Reklama

W Polsce jak w domu

W Polsce jak w domu

10.07.2017
Czyta się kilka minut
Egzotyczne gatunki z różnych stron świata znalazły idealne warunki do życia w naszych rzekach i lasach.
Pstrąg tęczowy WELLCOME LIBRARY; LONDON
J

Jednymi z pierwszych sprowadzonych do Polski zwierząt były podobne do jeleni daniele. Przywieźli je na przełomie XVI i XVII w. arystokraci, którym nie wystarczały już zamknięte w pałacowych wnętrzach małe zwierzyńce i marzyli o czymś większym. Początkowo daniele były ozdobą parków i pałacowych menażerii. Dopiero w XVIII w. wprowadzono je celowo do borów i lasów, gdzie niesłychanie szybko się zaaklimatyzowały. Obecnie żyją w różnych lasach całej Polski.

Zupełnie inne miejsce na swój nowy dom wybrały muflony (gatunek dzikiej owcy). Zwierzęta te można spotkać przede wszystkim w dolnych partiach Gór Stołowych i w Karkonoskim Parku Narodowym – wszędzie tam, gdzie pełno jest wodospadów, uskoków skalnych, a lasy są bogate w stare drzewa liściaste i mieszane. Muflony zostały sprowadzone w Sudety w 1902 r. z Korsyki i Sardynii przez leśników i...

6528

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Wyjątkowo słaby tekst. Pstrąg tęczowy wcale się u nas nie zadomowił. Na szczęście nie odbywa u nas tarła, co byłoby podstawą do stwierdzenia, że się zadomowił. Utrzymuje się wyłącznie dzięki zarybieniom lub ucieczkom z hodowli. No i co to znaczy ryby chwasty? Jazgarze, kiełbie? To ryby rodzime. Być może za jakiś czas z powodu wsiedleń innych ryb w tym pstrąga tęczowego trzeba będzie zastanowić się czy ich nie chronić. Pisanie, że muflony "wybrały sobie" miejsce do życia to już infantylizm najwyższej próby. Muflony niczego nie wybrały, najwyżej zostały tam wprowadzone. Jeleń sika jest nosicielem groźnego dla naszych jeleniowatych nicienia. Pozwolenie sobie a utrzymywanie jego populacji to ruletka. Szopy i jenoty - nie znam żadnego pozytywnego aspektu ich ekspansji. Mogą łatwo (zwłaszcza szopy) przyczynić się do dalszego wymierania płazów. Są też nowymi drapieżnikami, przed którymi cała masa rodzimych ptaków mogła nie zdążyć wykształcić zachowań obronnych (to w szczególności dotyczy norki amerykańskiej). W Niemczech istotnie mają taki wpływ na ginące tam populacje pętówek. Wpływ moczarki na ekosystem nie jest jednoznaczny. Co prawda trudno powiedzieć, że jest ewidentnie szkodnikiem to trzeba sobie zadać pytanie, czy w podgórskich potokach (choć trochę wątpię czy aż po Tatry) powinna być, skoro te rzeki naturalnie są i mają być siedliskiem surowym i o skromnej szacie roślinnej. Swoją drogą jej rozprzestrzenienia, przynajmniej w Polsce upatruje się w ogrodach botanicznych. Ogólnie, teksty, że coś jest szkodliwe lub nie są zwykle z wcześniejszym założeniem, że wiemy co jest dobre dla ekosystemu. Ale nawet jeżeli sam pstrąg tęczowy przyczynia się do ograniczania skutków eutrofizacji (pewnie tak samo dobrze robią to rodzime drapieżniki) to trzeba pamiętać, że to tylko jedna korzyść, za którą może iść cała seria strat jak wypieranie rodzimych gatunków. Trzeba też pamiętać, że ochrona przyrody to również ochrona procesów naturalnych. A każde antropogeniczne wsiedlenie obcych gatunków jest silną ingerencją w procesy kształtujące rozmieszczenie gatunków i populacji w czasie i przestrzeni. Jeżeli więc posługujemy się wartościowaniem to każde wsiedlenie gatunku w miejsce gdzie w znanej nam historii nie występował jest złe. Zwykle lepiej jednak mówić o sile oddziaływania na rodzimy ekosystem, a wartościować dopiero wtedy gdy rozważamy jakie cele ochroniarskie w danym siedlisku, ekosystemie, regionie chcemy osiągnąć. Ten artykuł raczej takich spraw nie rozstrzyga, wiec poza informacjami, które są przynajmniej naciągane po prostu źle podchodzi do sprawy. Rozumiem, że tekst powstał żeby nie bać się ludzi imigrantów. Ale ludzie to inna sprawa. Mieszanie tych pojęć, albo pisanie o zwierzętach i roślinach w kontekście pomocy potrzebującym to zwyczajny bełkot nie służący ani imigrantom ani ochronie przyrody.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]