Reklama

W kulturowym tyglu

W kulturowym tyglu

20.06.2006
Czyta się kilka minut
Nie jest to lektura na weekend, raczej rzetelny podręcznik niż książka popularnonaukowa, warto ją jednak przynajmniej przewertować, nim zacznie się mówić czy pisać o Arabach, średniowieczu i Europie. Po tomach poświęconych astronomii, matematyce i fizyce wydawnictwo Dialog publikuje tom trzeci "Historii nauki arabskiej z esejami na temat średniowiecznej arabskiej techniki, geografii, botaniki, alchemii i medycyny. Chodzi o czasy, gdy w basenie Morza Śródziemnego trwał gorący obieg wiedzy, a kultura arabska kwitła.
Awicenna
R

Rozdział o technice wprowadza w świat bliskowschodniej inżynierii. Potrafiono wtedy wznosić np. tamy, jak ta na rzece Kurr w prowincji Fars (powstała ok. 960 roku, gdy Mieszko I zabierał się do rządzenia plemieniem Polan), wysoka na 10 i szeroka na 75 metrów; o wspaniałych meczetach nie wspominając. Ówcześni Arabowie przywiązywali wielką wagę do eksploatowania dostępnych źródeł energii. Na środku Tygrysu i Eufratu kotwiczyły statki-młyny, bo tam nurt rzeki był najszybszy; każdy z tych młynów mógł produkować 10 ton mąki na dobę. Energii wodnej używano do napędzania bijaków do rozrabiania szmat na papier; tę technikę Arabowie przejęli od jeńców chińskich, sami wyeksportowali do Chin technikę rafinowania cukru.

Arabska inżynieria potrafiła też budować maszyny precyzyjne; "Kitâb al-hiyad" ("Księga dokładnych mechanizmów") z ok. 850 r. wymienia mechaniczny chwytak, automatycznie napełniające się lampy, urządzenia hydrauliczne, a nawet maskę gazową do prac w zanieczyszczonych studniach. Europa, zainspirowana arabskimi mechanicznymi czasomierzami, dodała swoje: opracowała tzw. wychwyt, wynajdując zegar mechaniczny.

Nieco zawodu sprawia rozdział o botanice i rolnictwie; autor referuje żmudnie kolejne źródła, skupiając się na źródle źródeł: "Rolnictwie nabatejskim", gdzie obok wiedzy agronomicznej i książki kucharskiej jest traktat o ziołach i wykład teoretyczny ówczesnej botaniki, nawiązujący do cyklu podobnych traktatów zapoczątkowanych przez Arystotelesa i Teofrasta (znowu przenikanie kultur). Czytelnik łakomy wiedzy mniej akademickiej chciałby więcej. Kto jednak przez tę wyliczankę roślin przebrnie, dowie się, że mieszkańcy Niniwy choroby gardła i bronchit leczyli szpinakiem (isfânah), że koper włoski trafił do Arabów z Babilonii; zwano go "synem słońca" (barhilyâ) i używano jako... konserwantu, zabijał nawet... odór ciała zmarłego. Jest też o dwudziestu rodzajach chleba z owocami, od żołędzi dębu po gruszki i pigwy. Aż żal, że nie ma choć zdania o tym, jak go robiono. Wiedza dla historyka nauki może błaha, ale czy nie smakowita?

Do sięgnięcia po tom trzeci "Historii" kusi choćby jeden rozdział - o arabskiej alchemii (samo to słowo pochodzi od arabskiego al-kîmîa). Autor przedstawia kilka teorii na temat tego, co słowo oznacza, a dalej - na temat arabskich źródeł. Tu przenikanie kultur widać szczególnie wyraźnie, arabscy alchemicy za mistrzów uważali m.in. Pitagorasa, Platona, Sokratesa (prototyp alchemika!) czy Arystotelesa (uczonego uniwersalnego).

Z kolei to właśnie na arabskim, nie greckim dziedzictwie opierała się alchemia średniowiecznej Europy. Wystarczy napisać, że słowo "alkohol" pochodzi z arabskiego. Aparatura do destylacji pojawia się u nas w XII wieku dzięki orientalnym źródłom, ale wódka to już wynalazek europejski.

Czy Awicenna, najbardziej bodaj znany arabski filozof i lekarz tamtych czasów (zmarł w 1037 r.), był też alchemikiem? Chyba jednak nie - pouczał przecież, że rzemieślnicy mogą "barwić" metale, upodabniając je do złota, ale ich transmutacji w złoto dokonać się nie da, majątek zaś zdobywa się ciężką pracą... Inny uczony, Ibn Haldun, oprócz merytorycznych argumentów przeciw alchemii przytacza i ten, że Bóg chciał, by złoto i srebro zapewniały człowiekowi zysk, a gdy będzie ich za dużo, handel straci sens. Oto XIV-wieczna refleksja o inflacji!

I jeszcze arabska medycyna. Jednym z jej najznamienitszych osiągnięć był... szpital; islam nakazywał jednakowe traktowanie wszystkich chorych, szpitale były świeckie i powszechnie dostępne. Arabska chirurgia uciekała się do amputacji dopiero, gdy zawiodły inne metody, a okuliści umieli leczyć kataraktę. Niestety potem nadeszły rujnujące wyprawy krzyżowe i najazdy mongolskie, a muzułmańska ortodoksja zaczęła gwałtownie krytykować medycynę...

Uderza wielość wzajemnych wpływów i inspiracji. Z arabskiej i europejskiej alchemii urodzić się miała naukowa chemia, dzieła antycznych klasyków przetrwały dzięki wschodnim tłumaczeniom... Warto o tym wszystkim pamiętać, by unikać stereotypów, które biorą się z braku wiedzy.

"Historia nauki arabskiej 3 - technika, alchemia, nauki przyrodnicze i medycyna", red. Roshdie Rashed we współpracy z Régisem Morelonem, przekład: Jolanta Kozłowska, Katarzyna Pachniak. Warszawa 2005, Wydawnictwo Akademickie Dialog, seria "Dzieje Orientu".

Autor artykułu

Zastępca redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”, dziennikarz, kierownik wydania internetowego „Tygodnika”, twórca i wieloletni kierownik działu „Nauka”, zajmuje się też tematyką...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]