znajdzie w sobie tyle mocy żeby ją udźwignąć ? Lex regnat sed non gubernat, to nie król ale prawa rządzą jako to mówią.

Czy aby na pewno lex u nas dzisiaj regnat? Mnie się wydaje, że jednak zwykły poseł...

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]