Film Shane’a Meadowsa odnosi się do czasów dużo wcześniejszych niż rok jego powstania, choć brutalne mechanizmy inicjacyjne pozostały na tym świecie niezmienne. Mimo to historia dwunastoletniego Shauna pokazuje, że dzielą nas od „ejtisów” lata świetlne, gdy mowa o utracie chłopięcej niewinności.
W 1983 roku dorastanie na robotniczych przedmieściach brytyjskich też mogłoby być koszmarem. Zwłaszcza gdy było się chłopakiem nadpobudliwym, który nosił niemodne spodnie i właśnie stracił ojca w wojnie o Falklandy. Koledzy z podwórka dawali wycisk, w szkole dostawało się baty (jak najbardziej dosłownie), a zatroskanej mamie nie dało się powiedzieć wszystkiego, bo i tak by nie zrozumiała.
- TO WŁAŚNIE ANGLIA („This Is England”) – reż. Shane Meadows. Prod. Wielka Brytania 2006. CDA Premium.
Dlatego mały Shaun (w tej roli fenomenalny Thomas Turgoose) z łatwością znajduje przytulisko w grupie lokalnych skinheadów. W rzeczywistości tworzy ją gromada różnej maści przebierańców i odmieńców, skłonnych co najwyżej do łobuzerki: są wśród nich kolorowe postpunkówy, a nawet chłopak pochodzący z Jamajki. I nikogo z nich specjalnie nie dziwi obecność na imprezach rezolutnego dzieciaka, który rychło ogoli głowę i włoży glany. Tymczasem wychodzi na wolność charyzmatyczny Combo. Za kratkami zdążył się mocno zradykalizować i Shaun będzie jednym z nielicznych, którzy przejdą test „czystości” i wierności ideologicznej sprawie.
Ciemne siły udające męską wspólnotę
W rolę nacjonalistycznego ultrasa wciela się Steve Graham, czyli ojciec z „Dojrzewania”. Losy niektórych bohaterów filmu „To właśnie Anglia” znalazły zresztą kontynuację w trzech odsłonach serialu „This Is England” (2010-2015) wyprodukowanego przez Channel 4 i współtworzonego przez Jacka Thorna, który potem razem z Grahamem stworzy najbardziej dyskutowany miniserial o chłopięcej przemocy.
Zestawiając obok siebie te dwie produkcje, łatwo dostrzec, jak bardzo zmieniły się skala i charakter zagrożeń czyhających na wyalienowane dzieciaki, zwłaszcza na chłopców, oraz sposób mówienia o tym. Czterdzieści lat temu nie było internetu, mediów społecznościowych, a wraz z nimi wirtualnej manosfery. Dzisiaj przebrany za sojusznika wróg stał się poniekąd niewidzialny, rozproszony, pozornie apolityczny i przez to czasami bardziej niebezpieczny od wygolonego skina z maczetą.
Poza tym kiedyś radykalne poglądy funkcjonowały na marginesie, choć twarda polityka Margaret Thatcher, zarówno ta wewnętrza, jak i zagraniczna, bez wątpienia dawała im pożywkę. W jednej ze scen filmu „To właśnie Anglia” Combo i jego drużyna zostają „przytuleni” przez panów w garniturach – to znaczący moment, który po latach będzie mieć swoje realne następstwa.
Podobnie jak w „Dojrzewaniu”, oglądamy dorastanie bez ojców i zarazem w cieniu ojców, choć zupełnie różne są tego przyczyny i przejawy. To świat zagospodarowany przez ciemne siły udające męską wspólnotę. Świat frustracji wyrażanej ksenofobią i, jak w przypadku Comba, urażonej przez kobietę dumy.
Meadows opowiada tę historię dosyć klasycznymi środkami, uatrakcyjniając ją jedynie ejtisową ścieżką dźwiękową. Co innego Thorn i Graham, którzy w czasach streamingowego przesytu i rozproszonej uwagi musieli sięgnąć po bardziej wyszukane sposoby opowiadania, kręcąc każdy z odcinków w jednym długim ujęciu i zagęszczając rodzinny dramat do granic naszej wytrzymałości nerwowej.
Ciekawie jest też porównać ukazaną w obu tytułach problematykę chłopięcej seksualności wczoraj i dzisiaj oraz ogólny wydźwięk obu historii. Bo chociaż losy małego Shauna różnie się potoczyły w serialowej odsłonie „This Is England”, film z 2006 roku nie pozostawia nas z taką emocjonalną miazgą, jak telewizyjna opowieść o współczesnym dojrzewaniu. To także znak czasu.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















